-
Alaksandr Łukaszenka odmówił udziału w Radzie Pokoju zorganizowanej przez Donalda Trumpa, powołując się na utrudnienia związane z sankcjami.
-
Łukaszenka podkreślił, że decyzja o nieobecności nie była wynikiem presji ze strony Moskwy czy obaw o bezpieczeństwo.
-
Białoruski przywódca odniósł się również do polityki USA wobec Wenezueli i Grenlandii, oceniając działania Donalda Trumpa.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Białoruski dyktator Alaksandr Łukaszenka odniósł się do kwestii udziału Białorusi w zorganizowanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa Radzie Pokoju podczas spotkania z Siergiejem Głazjewem, sekretarzem Państwa Związkowego Rosji i Białorusi.
Pierwsze posiedzenie nowej organizacji ma odbyć się w czwartek, 19 lutego, w Waszyngtonie w Stanach Zjednoczonych. Strona białoruska poinformowała już, że prezydent Łukaszenka nie weźmie w nim udziału.
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Łukaszenka: Rozwiążcie tę kwestię
Jako przyczynę swojej nieobecności Łukaszenka wskazał zachodnie sankcje, które uniemożliwiają mu bezpośrednią podróż do USA.
– Miałem lecieć do Waszyngtonu przez Republikę Południowej Afryki z powodu tych sankcji? Jeśli chcieliście mnie tam zobaczyć, rozwiążcie tę kwestię, abym mógł spokojnie przylecieć – stwierdził.
Białoruski polityk zaprzeczył doniesieniom, które mówiły, że jedną z przyczyn nieobecności są obawy związane z bezpieczeństwem. Jak stwierdził, „nie wyobraża sobie”, że miałoby go spotkać coś złego.
Łukaszenka podkreślił także, że za jego decyzją nie stały zakazy z Moskwy.
– Putin jest człowiekiem, który nigdy by czegoś takiego nie zrobił. On będzie raczej ostrożnie coś budował, jakoś sugerował. Ale żeby nie dopuścić… powiedziałby raczej: słuchaj, będziesz tam na radzie, przekaż Donaldowi to, to i to – stwierdził.
Białoruś. Łukaszenka o polityce USA: Z Maduro się pomylili
Dyktator Białorusi zapewnił jednak, że w sprawie Rady Pokoju jego kraj i Rosja zajmują wspólne stanowisko. Nie wykluczył także, że kiedyś Moskwa dołączy do tej instytucji.
– Na pewno w przyszłości weźmiemy udział w działaniach tej organizacji, na pewno weźmiemy udział – zapewnił, dodając, że liczy w tym kontekście na kolejne spotkania, które mogą mieć miejsce w Europie bądź na Bliskim Wschodzie.
Łukaszenka odniósł się także do niedawnych posunięć politycznych Donalda Trumpa, szczególnie mocno komentując decyzję o przeprowadzeniu interwencji zbrojnej w Wenezueli. W jego ocenie stała za nią ropa naftowa, a nie kwestia trafiających do USA zakazanych substancji.
– Ciągle im mówię, szczerze mówię, gdzie się mylą. Z Maduro się pomylili, zrobili głupotę. Ostrzegałem. I zaproponowałem im idealną opcję. Idealną opcję! Ale poszli własną drogą. Donald chciał jakoś zadowolić wojsko – powiedział.
Grenlandia i polityka Donalda Trumpa. Jasne stanowisko Łukaszenki
– Nie ma co się przejmować jego polityką. Od razu powiedział: pokój poprzez siłę. A taktyka jest taka: naciskać, a potem odstąpić. Silny kraj, potężny, lider na świecie. Nie ma sensu go za to krytykować – stwierdził.
Jednym z mocnych wyrazów tej polityki jest niedawny konflikt na linii USA – Europa dotyczący Grenlandii. Do tej kwestii także odniósł się białoruski przywódca, podkreślając, że rozumie argumenty USA.
– No i co im z tego przyszło? Odrzucenie. Nawet w Stanach Zjednoczonych większość ludzi mówi: „Nie, nie chcemy tego”. (…) Powiedzieli: „Nie, nie może tak być”. Starli się z Europą, nie mówiąc już o Danii i tak dalej. Widzę, że Donald się wycofał – zauważył.














