-
Reyhane, znana jako Perska w Polsce, opisuje trudną sytuację w Iranie związaną z odcięciem internetu i ograniczeniami w komunikacji.
-
Kobiecie udało się przez chwilę porozmawiać z rodziną.
-
„Chociaż jego śmierć nie jest końcem naszej drogi do wolności, to jest to, czego wszyscy chcieliśmy” – podkreśla, odnosząc się do Alego Chameneiego
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Internet w Iranie jest całkowicie odcięty. Nawet telefony nie działają prawidłowo – relacjonuje ostatnie godziny Reyhane, w mediach społecznościowych znana jako Perska w Polsce.
Kobieta przeprowadziła się z Iranu do Polski siedem lat temu. Przyjechała tu, by, jak podkreśla, być wolna i żyć tak jak chce.
Zeszłej nocy udało jej się na chwilę skontaktować telefonicznie z rodziną mieszkającą w Iranie. „Rozmawiałam kilka minut z mamą i kuzynką. Oboje brzmieli bardzo szczęśliwie i pełni nadziei po ostatnich 40 dniach żalu i smutku. Miło było ich usłyszeć szczęśliwych” – opowiada Interii. „Powiedzieli też, że trudno jest kupić chleb i wodę”.
Pytana o nastroje podkreśla, że ona i członkowie jej rodziny martwią się, jak wszyscy Irańczycy. „Nikt z nas nie lubi wojny. Wojna jest zawsze okrutna. Wiemy, że niewinni ludzie też mogą zginąć, ale bez tej wojny Irańczycy nigdy nie będą mogli się wyzwolić”.
Atak na Iran. Ali Chamenei nie żyje
Irańska telewizja państwowa potwierdziła w nocy, żeAli Chamenei – przywódca kraju – nie żyje. Informację o tym podały również agencje AFP oraz Reuters. Jak przekazały media w Teheranie, lider reżimu ajatollahów zginął w swoim biurze w następstwie ataku Stanów Zjednoczonych oraz Izraela.
„To pierwszy raz w moim życiu, kiedy cieszę się z czyjejś śmierci” – przyznaje Reyhane. „Nie mogę uwierzyć, że jedna z głównych osób odpowiedzialnych za zabicie dziesiątek tysięcy Irańczyków już nie istnieje! Chociaż jego śmierć nie jest końcem naszej drogi do wolności, to jest to, czego wszyscy chcieliśmy” – pisze w odpowiedzi przesłanej Interii.
– Przede wszystkim dla Irańczyków to wielki początek, wielki krok, który może nas nakierować na dobrą drogę – mówi z kolei Michał Rezazadeh, Irańczyk mieszkający od dziewięciu lat w Polsce.
Tymczasem zwolennicy ajatollahów wyszli w niedzielę na ulice miast w całym kraju, by oddać hołd zabitemu przywódcy i zaprotestować przeciwko atakom przeprowadzonym przez Izrael i USA. Antyamerykańskie protesty trwają również m.in. w Pakistanie, Indiach i Iraku.
W Iranie ogłoszono 40-dniową żałobę.
Bliski Wschód. „Irańczycy są gotowi”
Pod koniec zeszłego roku w Iranie rozpoczęły się protesty mieszkańców niezadowolonych z sytuacji gospodarczej w kraju. Władze stłumiły protesty i do tej pory nie wiadomo dokładnie, ile osób zginęło. Mówi się o tysiącach, a nawet dziesiątkach tysięcy ofiar.
„W ostatnich latach Irańczycy coraz bardziej pokazują, że nie chcą reżimu Islamskiej Republiki. A w odpowiedzi reżim islamski zabija ich na ulicach, w więzieniach i przez egzekucje” – pisze Reyhane.
„Irańczycy są gotowi odzyskać swój kraj. I zrobią to!” – podkreśla.
Jak mówi z kolei Michał Rezazadeh, Irańczycy „chcą być kojarzeni z normalnością, a nie z fanatyzmem religijnym”.
– Jako świecki człowiek zupełnie inaczej odbieram niebo i piekło. Dla mnie piekło jest tym, w czym do tej pory żyli Irańczycy pod władzą Islamskiej Republiki Iranu w czasie rządów ajatollahów – mówi.
Rezazadeh ma nadzieję, że władze w kraju przejmie lider opozycji Reza Pahlawi, a następnie, zgodnie z obietnicą, przeprowadzi referendum konstytucyjne.
USA i Izrael zaatakowali Iran
W sobotę nad ranem Izrael oraz Stany Zjednoczone, mimo prowadzonych negocjacji, zaatakowały Iran.
Wśród ofiar precyzyjnego uderzenia w Teheranie zginęły najważniejsze osoby w państwie, w tym najwyższy duchowy przywódca Chamenei.
W ramach odwetu irańskie wojsko przypuściło atak na amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie – m.in. w Katarze i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.











