ITAKA w końcu pozwala klientom zrezygnować z wyjazdu do Omanu. Zamieni im wycieczki na inne kierunki. Biuro zmieniło politykę, bo w poprzednich dniach twierdziło, że w leżącym niedaleko Iranu Omanie jest bezpiecznie. Teściowie Anny próbowali zrezygnować z wycieczki do Omanu za wszelką cenę i mieli z tym ogromne problemy.
Więcej ciekawych historii przeczytasz na stronie głównej „Newsweeka”
Dziękujemy, że jesteś z nami!
Foto: Newsweek
Dla teściów Anny to miały być wakacje życia. – Zbierali latami pieniądze, żeby pojechać na ostatnią wycieczkę. Teściowa wymarzyła sobie, że zobaczy bezpieczny kraj arabski. Już rok temu wykupili w Biurze Podróży ITAKA lot do Omanu. All inclusive, dopłacali za wszystko, co było w ofercie. Poszły na to całe ich oszczędności, ok. 20 tys. złotych. Teściowie byli podekscytowani, spakowali się już dwa tygodnie temu, czekali na ten wyjazd – opowiada Anna.
W sobotę 28 lutego przeżyli szok: Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły atak na Iran. Zaraz potem Iran odpowiedział atakami rakietowymi i dronowymi na cele w regionie, w tym na amerykańskie bazy w krajach Zatoki Perskiej. Oman był już dwukrotnie atakowany przez irańskie drony. Ruch lotniczy w tamtej części świata niemal zamarł. A oni mieli wylot zaplanowany na środę 4 marca.
– Przez cały weekend nerwy, a biuro ITAKI było w niedzielę zamknięte. W poniedziałek znowu poszli do oddziału, w którym kupili wycieczkę. Teść powiedział, że przecież od początku zgłaszał, że jest chory i w obecnej sytuacji boi się tam lecieć. Oboje nie chcą zwrotu pieniędzy, tylko zamiany Omanu na inny kierunek. Pojadą gdziekolwiek w Unii Europejskiej, żeby było bezpiecznie. I żeby mogli odpocząć gdzieś, gdzie jest ciepło i all inclusive. Obsługująca ich młoda kobieta była bardzo miła, powiedziała, że za taką cenę można by pojechać do Hiszpanii, ale ona nie może podjąć decyzji o zamianie. Muszą skontaktować się z główną infolinią ITAKI. Dodzwonienie się na infolinię graniczyło z cudem, ale w końcu się udało. Tyle że powiedziano nam, że w Omanie jest bezpiecznie, można latać – opowiada Anna.
Samoloty do Omanu wciąż latają
Nie pomogło przekonywanie, że polski MSZ właśnie ogłosił czwarty stopień zagrożenia. Odpowiedź biura podróży była stanowcza: linie Smartwings latają do Omanu. Jeszcze w poniedziałek rano z warszawskiego lotniska Okęcie wystartował ich samolot. Teściowie mogą zrezygnować z wycieczki, ale stracą 80 proc. wpłaty. A kolejnego dnia już 90 proc.
– W końcu zaproponowano nam, żeby napisać oświadczenie, że rodzice chcą polecieć gdziekolwiek indziej. Że tata jest schorowany, korzysta z respiratora transportowego, o czym uprzedzał, zawierając umowę z biurem ITAKA. Powołałem się na zapis umowy, który brzmiał podobnie do art. 47. ustawy o imprezach turystycznych. Wynika z niego, że gdyby się okazało, że to, co chciałeś kupić, nie jest tym, co kupiłeś – na przykład ze względów bezpieczeństwa – możesz nawet otrzymać zwrot gotówki. Jeszcze raz poprosiliśmy o zmianę kierunku wyjazdu – dodaje Piotrek, mąż Anny, który włączył się w pomaganie rodzicom.
Zanim dostali odpowiedź, oboje wykonali mnóstwo telefonów. – Najpierw do Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta, który polecił nam dzwonić do MSZ-u. Tam usłyszeliśmy, że MSZ się tym nie zajmuje. Zajmuje się za to Ministerstwo Turystyki i urząd marszałkowski województwa opolskiego, w którym siedzibę ma ITAKA. Zadzwoniłam do Opola i tam na szczęście pracują fantastyczni ludzie. Zebrali od nas wszystkie dane, a potem przez wiele godzin pomagali załatwić sprawę. Cała nasza czwórka w potężnym stresie, bo było już poniedziałkowe popołudnie, a wyjazd w środę – mówi Anna.
Nie może się nadziwić całej sytuacji. Kiedy próbowała załatwić sprawę, przeczytała w Onecie, że samoloty Smartwings, które poleciały z polskimi turystami do Omanu, będą stamtąd ewakuować Czechów. – Czyli co? My jako państwo mamy potencjalnie ewakuować Polaków, którzy polecą na nieodwołaną wycieczkę tymi samymi liniami? Mamy się dokładać do tego? – pyta.
Mieli lecieć do Omanu z ITAKĄ. „Wisieliśmy godzinę na słuchawce”
Późnym wieczorem w poniedziałek jej teściowa dostała informację z Urzędu Marszałkowskiego w Opolu, że wszystko powinno być w porządku, należy dzwonić do ITAKI. Okazało się to jednak niemożliwe. — Wisieliśmy godzinę na słuchawce, a potem zostaliśmy automatycznie rozłączeni. W tym samym czasie zadzwoniono z lokalnej agencji biura podróży, informując, że następnego dnia mamy przyjść i wybrać inny kierunek. Cena powinna nie być niższa niż wycieczki do Omanu, a termin mniej więcej ten sam — opowiada Anna.
Wybrać inną wycieczkę udało się po kolejnych telefonach na infolinię i do Urzędu Marszałkowskiego w Opolu. Ostatecznie teściowie Anny polecą na Sycylię, ale trzeba było dopłacić 2 tys. zł.
– Gdyby nie to, że cały czas pomagaliśmy rodzicom, nie udałoby się tego załatwić. Zajęło nam to dwa dni, wymagało mnóstwa cierpliwości i znajomości działania administracji publicznej – mówi Piotrek.
Anna nie może się za to nachwalić urzędników. – W Urzędzie Marszałkowskim w Opolu każdy – a rozmawiałam z czterema osobami – tak po ludzku pomagał, jak umiał. I w końcu doprowadzili do sukcesu – mówi. – Cieszy mnie to, bo widzę, że struktury administracji państwowej dobrze funkcjonują. To takie ważne w obecnych czasach.
Presja ma sens
Tymczasem w podobnej sytuacji są setki osób, które wykupiły w ITACE wycieczki do krajów Zatoki Perskiej. Na facebookowych grupach dla turystów wymieniają się informacjami o sytuacji, próbują tanio odsprzedawać swoje od dawna zaplanowane wyjazdy, dzielą się frustracjami.
Kiedy ktoś pisze, że ITAKA umożliwia już zmianę kierunku wyjazdu, internauci nie wierzą. Piszą, że na stronie internetowej biura nie ma takiej informacji. Za to w wyszukiwarce są wycieczki last minute do Omanu. Można wylecieć jeszcze w najbliższy piątek.
Tuż przed południem pojawia się jednak komunikat: „Każdy, kto ma zarezerwowaną podróż do Omanu, ma możliwość bezkosztowej zmiany rezerwacji – zarówno na inny termin, jak i na inny kierunek. Możliwość ta obowiązuje do odwołania”. Tę informację potwierdza także biuro prasowe ITAKI, które poprosiłam o wyjaśnienia w tej sprawie.
„Informujemy, że z dniem dzisiejszym, do 23.03 włącznie ITAKA zawiesza loty do Omanu. Samoloty wylatujące do Omanu zabiorą naszych Klientów do Polski” — poinformował Piotr Henicz, wiceprezes ITAKA HOLDINGS.
„Presja ma sens. Zmieniamy kierunek” – ucieszył się jeden z turystów. „Wreszcie” – napisali inni.