Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Te firmy kiedyś bojkotowały TV Republikę. Ich reklamy powróciły na antenę – Biznes Wprost

Te firmy kiedyś bojkotowały TV Republikę. Ich reklamy powróciły na antenę – Biznes Wprost

11 marca, 2026
Coraz bliżej niedźwiedzi. Ekspertka: matka będzie bronić młodych

Coraz bliżej niedźwiedzi. Ekspertka: matka będzie bronić młodych

11 marca, 2026
Dubaj a wojna na Bliskim Wschodzie. Influencerzy nagle dostali zakaz

Dubaj a wojna na Bliskim Wschodzie. Influencerzy nagle dostali zakaz

11 marca, 2026
Obrady Sejmu. Jerzy Meysztowicz uderzył w Przemysława Czarnka

Obrady Sejmu. Jerzy Meysztowicz uderzył w Przemysława Czarnka

11 marca, 2026
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. W Sejmie będzie debata – Biznes Wprost

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. W Sejmie będzie debata – Biznes Wprost

11 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Te firmy kiedyś bojkotowały TV Republikę. Ich reklamy powróciły na antenę – Biznes Wprost
  • Coraz bliżej niedźwiedzi. Ekspertka: matka będzie bronić młodych
  • Dubaj a wojna na Bliskim Wschodzie. Influencerzy nagle dostali zakaz
  • Obrady Sejmu. Jerzy Meysztowicz uderzył w Przemysława Czarnka
  • Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. W Sejmie będzie debata – Biznes Wprost
  • Grzyb św. Jerzego wyłania się wiosną. Czarci krąg i zapach ogórka
  • Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą dołączyć do wojny? „Otwarte drzwi”
  • Pogoda na środę. Ciepło w całym kraju, lokalnie pokropi
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Kolumbijczyków w Polsce jest coraz więcej. Ekspert: Polska staje się krajem migracji globalnej
Kolumbijczyków w Polsce jest coraz więcej. Ekspert: Polska staje się krajem migracji globalnej
Aktualności

Kolumbijczyków w Polsce jest coraz więcej. Ekspert: Polska staje się krajem migracji globalnej

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości11 marca, 2026

Przez lata Polska była krajem migracji regionalnej — przyjeżdżali głównie Ukraińcy i Białorusini. Dziś na rynku pracy coraz częściej pojawiają się pracownicy z Ameryki Łacińskiej. Kolumbijczyków jest już prawie 20 tys. To niewiele w skali kraju, ale — jak mówi prof. Marcin Stonawski — to sygnał, że Polska wchodzi w epokę migracji globalnej.

Newsweek: Skąd tak gwałtowny wzrost liczby migrantów z Ameryki Łacińskiej w Polsce w ostatnich latach?

Prof. Marcin Stonawski: Mamy tu do czynienia z nałożeniem się kilku procesów. Po pierwsze, polski rynek pracy od kilku lat cierpi na chroniczny niedobór pracowników w niektórych sektorach — szczególnie w przemyśle, logistyce, budownictwie i usługach.

Po drugie, Ameryka Łacińska doświadcza bardzo silnej presji migracyjnej z powodów ekonomicznych i bezpieczeństwa. Bardzo wysoki odsetek osób deklaruje chęć emigracji. Kluczowy był kryzys w Wenezueli — kraj opuściło ok. 7-8 mln osób. Większość trafiła do sąsiednich państw, przede wszystkim Kolumbii, Peru czy Ekwadoru. Ale te kraje nie były w stanie wchłonąć wszystkich migrantów, więc pojawiła się kolejna fala migracji wtórnej, już poza region. Dodatkowo pojawił się efekt wypychania ludności rodzimej konkurującej, między innymi na rynku pracy, z imigrantami z Wenezueli. Europa stała się jednym z kierunków.

Polska początkowo nie była oczywistym wyborem w Europie. Naturalnym kierunkiem pozostają Hiszpania czy Włochy. Ale rośnie świadomość, że w Polsce można znaleźć pracę i to dwa lub trzy razy lepiej płatną niż w kraju macierzystym. Media społecznościowe i agencje rekrutacyjne intensywnie to promują. Pojawia się system poleceń. Jeśli jedna osoba przekazuje informację, że jest zadowolona, to zachęca tym samym innych.

Jakie wewnętrzne uwarunkowania umożliwiły taki wzrost?

— Po pierwsze, po wybuchu wojny w Ukrainie polski rynek pracy znalazł się w sytuacji dużej niepewności. Przed 2022 r. kluczową grupą pracowników zagranicznych byli mężczyźni z Ukrainy — zwłaszcza w przemyśle, budownictwie i logistyce. Część z nich wróciła walczyć, część przestała przyjeżdżać. Firmy zaczęły się obawiać, że zabraknie rąk do pracy. To wywołało gwałtowne poszukiwanie alternatywnych kierunków migracji.

Po drugie, istniał mechanizm prawny, który to ułatwiał. Obywatele m.in. Kolumbii mogli wjeżdżać do strefy Schengen bez wizy w celach turystycznych. W praktyce oznaczało to, że przy odpowiedniej interpretacji przepisów możliwe było złożenie wniosku o zezwolenie na pracę już po przyjeździe do Polski. To skracało proces rekrutacyjny z wielu miesięcy — jak w przypadku krajów azjatyckich — do kilku tygodni. Dla pracodawców to była ogromna różnica.

Trzecim elementem była aktywność agencji rekrutacyjnych. One bardzo szybko zidentyfikowały tę możliwość. Rozpoczęła się intensywna promocja Polski jako bezpiecznego, stabilnego kraju pracy — w mediach społecznościowych, przez system poleceń, przez lokalnych partnerów w Ameryce Łacińskiej. Migranci reagują na informacje o realnych zarobkach i możliwościach legalizacji pobytu. Gdy pojawia się kanał, który jest szybki i relatywnie przewidywalny, skala napływu rośnie lawinowo.

Czy coś jeszcze?

— Dodałbym jeden element: ograniczenia w innych kierunkach migracji. Po tzw. aferze wizowej zaostrzono procedury wobec części krajów azjatyckich. Proces wizowy stał się bardziej czasochłonny i mniej przewidywalny. W tej sytuacji Ameryka Południowa stała się jednym z nielicznych regionów, gdzie rekrutacja była logistycznie możliwa w krótkim czasie.

To właśnie ten splot — niedobór pracowników, luka regulacyjna związana z ruchem bezwizowym, aktywność pośredników i zamknięcie innych kanałów — stworzył „okno możliwości”. Problem polega na tym, że państwo nie było przygotowane na tak szybkie wykorzystanie tego mechanizmu. Administracja działała reaktywnie, a nie strategicznie. W efekcie mieliśmy do czynienia z bardzo dynamicznym wzrostem, który wyprzedził zdolności kontrolne i integracyjne instytucji publicznych.

Czy Polska jest dla tych migrantów krajem docelowym, czy tylko przystankiem?

— Na tym etapie powiedziałbym: dla części — przystanek, dla części — eksperyment, a dopiero dla niektórych — realny kraj docelowy. Migracje z Ameryki Południowej do Europy mają swoją geograficzną logikę. Naturalnym kierunkiem pozostaje Hiszpania — ze względu na język, historyczne powiązania, istniejące sieci migracyjne. Polska nie była tradycyjnym wyborem. Pojawiła się raczej jako nowa możliwość, często pierwsza dostępna opcja sprawdzenia Europy.

W badaniach migracyjnych wiemy, że decyzje rzadko są ostateczne na starcie. Migrant przyjeżdża „na próbę”. Ocena następuje później — po pierwszej zimie, po pierwszym roku pracy, po doświadczeniu procedur administracyjnych. Jeśli uda się ustabilizować sytuację — dostać kartę pobytu, znaleźć lepsze mieszkanie, nawiązać relacje — rośnie prawdopodobieństwo, że Polska stanie się krajem długoterminowym. Jeśli pojawiają się bariery — długie oczekiwanie na dokumenty, ograniczenia mobilności, trudności językowe — wtedy rośnie skłonność do dalszej migracji.

Trzeba też pamiętać o czynniku ekonomicznym. Relacja kosztów życia do wynagrodzeń w Polsce jest dla wielu migrantów nadal korzystna w porównaniu z krajem pochodzenia. Ale nie zawsze jest konkurencyjna wobec Europy Zachodniej. Dlatego część osób traktuje Polskę jako etap budowania doświadczenia europejskiego — legalizacji pierwszego pobytu w UE — a dopiero potem rozważa ruch dalej.

Z drugiej strony widzimy, że wśród Kolumbijczyków czy Brazylijczyków zaczynają powstawać trwałe sieci społeczne. Pojawiają się związki mieszane, dzieci, wspólnoty religijne, małe biznesy. To są klasyczne wskaźniki przechodzenia od migracji cyrkulacyjnej do osiedleńczej. Jeśli państwo stworzy przewidywalne warunki pobytu i integracji, Polska może dla części tej grupy stać się krajem docelowym. Jeśli nie — pozostanie przystankiem w szerszej, wieloetapowej trajektorii migracyjnej.

W liczbach ta grupa wciąż wydaje się niewielka. Czy jej znaczenie nie jest przeceniane?

— W skali całego rynku pracy to rzeczywiście niewielki odsetek. Mówimy o kilkunastu czy kilkudziesięciu tys. osób w kraju liczącym ok. 38 mln mieszkańców i ok. 16 mln pracujących. Natomiast znaczenie tej migracji nie polega wyłącznie na liczbach.

Istotna jest zmiana jakościowa: Polska przestaje być krajem migracji regionalnej, opartej głównie na Ukrainie i Białorusi, a staje się krajem migracji globalnej. To wymaga zupełnie innych kompetencji instytucjonalnych, językowych, kulturowych. Rząd ma tu naprawdę dużo do zrobienia.

Czy zaostrzenie przepisów wizowych to dobra odpowiedź? Wcześniej Kolumbijczycy mieli możliwość.

— Intencja uporządkowania systemu jest zrozumiała. Wprowadzenie obowiązku wiz pracowniczych to próba odzyskania kontroli nad procesem, który przez kilka lat rozwijał się dość żywiołowo. Państwo ma prawo wiedzieć, kto i na jakich zasadach wjeżdża. Problem polega na tym, że nadmierne restrykcje często nie zmniejszają migracji, tylko zmieniają jej formę. Jeśli legalne ścieżki są zbyt trudne, pojawiają się nielegalne. Kluczowe jest znalezienie równowagi między kontrolą a dostępnością.

Polska nie była krajem imigracyjnym w takiej skali, więc aparat państwowy nie był na to przygotowany. Kiedy przyjeżdżało kilkanaście tysięcy osób rocznie, system jeszcze sobie radził. Przy setkach tysięcy zaczynają się problemy — rejestry są niespójne, administracja przeciążona. To, co dziś widzimy, to raczej próba nadrabiania zaległości niż konsekwentna, od dawna prowadzona polityka.

Czy Polska jest przygotowana instytucjonalnie na taką różnorodność migracji?

— Wciąż się uczymy. Przez lata Polska była krajem emigracji, a nie imigracji. Administracja, system integracyjny, samorządy — wszystko to budowano w innych warunkach. Dziś potrzebujemy bardziej spójnej polityki migracyjnej, lepszej koordynacji między resortami, współpracy z krajami pochodzenia. Bez tego będziemy reagować ad hoc.

Nie powiedziałbym, że Polska ma dziś spójną, wyspecjalizowaną politykę wobec Ameryki Południowej. To raczej reagowanie na bieżące potrzeby pracodawców i próba porządkowania systemu po fakcie. Dopiero zaczyna się budowanie świadomości, że ten kierunek migracyjny jest trwały i wymaga strategicznego podejścia, a nie tylko doraźnych korekt przepisów.

Czy migranci z Ameryki Łacińskiej dobrze się integrują?

— Z dostępnych badań wynika, że adaptacja przebiega relatywnie sprawnie. Pomaga to, że mówimy o krajach kulturowo zróżnicowanych, ale w większości chrześcijańskich, z pewnym podobieństwem norm społecznych. Pracodawcy często podkreślają ich motywację i gotowość do pracy. Oczywiście barierą jest język. Integracja nie dzieje się automatycznie — wymaga dostępu do kursów językowych, stabilności pobytowej, poczucia bezpieczeństwa.

Do Polski trafiają głównie młodzi dorośli, przeważnie mężczyźni, w wieku produkcyjnym. To klasyczna migracja zarobkowa. W przypadku Kolumbii czy innych krajów Ameryki Południowej mamy też relatywnie wysoki poziom wykształcenia części migrantów, którzy jednak w Polsce wykonują prace poniżej swoich kwalifikacji. To zjawisko tzw. dekwalifikacji, znane w migracjach międzynarodowych od lat.

Pojawiają się głosy, że szybki wzrost liczby migrantów może rodzić napięcia społeczne. Czy są ku temu przesłanki?

— Każdy szybki wzrost migracji potencjalnie generuje napięcia, zwłaszcza jeśli zbiega się z pogorszeniem sytuacji gospodarczej. W okresie dobrej koniunktury migranci są postrzegani jako potrzebni pracownicy. W czasie kryzysu mogą stać się wygodnym „kozłem ofiarnym”. W Polsce na razie nie obserwujemy masowych napięć wokół migrantów z Ameryki Łacińskiej, ale debata publiczna bywa podatna na uproszczenia i stereotypy.

Pojedyncze, bardzo brutalne przypadki — jak ten z udziałem Kolumbijczyków, którzy zgwałcili Polkę — wywołują ogromne emocje i natychmiast przekładają się na uogólnienia wobec całej społeczności. To klasyczny mechanizm stereotypizacji: czyn jednostki zaczyna definiować grupę.

Część opinii publicznej może zastanawiać się, pewnie nadmiarowo i stereotypowo, czy migranci z Ameryki Południowej sprowadzą do nas kartele narkotykowe, przestępczość zorganizowaną, wysoki wskaźnik przestępczości. Mimo wszystko zapytam: czy istnieje takie ryzyko?

— Nie ma dowodów, że migranci z Ameryki Południowej jako grupa są bardziej skłonni do przestępstw. Statystycznie przestępczość wśród migrantów w Polsce jest niska. Oczywiście pojedyncze incydenty mogą wywoływać duże emocje, ale nie można na ich podstawie budować uogólnień. Łączenie migracji z działalnością karteli czy przestępczością zorganizowaną to raczej element narracji medialnej niż wniosek z badań.

Organizacje przestępcze funkcjonują niezależnie od tego, czy mamy w kraju 5 tys. czy 50 tys. migrantów. Łączenie migracji zarobkowej z działalnością karteli to skrót myślowy, który nie znajduje potwierdzenia w danych. To dwa różne zjawiska.

Warto jednak zwrócić uwagę na pewien mało przebadany wątek związany z Kolumbijczykami w Polsce.

Proszę bardzo. Brzmi intrygująco.

— W 2024 r. ok. połowa Kolumbijczyków przekraczających zewnętrzną granicę UE w Polsce przyjeżdżała od strony Ukrainy. To nie musi oznaczać jednego scenariusza. Część osób mogła wcześniej przebywać w Ukrainie w celach zarobkowych, część mogła wykorzystywać ten kierunek jako trasę migracyjną do Unii Europejskiej. Pojawiły się też doniesienia o Kolumbijczykach rekrutowanych do udziału w działaniach wojennych po obu stronach konfliktu.

To pokazuje, że współczesne migracje są wieloetapowe i splatają się z konfliktami zbrojnymi. Nie oznacza to automatycznie zagrożenia dla bezpieczeństwa wewnętrznego Polski, ale z pewnością wymaga uważnego monitorowania i lepszej analizy danych.

Jednocześnie mówi Pan o poważnych nadużyciach wobec migrantów.

— Tak, i to jest realny problem. W Polsce ujawniono przypadki pracy przymusowej, nadużyć ze strony pośredników, zatrzymywania dokumentów. Migranci, zwłaszcza z odległych krajów, są w bardziej podatnej sytuacji — często nie znają języka, nie znają prawa, są zależni od pracodawcy czy agencji. Państwo musi reagować zdecydowanie, bo inaczej ryzykujemy rozwój szarej strefy i systemowego wyzysku.

Na naszej konferencji poświęconej migracji z Ameryki Łacińskiej Fundacja La Strada pokazywała krótki film z relacjami migrantów z Ameryki Łacińskiej, którzy „ugrzęźli” w Polsce. To były opowieści o zabieranych paszportach, o ludziach mieszkających i pracujących w zamkniętych halach, praktycznie bez możliwości wyjścia. O osobach, które nie wiedziały nawet, w jakim są mieście, bo przywieziono je busem z lotniska prosto do miejsca zatrudnienia. To są sytuacje, które ocierają się o pracę przymusową.

Najbardziej bulwersujące jest to, że to dzieje się w cywilizowanej Unii Europejskiej. Mamy przypadki, gdzie pracodawca formalnie płaci pośrednikowi i nie interesuje go, skąd ci ludzie są, w jakich warunkach mieszkają, czy mają dokumenty. A obok funkcjonuje firma, która produkuje normalnie na rynek. To nie jest egzotyka z innego kontynentu — to może być zakład kilkadziesiąt kilometrów od dużego miasta w Polsce.

Jakie scenariusze widzi Pan na najbliższe lata, jeśli chodzi o migracje z tego kierunku?

— Jeśli gospodarka pozostanie względnie stabilna, migracja z Ameryki Południowej prawdopodobnie będzie się utrzymywać, choć może nie w tak dynamicznym tempie jak w ostatnich latach. Jeśli zakończy się wojna w Ukrainie i część Ukraińców wróci do kraju, zapotrzebowanie na pracowników może wzrosnąć, co otworzy przestrzeń dla nowych kierunków migracji.

Kluczowe będzie to, czy Polska stworzy przewidywalny, przejrzysty system. Migracja sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Aparat państwowy może traktować ją jako narzędzie, ale to proces demograficzny.

Marcin Stonawski — profesor nadzwyczajny demografii na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie oraz dyrektor Centrum Zaawansowanych Badań nad Ludnością i Religią (CASPAR). Kieruje projektem „Kryzys migracyjny w Ameryce Łacińskiej: strategie radzenia sobie i adaptacji migrantów z Wenezueli oraz ich rodzin a ryzyko globalnego kryzysu migracyjnego” (MICLACAS).

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

To miała być dla Brytyjczyków „przygoda”. Matactwa, które podpaliły Bliski Wschód

To miała być dla Brytyjczyków „przygoda”. Matactwa, które podpaliły Bliski Wschód

Zmiana stylu życia nie wystarczy. „Nie jest to tylko choroba nadmiaru tkanki tłuszczowej”

Zmiana stylu życia nie wystarczy. „Nie jest to tylko choroba nadmiaru tkanki tłuszczowej”

Śledztwo znów przedłużone. Czarnek bez zarzutów? Długosz: zadbał, żeby nie dało się go posądzić

Śledztwo znów przedłużone. Czarnek bez zarzutów? Długosz: zadbał, żeby nie dało się go posądzić

Mroczne idee globalnych elit. „Dla mas są zupełnie inne zasady”

Mroczne idee globalnych elit. „Dla mas są zupełnie inne zasady”

Majmurek: Donald Tusk wygrał starcie z prezydentem Nawrockim. Ale nie ma się z czego cieszyć

Majmurek: Donald Tusk wygrał starcie z prezydentem Nawrockim. Ale nie ma się z czego cieszyć

Agresja w młodości zostawia ślad. Eksperci alarmują: ryzyko chorób rośnie

Agresja w młodości zostawia ślad. Eksperci alarmują: ryzyko chorób rośnie

„Hydra” w państwowej spółce. Ujawniamy list do Donalda Tuska. „Zatrudniali działaczy PiS i ich rodziny”

„Hydra” w państwowej spółce. Ujawniamy list do Donalda Tuska. „Zatrudniali działaczy PiS i ich rodziny”

Znany podkaster: zachęcałbym moją partnerkę, żeby dzieliła się z przyjaciółką tym, co czuje w związku z naszym seksem

Znany podkaster: zachęcałbym moją partnerkę, żeby dzieliła się z przyjaciółką tym, co czuje w związku z naszym seksem

Rynek sztuki. Pasja, pieniądze, prestiż… i coś jeszcze?

Rynek sztuki. Pasja, pieniądze, prestiż… i coś jeszcze?

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Coraz bliżej niedźwiedzi. Ekspertka: matka będzie bronić młodych

Coraz bliżej niedźwiedzi. Ekspertka: matka będzie bronić młodych

11 marca, 2026
Dubaj a wojna na Bliskim Wschodzie. Influencerzy nagle dostali zakaz

Dubaj a wojna na Bliskim Wschodzie. Influencerzy nagle dostali zakaz

11 marca, 2026
Obrady Sejmu. Jerzy Meysztowicz uderzył w Przemysława Czarnka

Obrady Sejmu. Jerzy Meysztowicz uderzył w Przemysława Czarnka

11 marca, 2026
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. W Sejmie będzie debata – Biznes Wprost

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy. W Sejmie będzie debata – Biznes Wprost

11 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Grzyb św. Jerzego wyłania się wiosną. Czarci krąg i zapach ogórka

Grzyb św. Jerzego wyłania się wiosną. Czarci krąg i zapach ogórka

11 marca, 2026
Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą dołączyć do wojny? „Otwarte drzwi”

Zjednoczone Emiraty Arabskie mogą dołączyć do wojny? „Otwarte drzwi”

11 marca, 2026
Pogoda na środę. Ciepło w całym kraju, lokalnie pokropi

Pogoda na środę. Ciepło w całym kraju, lokalnie pokropi

11 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.