Prezydent Karol Nawrocki wyrzucił do kosza ustawę o SAFE. Wcześniej głowa państwa uruchomiła wszystkie zasoby, aby nie roztrzaskać się o SAFE. Patrząc na sondaże, Nawrockiemu się to udało. Ale to jeszcze nie koniec batalii.
W PiS już od kilku dni było słychać zniecierpliwienie. Oczekiwano szybkiego weta, które zamknie w końcu temat ustawy o SAFE. Politycy tej formacji mieli już dość tłumaczenia się w mediach. Mieli dość tego, że głowa państwa nie podjęła jeszcze decyzji. Otwarcie weta domagał się prezes PiS Jarosław Kaczyński.
To był krytyczny moment
Ale pozycja prezydenta jest inna niż partii. Głowa państwa walczy o ponad 50 proc. poparcia, a PiS — a i to są dziś najśmielsze marzenia — o prawie 40 proc. Szybkie weto byłoby samobójcze dla Karola Nawrockiego. Wyglądałoby na niezrozumiałe blokowanie finansowania dla armii i to gdy mamy wojnę tuż za granicą. Pałac Prezydencki już wcześniej pokazywał, przy okazji innych ustaw, że zerwał z paradygmatem, według którego prezydent tylko podpisuje albo odmawia podpisu. Karol Nawrocki już kilka razy stosował metodę: weto oraz projekt własnej ustawy. Wobec ustawy o SAFE jeszcze tę metodę rozwinął. Widać, że to był jak dotąd najbardziej krytyczny moment tej prezydentury.
Pałac Prezydencki przy pomocy PiS uruchomił całą maszynerię narracyjną, aby pokazać, że ma alternatywę dla SAFE. A największym zasobem obozu PiS jest Narodowy Bank Polski, którym włada Adam Glapiński. „Glapa” stanął na konferencji obok prezydenta i dał twarz narracji oraz hasłu „polski SAFE 0 proc.”, zamiast „europożyczki SAFE”. Prezydent wysłał też do Sejmu projekt ustawy, który jednak nie gwarantował żadnych środków. Gotówkę miałby wygenerować NBP sprzedając część z 570 ton zgromadzonego złota, a potem go kupując — tak miałby wygenerować zysk nawet 185 mld zł w parę lat (tyle, co SAFE oprocentowane na ok. 3,4 proc.). Sam Glapiński szybko stracił zapał do pomysłu takiej operacji na złocie i narzekał na zerowe zainteresowanie rządu.
Nawrockiego nie interesują wyborcy libralni i lewicowi
Wokół „polskiego SAFE 0 proc.” pałac i PiS zbudowały jednak całą kampanię — nie byłaby ona możliwa, gdyby Glapiński nie dał tej narracji paliwa. Efekty widać w sondażach. To jeden z ostatnich sondaży (CBOS): 62 proc. elektoratu identyfikującego się jako prawicowy jest przeciwko europejskiemu SAFE. W elektoracie PiS — 76 proc. na „nie”, w Konfederacji — 79 proc. na „nie”. Wśród wyborców Grzegorza Brauna zapewne jest ich jeszcze więcej. To, że prezydent będzie się kierował także tym, jak Polacy patrzą na SAFE, on sam powiedział wprost parę tygodni temu.
Prezydenta nie interesuje ogół wyborców. Tym bardziej nie interesuje to prezesa PiS. Ludzie z Pałacu Prezydenckiego nie raz, nieoficjalnie, mówili, że trzeba przede wszystkim dbać o swoją bazę wyborczą, a dopiero potem zabiegać o szacunek (nawet jeśli nie głosy) wyborców innych niż prawicowi. To prosta i racjonalna kalkulacja: wyborca identyfikujący się jako liberalny albo lewicowy nigdy na Karola Nawrockiego nie zagłosuje, więc po co przejmować się takimi wyborcami? Bazę Nawrockiego stanowią wyborcy PiS, Konfederacji i Grzegorza Brauna. A ci po paru tygodniach działania narracyjnej maszynerii zderzającej „polski SAFE 0 proc.” z „europożyczką SAFE” obstawali przy wecie.
Karol Nawrocki nie kazał czekać pełnych trzech tygodni od momentu uchwalenia ustawy przez Sejm — a tyle miał czasu na podjęcie decyzji. Ogłosił to w czwartek wieczorem. W ciągu dnia już z obozu PiS dobywały się sygnały, że przed weekendem powinna być ogłoszona decyzja. I tak się stało. Nawrocki ogłosił ją w orędziu. Widać, że zdaje sobie sprawę z wagi sprawy. Inne weta i podpisy ogłaszał w nagraniach publikowanych w internecie. Teraz — w orędziu. Widać też, że tekst orędzia był starannie szlifowany.
Istotą decyzji prezydenta jest to, że Karol Nawrocki — podobnie jak cały obóz PiS — nie akceptuje faktu, że pieniądze z SAFE są objęte unijną zasadą „pieniądze za praworządność”. Nie chodzi wcale o koszt tego kredytu ani o jego walutę. Clou to warunkowość. Porównywanie kredytu w SAFE w walucie euro do hipotecznych kredytów we frankach szwajcarskich to próba przekonania zwykłych wyborców do decyzji o wecie, ale nie rzeczywisty powód weta. Powtórzmy: sednem jest warunkowość — obawa, uzasadniona zresztą, że jeśli PiS wróci do władzy, to Unia Europejska zamrozi środki z SAFE, bo partia ta wróci do sposobu rządzenia z lat 2015-2023, a wręcz je zaostrzy.
Nawrocki — choć pod koniec orędzia — powiedział to wprost: — SAFE to mechanizm, w którym Bruksela poprzez tzw. zasadę warunkowości może arbitralnie wstrzymać finansowanie.
Na dziś Karolowi Nawrockiemu udało się uciec z pułapki, jaką był dla niego SAFE. Obecnie elektorat prawicowy jest gotów go wspierać. Ale nie jest to koniec historii. Rząd premiera Donalda Tuska i bez podpisu pod ustawą będzie wykorzystywał pieniądze z mechanizmu SAFE — tylko nie będzie mógł wykorzystać całych 43,7 mld euro, zajmie to więcej czasu i będzie o wiele trudniejsze. Od sprawności bądź nieudolności rządu w obchodzeniu tego weta prezydenta zależeć będzie ostateczny rezultat batalii o SAFE.




