Krótka, zdecydowana kampania wojskowa, po której nastąpi ogłoszenie zwycięstwa — to scenariusz, na który administracja Donalda Trumpa wyraźnie liczy. Tylko że są jeszcze dwa inne możliwe scenariusze, a ten wcale nie jest od nich bardziej prawdopodobny.
To już ponad dwa tygodnie, odkąd USA walczą z Iranem. Najważniejsze pytanie w Waszyngtonie i na światowych rynkach jest proste: kiedy to się skończy?
Przystępując do ataku na Iran, prezydent Donald Trump zapowiadał, że wojna potrwa od czterech do pięciu tygodni. Przekonywał, że cele USA są już znacznie bliższe osiągnięcia, niż zakładano, choć jednocześnie przyznawał, że konflikt… „może potrwać znacznie dłużej”. Sekretarz obrony Pete Hegseth stwierdził, że wszystko zależy od prezydenta. — Zakończymy ten konflikt wtedy, kiedy my o tym zdecydujemy — powiedział, podkreślając, że to Trump decyduje, kiedy cele USA zostaną osiągnięte.
Przekaz amerykańskiej administracji jest sprzeczny. Trump wielokrotnie sugerował, że wojna jest już właściwie wygrana, mimo że walki nadal trwają, a Iran przeprowadza kolejne ataki rakietowe i dronowe w całym regionie. Tę sprzeczność szczególnie wyraźnie widać w rejonie Zatoki Perskiej. Najpierw Trump ogłosił, że irańska armia została w dużej mierze zniszczona, a zaledwie kilka dni później wezwał zagraniczne rządy do wysłania okrętów wojennych, aby pomogły w ponownym otwarciu cieśniny Ormuz — wąskiego przesmyku, którym płynie około jednej piątej światowej ropy.
Trump wzmacnia przekaz Putina
Prezydent USA zwrócił się do sojuszników, w tym Wielkiej Brytanii, Francji, Japonii i Korei Południowej, a także do konkurencyjnych potęg, takich jak Chiny, aby wysłały własne siły morskie do eskortowania statków handlowych przez ten korytarz.
Jak dotąd reakcja jest jednak ostrożna. Rządy państw europejskich podkreślają, że zanim wyślą swoje okręty, chcą mieć większą jasność co do celów, jakie w tej wojnie postawiły sobie USA. A to tylko uwidacznia niepewność co do tego, jak Stany Zjednoczone planują zakończyć ten konflikt.
Pojawiają się trzy prawdopodobne scenariusze zakończenia wojny i terminu, w którym mogłoby to nastąpić.
Scenariusz nr 1. Krótka wojna i szybkie wycofanie się USA
Pierwszy scenariusz — ten, na który administracja Trumpa wyraźnie liczy — to krótka, zdecydowana kampania wojskowa, po której nastąpi ogłoszenie zwycięstwa.
Siły amerykańskie i izraelskie przeprowadziły serię ataków na irańskie bazy rakietowe, obiekty marynarki i infrastrukturę wojskową. W miniony weekend ataki USA objęły także cele na wyspie Chark — najważniejszym terminalu eksportowym ropy w Iranie, kluczowym źródle dochodów reżimu.
Jeśli te naloty znacząco ograniczą zdolność Iranu do zagrażania żegludze i sojusznikom USA w regionie, Trump będzie mógł uznać, że cele wojny zostały w dużej mierze osiągnięte. Pozwoliłoby to prezydentowi rozpocząć wygaszanie działań zbrojnych w ciągu kilku tygodni — potencjalnie już na początku kwietnia, a więc zgodnie z początkową prognozą czterech do pięciu tygodni.
Jednak ponowne otwarcie cieśniny Ormuz może być znacznie trudniejsze.
Iran wciąż dysponuje minami morskimi, dronami i systemami rakietowymi, które mogą zagrozić statkom na tym wąskim akwenie. Aby przeciwstawić się tym zagrożeniom, mogą być potrzebne stałe patrole morskie i międzynarodowa współpraca — dokładnie takiej koalicji, do której tworzenia Trump namawia sojuszników, by eskortować statki przez cieśninę.
Tymczasem konflikt już odbija się na światowych rynkach energii. Analitycy Goldman Sachs przewidują, że przez 21 dni przepływ ropy przez cieśninę Ormuz będzie poważnie ograniczony do ok. 10 proc. normalnego poziomu, a kolejny miesiąc będzie potrzebny do stopniowej odbudowy.
W tym scenariuszu cena ropy Brent w marcu i kwietniu mogłaby średnio wynosić ok. 98 dol. za baryłkę, po czym spaść do ok. 71 dol. pod koniec roku. Jeśli zakłócenia potrwają dłużej, średnia cena ropy Brent może sięgnąć 110 dol., a analitycy ostrzegają, że może nawet przekroczyć rekord z 2008 r. — 147 dol. za baryłkę — jeśli przepływy pozostaną ograniczone.
Scenariusz nr 2. Wynegocjowane zawieszenie broni
Druga możliwość to zakończenie wojny drogą dyplomatyczną, a nie poprzez zdecydowane zwycięstwo militarne.
Nawet po ciężkich nalotach Iran zachowuje swoje atuty dzięki zdolności do zakłócania globalnych dostaw energii. Ok. 20 proc. światowego eksportu ropy przepływa przez cieśninę Ormuz, co czyni ją jednym z najważniejszych strategicznie punktów na świecie.
Ta przewaga może skłonić inne potęgi, w tym Europę i Chiny, do popierania negocjacji, których celem byłoby ustabilizowanie szlaków żeglugowych i zmniejszenie ryzyka eskalacji konfliktu na szerszą skalę. Jeśli presja dyplomatyczna wzrośnie, wojna może zakończyć się przez kruche zawieszenie broni w ciągu kilku miesięcy, pozwalając obu stronom wycofać się z konfliktu, jednocześnie ogłaszając częściowy sukces.
Scenariusz nr 3. Długotrwały konflikt na Bliskim Wschodzie
Trzeci i najbardziej niepokojący scenariusz to przedłużająca się konfrontacja. Iran nadal przeprowadza ataki na państwa zatoki i cele izraelskie, mimo nasilających się nalotów USA. Konflikt już rozlał się poza granice Iranu, budząc obawy, że może przekształcić się w szerszą wojnę na Bliskim Wschodzie. W tym scenariuszu walki mogą trwać miesiącami lub dłużej, zwłaszcza jeśli Waszyngton rozszerzy swoje cele na zniszczenie infrastruktury energetycznej Iranu lub destabilizację reżimu.
Na ostateczny przebieg konfliktu mogą wpłynąć także krajowe uwarunkowania polityczne w USA, zwłaszcza w kontekście zbliżających się wyborów do Kongresu.
Trump nie przygotował kraju na wojnę, a jego sprzeczne wypowiedzi na temat zwycięstwa wprowadziły niepewność co do strategii administracji. Jednocześnie republikanie w Kongresie w większości popierają rozszerzone uprawnienia prezydenta do prowadzenia wojny — choć po cichu liczą na to, że konflikt nie potrwa długo. Nad tymi kalkulacjami unosi się historia. Wczesne sukcesy militarne USA w Iraku i Afganistanie ostatecznie przerodziły się w długotrwałe konflikty, które zmieniły amerykańską scenę polityczną.
Ekonomiczne skutki wojny mogą być szczególnie dotkliwe dla państw Zatoki Perskiej. Jeśli przepływ ropy i gazu przez cieśninę Ormuz zostałby faktycznie wstrzymany na dwa miesiące, gospodarki Kataru i Kuwejtu mogłyby w tym roku skurczyć się o około 14 proc. — szacuje ekonomista Goldman Sachs, Farouk Soussa. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie prawdopodobnie poradzą sobie nieco lepiej, bo mogą przekierować część eksportu z dala od cieśniny. Mimo to ich gospodarki mogą się skurczyć odpowiednio o ok. 3 i 5 proc.
Te ryzyka już są widoczne na rynkach finansowych. Notowania giełdowe w Dubaju spadły w tym tygodniu o ponad 20 proc. w stosunku do lutowych szczytów, gdy wojna uderzyła w turystykę, nieruchomości i sektor energetyczny.
Koniec wojny zależny od cieśniny Ormuz
Ostateczny harmonogram wojny może zależeć nie tyle od przewagi wojskowej, ile od tego, czy uda się ustabilizować żeglugę przez cieśninę Ormuz. Dla Waszyngtonu ponowne otwarcie tego szlaku byłoby jasnym sygnałem, że Iran został pozbawiony możliwości zagrażania światowym dostawom energii, co pozwoliłoby Trumpowi ogłosić realizację jednego z głównych celów operacji. Jeśli tankowce znów będą mogły bezpiecznie przepływać przez cieśninę, Biały Dom mógłby wiarygodnie ogłosić zwycięstwo i rozpocząć wycofywanie wojsk.
Taki scenariusz wpisywałby się również w szerszy cel Trumpa, jakim jest przesunięcie uwagi amerykańskiego wojska w stronę Azji, choć Chiny — silnie uzależnione od dostaw ropy z Zatoki Perskiej — mają własny interes w utrzymaniu otwartego przesmyku.
Jednak jeśli Iran nadal będzie zakłócał żeglugę przy pomocy dronów, rakiet czy min morskich, zakończenie konfliktu może okazać się bardzo trudne. Usunięcie tych zagrożeń wymagałoby długotrwałych patroli morskich, międzynarodowej współpracy i prawdopodobnie kolejnych uderzeń w infrastrukturę Iranu.
Ta niepewność tłumaczy coraz silniejsze naciski Trumpa, by obce marynarki wojenne pomogły zabezpieczyć ten szlak.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.





