— Bardzo się przestraszyłam, bo moje samopoczucie nagle się pogorszyło, a w moim życiu nie wydarzyło się nic złego, co mogłoby to wyjaśnić — Wiktoria wspomina, kiedy po raz pierwszy tak przeżywała początek wiosny. — Mówią, że jak słońce poświeci, to mi się polepszy. A mi wcale nie jest lepiej. Jest gorzej — przyznaje Ewelina. Są jednak sposoby, by poradzić sobie z przesileniem wiosennym.
Magazyn „Między nami”
Foto: Onet
— Ciało jest jakieś dziwne, ociężałe, jakby nie moje. Robię tylko to, co muszę. Wyrzucam sobie, że powinnam już działać, nadrabiać zimowe zaległości, ale ja wciąż nie mam na to przestrzeni — opowiada Ewelina. Każda, nawet najmniejsza czynność to dla niej trudność praktycznie nie do pokonania.
Przesilenie wiosenne? „Do niczego już się nie zmuszam”
Ewelina obserwuje ten stan co roku w marcu, kwietniu i maju. Czasami trwa to nieprzerwanie tygodniami, innym razem odpuści na kilka dni, żeby zaraz wrócić. I tak od lat. — Mój organizm ciężko znosi zmianę pór roku. To dla niego radykalne przestawienie trybu funkcjonowania — podkreśla. Ale chociaż jest tego świadoma, bywają momenty, w których puszczają jej nerwy. Najtrudniejsza jest walka z własną głową i społecznymi oczekiwaniami. — Czuję presję. Przecież wszystko budzi się do życia, więc ja też muszę. Skończyła się zima, więc lecimy, nie śpimy, trzeba zapierdzielać, uprawiać sporty, sprzątać, wychodzić do ludzi. A ja nadal nie mam na to siły — przyznaje.
Ewelina ma ADHD, choruje też na depresję, więc każdy spadek nastroju jest dla niej podwójnie obciążający. Nawet przy stałym leczeniu wywołuje lęk przed nawrotem choroby. — Pomaga mi pogodzenie się z tym, że po prostu tak mam. Że jestem bardziej wrażliwa, że zawsze będę odczuwać wszystko mocniej. Ale nie ukrywam, trudno jest mieć wszystko bardziej niż inni. Kiedyś myślałam, że każdy tak przechodzi wiosnę. Okazało się, że nie. Nawet to przesilenie odczuwam silniej niż osoba neurotypowa — zaznacza.
Ten trudny czas stara się przetrwać tak łagodnie, jak to tylko możliwe. Nauczyła się słuchać swojego organizmu. Jeśli nie ma ochoty na dodatkowe aktywności, po prostu z nich rezygnuje. — Nie słucham już haseł w stylu: „weź się w garść czy idź na spacer, to ci przejdzie”. Znam siebie. Wiem, kiedy ruch mi pomoże, a kiedy po prostu muszę zostać w domu — podkreśla. Jej codzienność w tym okresie to małe przyjemności. Ciepła herbata, pełnowartościowy posiłek, spokojny spacer z psem, książka. A kiedy ma ochotę, po prostu długa kąpiel w wannie. — Do niczego się nie zmuszam. Przeszłam długą drogę, żeby nauczyć się słuchać własnych potrzeb i dbać o dobrostan. To lata pracy nad sobą i stawianiem granic — dodaje.
Przychodzi wiosna… i nagle wszystko staje się trudniejsze
Co roku ten sam scenariusz. Pierwsze cieplejsze dni, więcej słońce i nagły spadek samopoczucia. — Niby wiem, że tak będzie, ale zawsze mnie to zaskakuje. Czekam z utęsknieniem na wiosnę, a kiedy wreszcie przychodzi, zamiast poczuć przypływ energii, popadam w jeszcze większą stagnację — mówi Kinga Kroczak. Czynności, które przez większość roku nie sprawiają jej żadnego problemu, nagle zaczynają wymagać ogromnego wysiłku.
— Prowadzę media społecznościowe i w tym okresie publikuję zdecydowanie mniej. Nagle wszystko staje się trudniejsze. Szybko dopada mnie zmęczenie, brakuje chęci i siły. Do tego dochodzi mgła mózgowa. Zapominam słów, nie mogę się skupić, trudniej mi zebrać myśli — opowiada. Ten stan powtarza się co roku i trwa zwykle kilka tygodni. — Najtrudniejsze jest przezwyciężenie tego zmęczenia. Częściej leżę, odpoczywam, zwalniam tempo — przyznaje.
W tym roku postanowiła jednak przyjrzeć się temu zjawisku uważniej. — Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego tak jest, że czekam na wiosnę tyle miesięcy, a kiedy ona w końcu przychodzi, nagle nie mam siły. To wydawało mi się jakimś paradoksem. Wtedy natrafiłam na temat przesilenia wiosennego — mówi. Objawy pojawiają się nagle i w jej przypadku równie nagle znikają.
— Zawsze cieszę się, kiedy mijają, bo w trakcie pojawia się niepewność: czy to już tak zostanie, czy jednak minie. Staram się wtedy nie poddawać zmęczeniu, choć bywa to trudne — opowiada.
W tym roku Kinga podchodzi do tego czasu bardziej świadomie. Stara się nie walczyć ze swoim organizmem, ale go wspierać. — Kładę się wcześniej spać, pilnuję, żeby się ruszać, piję więcej wody, sięgam po witaminy. No i staram się jak najwięcej przebywać na słońcu wylicza.
Energia wraca stopniowo. Najpierw pojawiają się chwile z lepszym samopoczuciem, potem zmęczenie zaczyna ustępować. W końcu znika całkowicie. Jeszcze niedawno była przekonana, że jest w tym doświadczeniu osamotniona: — Wydawało mi się, że nikt tak nie ma, że tylko ja tak reaguję na zmianę pór roku. Kiedy jednak podzieliłam się tym ze swoimi obserwatorami, okazało się, że podobne objawy ma bardzo wiele osób. Od tamtej pory dużo odważniej mówię o tym, co się ze mną dzieje.
Na przesilenie wiosenne: po pierwsze, sen
Chociaż nie jest jednostką chorobową, w określonym czasie potrafi wyraźnie wpłynąć na codzienność. Zamiast energii i wiosennego przypływu motywacji pojawiają się: rozdrażnienie, zmęczenie i senność. Z punktu widzenia neurobiologii — tłumaczy neurolog lek. Dominik Kobylarek — nie ma w tym jednak niczego nadzwyczajnego. — W tym okresie szybko zmienia się długość dnia i nocy, czyli tzw. fotoperiod. Te zmiany wpływają na pracę mózgu, który jest szczególnie wrażliwy na sygnały środowiskowe, w tym światło — wyjaśnia.
Światło docierające do siatkówki oka przekazywane jest do jądra nadskrzyżowaniowego podwzgórza, struktury pełniącej funkcję głównego zegara biologicznego naszego organizmu. — To on synchronizuje rytm okołodobowy, regulując cykl snu i czuwania, temperaturę ciała czy wydzielanie hormonów — tłumaczy. Wiosną naturalnego światła jest więcej, a więc zwiększa się także nasza dzienna ekspozycja. — Jeśli jednak nie zmieniamy godzin zasypiania i nadal długo korzystamy ze sztucznego oświetlenia, na przykład ekranów, może pojawić się przejściowa niespójność między zegarem biologicznym a rzeczywistym rytmem dnia. W takich sytuacjach organizm potrzebuje czasu, aby ponownie ustabilizować rytmy dobowe — tłumaczy ekspert.
Dlatego w tym okresie szczególnie ważna jest dbałość o sen. — Melatonina, kortyzol i inne hormony regulujące rytm okołodobowy wpływają nie tylko na długość, ale także na jakość snu. To z kolei oddziałuje na funkcjonowanie układu nerwowego, między innymi na reaktywność ciała migdałowatego odpowiedzialnego za przetwarzanie emocji oraz na kontrolę poznawczą sprawowaną przez korę przedczołową — wyjaśnia neurolog. Im gorsza jakość snu, tym bardziej przesilenie wiosenne może dać się we znaki. — W tym czasie mogą pojawiać się różne dolegliwości: senność w ciągu dnia, uczucie niewyspania, trudności z koncentracją, bóle głowy, rozdrażnienie, spadek energii lub motywacji, a także przejściowe zmiany apetytu czy libido — wylicza lek. Kobylarek.
Charakter objawów jest indywidualny, podobnie jak ich nasilenie. — W większości przypadków są to jednak dolegliwości łagodne i przejściowe, które nie zaburzają istotnie codziennego funkcjonowania. Ich nasilenie zwykle zmniejsza się wraz z poprawą jakości snu, większą aktywnością fizyczną oraz stopniową adaptacją organizmu do zmieniających się warunków środowiskowych. Objawy najczęściej ustępują w ciągu dwóch tygodni — podkreśla.
„Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje”
Początek wiosny od kilku lat jest dla Wiktorii momentem szczególnie trudnym. — Wszystkim się wydaje, że kiedy przychodzi wiosna, samopoczucie powinno się poprawiać. Dni są dłuższe, robi się cieplej, wszystko budzi się do życia. U mnie jest odwrotnie — mówi. Przez mniej więcej miesiąc jest jej naprawdę trudno. — W czasie przesilenia wiosennego nasilają się moje stany lękowe. Nastrój wyraźnie spada, a ja czuję się, jakbym była trochę odrealniona, jakby coś oddzielało mnie od rzeczywistości — przyznaje. Objawy utrudniają jej codzienne funkcjonowanie. Rzeczy, które zwykle nie sprawiają problemu, nagle zaczynają wymagać ogromnego wysiłku. — Mam mniej siły do pracy, pojawia się więcej negatywnych myśli. Trudniej jest mi się zmotywować nawet do zwykłych rzeczy, takich jak wyjście po zakupy, ugotowanie obiadu czy posprzątania mieszkania. Czasami takie drobiazgi zaczynają wydawać się bardzo przytłaczające — tłumaczy.
Kiedy nastrój mocno spada, pojawia się też poczucie bezradności. — Bywają dni, kiedy po prostu leżę i jest mi smutno, choć właściwie nie ma ku temu konkretnego powodu. W głowie pojawia się dużo czarnych myśli, wszystko wydaje się trudniejsze niż zwykle — mówi Wiktoria.
Zdarza się, że w tym czasie musi ograniczyć swoje codzienne aktywności. Kilka razy odwołała spotkania ze znajomymi albo wzięła dzień wolny w pracy. — Bywają dni, kiedy pół dnia płaczę i wszystko wydaje się bez sensu. Wtedy staram się przypominać sobie, że to stan przejściowy, że za jakiś czas minie — opowiada.
Kiedy pięć lat temu po raz pierwszy doświadczyła takiego wiosennego pogorszenia samopoczucia, była zupełnie zdezorientowana. — Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Bardzo się przestraszyłam, bo moje samopoczucie nagle się pogorszyło, a w moim życiu nie wydarzyło się nic złego, co mogłoby to wyjaśnić. Nie potrafiłam tego zrozumieć — wspomina.
Przez dłuższy czas trudno było jej zaakceptować, że takie okresy mogą się powtarzać. — Najtrudniejsze było chyba przyjęcie do wiadomości, że to nie jest jednorazowa sytuacja i że mój organizm w ten sposób reaguje na zmianę pory roku — przyznaje.
Z czasem Wiktoria nauczyła się rozpoznawać pierwsze sygnały i przygotowywać się na trudniejszy moment. — Myślę, że w pewnym sensie to zaakceptowałam i staram się po prostu ułatwić sobie ten czas — mówi. Przede wszystkim stara się być dla siebie bardziej wyrozumiała. — Odpuszczam rzeczy, które nie muszą być zrobione od razu. Staram się też nie obwiniać za to, że mam mniej energii i że nie wszystko idzie tak jak zwykle — tłumaczy. Ogromne znaczenie ma dla niej wsparcie bliskich. Pomagają też drobne rzeczy, które pozwalają choć na chwilę odciągnąć myśli: — Staram się znaleźć jakąś aktywność, która sprawia mi przyjemność, nawet jeśli nie jest w żaden sposób produktywna. Czasem to po prostu włączenie serialu, przeczytanie kilku rozdziałów książki, rozmowa z kimś bliskim albo spokojny spacer. Wiem już, że te trudne chwile są przejściowe. To daje mi trochę spokoju i pozwala przetrwać ten czas.
Są sposoby, by poradzić sobie z przesileniem wiosennym
Na szczęście można skorzystać z różnych metod, które pomagają łagodniej przejść przez okres przesilenia wiosennego.
— To przede wszystkim proste strategie: dbanie o regularny rytm snu i czuwania, ograniczenie ekspozycji na światło ekranów, najlepiej na około dwie godziny przed snem. A także większa ekspozycja na naturalne światło dzienne w pierwszej części dnia, regularna aktywność fizyczna oraz techniki redukujące napięcie emocjonalne — wymienia lek. Dominik Kobylarek.
W tym czasie, jak przyznaje psychoterapeutka Monika Machnicka, warto przede wszystkim dać sobie przestrzeń na adaptację. — Kluczowa jest uważność na własne emocje i łagodność wobec siebie. Chwilowy spadek energii czy wahania nastroju są naturalną reakcją organizmu i zwykle ustępują, gdy ciało przyzwyczaja się do nowego rytmu pór roku. Organizm reguluje się po zimie i potrzebuje czasu — zaznacza.
Wydłużony czas adaptacji u niektórych rodzi frustrację. — W okresie przesilenia wiosennego możemy być bardziej wrażliwi emocjonalnie. Zmęczenie i zmiany biologiczne sprawiają, że łatwiej o rozdrażnienie, spadek cierpliwości czy większą reaktywność w relacjach. Dlatego dobrze w tym czasie zwolnić tempo, dać sobie więcej wyrozumiałości i nie podejmować pochopnych decyzji pod wpływem chwilowych emocji — zaznacza ekspertka. Zwykle po kilka tygodniach równowaga wraca: — Jeśli jednak obniżony nastrój lub silne zmęczenie utrzymują się przez dłuższy czas i utrudniają codzienne funkcjonowanie, warto skonsultować się z lekarzem lub psychologiem, aby wykluczyć inne przyczyny.




