Kto wezwał służby do mieszkania matki Karola Nawrockiego? — To nie był młody człowiek, który chciał zrobić kawał, tylko ktoś, kto działał z premedytacją, miał jakiś plan — twierdzą autorzy podcastu „W związku ze śledztwem”. Mariusz Gierszewski i Dominika Długosz opowiadają, co do tej pory udało się ustalić na temat sprawców, jakie działania podjęły służby, by ich znaleźć oraz czy jest szansa na zmiany systemowe, które utrudnią wszczynanie takich fałszywych alarmów.
W zeszłą niedzielę doszło do interwencji w mieszkaniu matki Karola Nawrockiego. Służby zostały wezwane tam dwukrotnie — najpierw do rzekomego pożaru, potem w sprawie „zagrożenia życia dziecka”. Oba zawiadomienia okazały się fałszywe.
Zdaniem Mariusza Gierszewskiego warto zwrócić uwagę na fakt, że drugie zgłoszenie pojawiło się tuż po pierwszym — gdy tylko straż pożarna odstąpiła od działań, ktoś powiadomił policję. — To jest bardzo ważny element zauważony przez wszystkie służby, które to badają, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że ktoś obserwował akcję straży pożarnej. Zauważył, że nic nie wyszło z tego pierwszego telefonu, że strażacy odstępują, nie pakują się, wyjeżdżają. I wtedy dał sygnał komuś, kto wysłał kolejne zgłoszenie — tłumaczy. Według informatorów Gierszewskiego świadczy to o tym, że akcja została starannie przygotowana.
Obecnie sprawców szuka specjalna grupa operacyjna, w skład której wchodzą m.in. policja, ABW, ale również wojskowi specjaliści od cyberbezpieczeństwa. Jak relacjonuje Gierszewski, członkowie grupy uważają, że „właśnie teraz” jest jeszcze szansa na namierzenie sprawców.
— Przegląda się wszystkie zapisy z okolicznych monitoringów, rozmawia się z mieszkańcami, z sąsiadami, czy kogoś nie zauważyli, czy ktoś nie stał, ktoś nie obserwował. Zwłaszcza że bardzo podobny schemat był w przypadku byłego szefa BBN-u Cenckiewicza. Tam też była taka sytuacja i być może znajdzie się jakąś łączność: tę samą osobę, tę samą twarz, może ten sam telefon się zalogował do stacji BTS. Być może przez to wpadnie się na trop tej grupy. I to jest, jak podkreślają moi rozmówcy, bardzo ważne — mówi prowadzący podcast.
Dodaje, że zarówno z jego własnych ustaleń, jak i z informacji, które podała „Rzeczpospolita”, wynika, że sprawcy korzystali z tzw. routerów cebulowych, które są używane do przesyłania zaszyfrowanych wiadomości w „warstwach” między wieloma węzłami. Praktycznie uniemożliwia to ustalenie źródła wiadomości.
— To oznacza, że to nie był dowcipniś, że to nie był młody człowiek, który chciał zrobić kawał, tylko ktoś, kto działał z premedytacją, miał jakiś plan. Wszystko zaplanował tak, żeby się ukryć, żeby do niego nie dotarł — wskazuje Gierszewski.
Zmiana procedur?
Dziennikarz opowiada również, że po zdarzeniu wszczęto prace nad zmianą procedur dotyczących takich zgłoszeń do Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Jak wyjaśnia, obecnie osoba odbierająca zgłoszenie od razu dostaje dostęp do informacji z baz rządowych na temat danego adresu: kto jest tam zameldowany, ilu jest mieszkańców, czy ktoś z nich ma pozwolenie na broń itp.
— Może trzeba zmienić procedury, żeby było tam więcej informacji na temat rodzin ważnych polityków? Nie wiem, w którą stronę mogłyby iść te zmiany, ale wiem, że pracuje się nad zmianami regulaminu pracy w tych centrach powiadamiania, żeby jakoś spróbować ograniczyć takie fałszywe alarmy — zastanawia się.
— Z moich rozmów z politykami wynika mniej więcej tyle, że tym razem to oni się naprawdę przejęli. Bo nie przejęła ich kompletnie Telewizja Republika i te alarmy, o których mówiliśmy państwu tydzień temu w sprawie Sakiewicza. Zupełnie nie przejął ich fałszywe zawiadomienie o jakimś zdarzeniu w domu Jarosława Kaczyńskiego, zwłaszcza że prezes tam w tej chwili nie mieszka. Natomiast to ich już ruszyło. Z kilku powodów, politycznych oczywiście też — zdradza Dominika Długosz.
Dodaje, że przedstawiciele władzy mają możliwość zgłoszenia Służbie Ochrony Państwa adresów, pod którymi będą przebywać. Podaje przykład: — Wiadomo, że premier Donald Tusk mieszka w willi na Parkowej, ale przebywa niejednokrotnie w swoim mieszkaniu w Sopocie. Wiadomo, że SOP pilnuje tego mieszkania, bo ono jest zgłoszone.
— Mieszkanie należące do matki pana prezydenta nie zostało, jak słyszę, zgłoszone Służbie Ochrony Państwa — uzupełnia. Osoba dyżurująca w Centrum Powiadamiania Ratunkowego nie mogła w takim wypadku wiedzieć, że mieszkanie, do którego wysyła służby, jest powiązane z rodziną prezydenta.
Długosz dodaje, że „ręce jej opadły”, gdy usłyszała, jak jeden z prezydenckich ministrów mówił w mediach, że przecież „pół Gdańska wie, gdzie mieszka Karol Nawrocki”, więc taką wiedzę powinni mieć również dyspozytor i interweniujący funkcjonariusze. — Żaden policjant czy strażnik nie wie, gdzie wychował się Karol Nawrocki, bo to jest mieszkanie, w którym mieszkał, kiedy mieszkał ze swoimi rodzicami. Nie róbmy takich rzeczy. Procedury są procedurami — zauważa.
Mówi również, że od innego polityka z otoczenia prezydenta usłyszała zarzuty wobec Marcina Kierwińskiego o to, że „zasłania się jakimiś tam procedurami”. — Proszę państwa, w kraju tak doświadczonym nieprzestrzeganiem procedur jak Polska, my powinniśmy każdemu, kto przestrzega procedur, dawać order. Naprawdę nie używajmy takich argumentów. Jeśli gdzieś tam służby zawiodły, to rozliczmy te służby. Ale akurat nie strażacy i nie policjanci zawiedli — oni zrobili to, co do nich należy. Tak samo w przypadku Sakiewicza, jak w przypadku tego mieszkania. Rozliczmy Kierwińskiego, ale nie mówmy, że to są „jakieś tam procedury”, bo procedury akurat są do tego, żeby ich przestrzegać. Zmieńmy je, zmieńmy prawo, podyskutujmy o tym. Pomyślmy, jak chronić również rodziny osób najważniejszych w państwie. Tylko też nie doprowadzajmy sprawy do absurdu, bo za chwilę będziemy mieć w tej bazie 2,5 tys. różnych adresów w różnych miejscach Polski, bo każdy poseł ma jakąś rodzinę. I zróbmy to wreszcie tak, żeby te procedury działały — apeluje.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, a on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia Zet i „Newsweek Polska” na YouTube.



