Raport potwierdza ustalenia „Newsweeka” w sprawie PAŻP. Kontrolerzy z Ministerstwa Infrastruktury twierdzą, że dochodziło tam do wielu nieprawidłowości. Prezes Agencji odpiera zarzuty.
Finansowa samowola, fikcyjne szkolenia, paraliż wdrożenia systemów bezzałogowych i wielomilionowy wzrost kosztów operacyjnych — takie są wyniki kontroli, jaką w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) przeprowadziło w 2025 r. Ministerstwo Infrastruktury.
Dokument, do którego dotarła redakcja branżowego portalu dlapilota.pl, pokazuje zaniedbania w instytucji, która odpowiada za bezpieczeństwo polskiego nieba.
Lotniczy Dubaj
O sytuacji w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej pisaliśmy niedawno w „Newsweeku”. W tekście ujawnialiśmy problemy kadrowe, atmosferę zastraszania i mobbingu oraz brak reakcji na zgłaszane przez pracowników sygnały. Zadawaliśmy też ważne pytania: czy kontrolerzy ruchu lotniczego zarabiają za dużo? Czy instytucją, która pilnuje tego, co się dzieje w polskiej przestrzeni powietrznej, rządzą związkowcy? I wreszcie: czy system zarządzania ruchem lotniczym jest bezpieczny?
Tym, co się dzieje PAŻP, od roku interesują się też posłowie z różnych ugrupowań. Napisali już ponad 20 interpelacji, pytając o nadzór państwa nad Agencją oraz jej finanse. Alarmowali m.in., że na wynagrodzenia dla około 2,1 tys. pracowników w 2024 r. przeznaczono prawie 1 mld zł, a w tym samym czasie Agencja wykazała stratę przekraczającą 126 mln zł i nadal się zadłużała.
Posłowie prosili też o wyjaśnienia, dlaczego do przygotowania strategii do 2034 r. wybrano firmę należącą do obywatela Niemiec, a na zakup mebli ogrodowych wydano 4 mln zł oraz kolejne 120 tys. zł na kwiaty. Jeden z autorów interpelacji poseł PiS Jerzy Polaczek, który był ministrem transportu w czasie, kiedy powstawała PAŻP, zapewniał, że nie prowadzi wojny z prezes Magdaleną Jaworską-Maćkowiak, ale nie podoba mu się taka rozrzutność.
— To jest taki lotniczy Dubaj, a składają się na to pasażerowie. Ruch lotniczy w Polsce ciągle nie wrócił do rekordowego poziomu z 2019 r., a koszty Agencji urosły niemal dwukrotnie. Oddzielam kwestie inwestycji, bo są finansowane ze środków własnych i kredytów, ale koszt osobowy jednego etatu w 2024 r. oscylował wokół 450 tys. zł. Oczywiście nie każdy technik, energetyk czy pracownik administracyjny zarabia kilkadziesiąt tys. zł miesięcznie. Jest za to ponad 600 kontrolerów, których wynagrodzenia znacznie przewyższają zarobki choćby pilotów Boeingów w LOT — mówił poseł Polaczek.
Odpowiedzi są, ale niekonkretne
Posłowie wciąż czekają na odpowiedzi na sporą część tych pytań. Uważają, że resort infrastruktury ukrywa niewygodne fakty. Dlatego napisali wprost do premiera, który powołuje i odwołuje prezesa PAŻP. Chcą, by Donald Tusk wysłał do Agencji kontrolę, która sprawdzi, co się tam dzieje.
Na tekst „Newsweeka” Polska Agencja Żeglugi Powietrznej odpowiedziała oficjalnym oświadczeniem, które w skrócie brzmi tak: „system działa, bezpieczeństwo nie jest zagrożone”.
Przed publikacją tekstu wysłaliśmy również pytania do Ministerstwa Infrastruktury. Chcieliśmy się dowiedzieć m.in., jak resort ocenia skuteczność nadzoru właścicielskiego nad PAŻP w kontekście sygnałów o możliwych nieprawidłowościach? Czy minister infrastruktury podejmował działania kontrolne w związku z zarzutami dotyczącymi konfliktów interesów w agencji? Czy ministerstwo analizowało wpływ decyzji o podwyżkach wynagrodzeń w PAŻP na stratę w 2024 r.? I dlaczego — mimo upływu ustawowych terminów — część interpelacji i zapytań poselskich pozostaje bez odpowiedzi?
I właściwie tylko na to jedno pytanie padła konkretna odpowiedź, przysłana zresztą już po tym, jak artykuł poszedł do druku. Resort tłumaczy zwłokę „wyjątkowo dużą liczbą zapytań”: od 2025 r. ponad 90 interpelacji i ponad 700 szczegółowych pytań.
W pozostałych kwestiach Ministerstwo odsyła do innych instytucji. Za bieżący nadzór nad PAŻP odpowiada — jak podkreśla — prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, który prowadzi audyty i kontroluje m.in. czas pracy kontrolerów. Rola ministra jest formalna i rozproszona: zatwierdzanie planów, wynagrodzeń, sprawozdań. A także reagowanie na sygnały o nieprawidłowościach oraz zlecanie kontroli Urzędu Lotnictwa Cywilnego (ULC).
Rzeczniczka Ministerstwa Infrastruktury Anna Szumańska dodała, że zgodnie z przepisami unijnymi Agencja musi posiadać system zarządzania bezpieczeństwem oraz jest zobowiązana posiadać plany awaryjne na wypadek przerwania ciągłości zapewnianych przez siebie służb żeglugi powietrznej. — System zarządzania bezpieczeństwem i plany awaryjne podlegają ocenie i nadzorowi prezesa ULC. Oznacza to, że informacje te w pierwszej kolejności powinny być przekazywane właśnie jemu. W przypadku uzyskania przez Ministerstwo Infrastruktury takiej informacji podejmowane są odpowiednie działania, w tym zobowiązanie prezesa ULC do przeprowadzenia np. czynności kontrolnych, czego przykładem były działania podjęte w 2025 r. — wyjaśniła rzeczniczka.
Premie mimo ogromnej straty
Kontrola doraźna Ministerstwa Infrastruktury w PAŻP została przeprowadzona wiosną 2025 r., a raport pokontrolny potwierdził sporą część problemów, o które dopytywali się posłowie. Wynika z niego, że koszty działalności operacyjnej PAŻP w kontrolowanym okresie wzrosły o blisko 300 mln zł, a jednocześnie przychody z opłat trasowych oraz terminowych drastycznie spadły. Agencja generowała gigantyczny minus, który maskowany był kreatywną księgowością oraz przesunięciami środków.
Kontrolerzy Ministerstwa Infrastruktury twierdzą, że kierownictwo PAŻP miało pełną wiedzę o wynikach finansowych Agencji, a mimo to zdecydowało o uruchomieniu funduszu premiowego za rok, który zakończył się rekordową stratą. Dokumentacja dotycząca części decyzji nie trafiała do nadzorującego resortu w wymaganym terminie.
Kontrolerów zaniepokoiły też decyzje podejmowane przez kierownictwo Agencji, w tym prezes PAŻP Magdalenę Jaworską-Maćkowiak. Wprost wskazali na rażący brak transparentności w przyznawaniu dodatków, a także realizację fikcyjnych szkoleń oraz dublowanie kompetencji na stanowiskach dyrektorskich. Zwrócili też uwagę na braki w dokumentacji kadrowej, niekompletne zakresy obowiązków oraz dokumenty pozbawione daty lub podpisów. W praktyce oznacza to, że odtworzenie procesu podejmowania niektórych decyzji może być utrudnione.
Raport wykazuje, że PAŻP w sposób nierzetelny weryfikowała dokumenty będące podstawą uruchamiania milionowych środków kredytowych z gwarancjami Skarbu Państwa. Do rozliczeń wprowadzano faktury sprzed planu inwestycyjnego, zadania nieujęte w planach, a nawet wielokrotnie te same faktury dokumentujące tę samą transakcję. Co więcej, środki przeznaczone na infrastrukturę krytyczną posłużyły do refinansowania zakupu samochodów służbowych do celów prywatnych pracowników.
Na dodatek, jak wynika z raportu, Agencja nie dysponowała zintegrowanym systemem ERP, czyli podstawowym narzędziem wykorzystywanym przez duże organizacje do kontroli finansów oraz procesów zarządczych. Część operacji prowadzono przy pomocy… arkuszy Excela.
Raport jednoznacznie wykazuje również wielomiesięczne, kosztowne opóźnienia we wdrażaniu systemów zarządzania przestrzenią dla dronów (U-space). Polska, która miała być liderem cyfryzacji nieba, przez opieszałość menedżerską traci dystans do Europy i blokuje rozwój nowoczesnego sektora obronnego oraz gospodarczego.
Ministerialny dokument nie jest jednak jednoznacznie krytyczny. Pozytywnie oceniono na przykład to, że w okresie objętym kontrolą systematycznie zwiększała się liczba kontrolerów ruchu lotniczego oraz pracowników wsparcia, co było zgodne z planami Agencji.
Jak podsumował portal dlapilota.pl, wnioski pokontrolne są zachowawcze: więcej dyscypliny w wydawaniu pieniędzy, uporządkowanie systemów oraz przestrzeganie własnych procedur. „Pojawia się też pytanie, czy nadzór był i jest niechlujny, czy może tylko zbyt ufny? Bo jeśli instytucja o tak newralgicznym znaczeniu, odpowiedzialna za bezpieczeństwo ruchu lotniczego, zaczyna mieć kłopoty z podstawową spójnością zarządczą, to rola nadzoru nie powinna ograniczać się do przyjmowania i akceptowania dokumentów” — napisał autor artykułu.
Liczby nie kłamią
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej odpowiedziała oświadczeniem. Rzecznik Marcin Hadaj wyjaśnił, że problemy, zwłaszcza te z wdrożeniem systemu ERP, to spuścizna po latach zaniedbań. Od 2007 r. trzy próby wprowadzenia systemu kończyły się fiaskiem, w tym dwie w sądzie. Teraz ma być inaczej. „We wrześniu 2026 r. uruchomimy nowy system. To będzie absolutny game changer” — zapowiada Marcin Hadaj. Odpiera też zarzuty finansowe. Podkreśla, że księgi rachunkowe co roku zatwierdzają biegli rewidenci, a audytorzy nie kwestionują zdolności Agencji do działania. Strata w 2024 r. ma być efektem nadrabiania zaległości z lat 2020–2023 oraz „roku bazowego” dla nowego planu 2025–2029. Już w 2025 r. Agencja wróciła na plus.
Rzecznik tłumaczy, że zadłużenie to efekt pandemii, spadku ruchu lotniczego po wybuchu wojny w Ukrainie oraz braku bezzwrotnego wsparcia. Kredyty — zapewnia — służyły wyłącznie utrzymaniu płynności. Podkreśla również sukcesy kadrowe: rekordową liczbę nowych kontrolerów oraz rosnące zainteresowanie zawodem. A na horyzoncie kolejne argumenty — od 2027 r. opłaty dla przewoźników mają spaść nawet o jedną czwartą. W skrócie: było źle, ale teraz Agencja nadrabia i odzyskała kontrolę nad systemami, finansami oraz przyszłością branży.
— Zamiast szukać winnych wśród poprzedników, obecne kierownictwo powinno odpowiedzieć na miażdżące ustalenia kontroli doraźnej przeprowadzonej przez Ministerstwo Infrastruktury. Raport ten czarno na białym pokazuje rażące nieprawidłowości, do których dochodzi w Agencji obecnie — mówi były p.o. prezesa PAŻP i kontroler ruchu lotniczego Janusz Janiszewski. Dodaje, że liczby nie kłamią.
— Prawda o kondycji PAŻP została jednoznacznie i oficjalnie spisana w wystąpieniu pokontrolnym Ministerstwa Infrastruktury. Czas wziąć pełną odpowiedzialność za obecne, fatalne wyniki finansowe oraz organizacyjne Agencji, zamiast zasłaniać się rzekomym „dziedzictwem” poprzedników — podsumowuje Janiszewski.
Prezes PAŻP: raport nieobiektywny
„Newsweek” dotarł też do odpowiedzi, jaką prezes PAŻP Magdalena Jaworska-Maćkowiak wysłała do Ministerstwa Infrastruktury w odpowiedzi na wnioski i zalecenia raportu pokontrolnego. Prezes twierdzi, że wszystkie działania finansowe — od wydatkowania kredytu po premiowanie — były zgodne z planem oraz procedurami.
Kluczowy spór dotyczy jednak dyscypliny finansów publicznych. Agencja stanowczo odpiera zarzut jej naruszenia, argumentując, że wewnętrzne regulaminy nie mogą stanowić podstawy odpowiedzialności w świetle ustawy i orzecznictwa GKO, czyli Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych. To bardzo ciekawy wątek, bo nie pojawił się w zanonimizowanym i — jak twierdzą informatorzy „Newsweeka” — mocno okrojonym dokumencie opublikowanym przez portal dlapilota.pl
Tymczasem prezes PAŻP podkreśla, że zwiększanie funduszu premiowego mieściło się w zatwierdzonym budżecie i nie wiązało się z nieuprawnionymi zobowiązaniami, a więc nie doszło do żadnego deliktu finansowego. Jednocześnie przyznaje, że PAŻP porządkuje procesy — od księgowości po dokumentację kadrową.
Według prezeski Agencji wystąpienie pokontrolne resortu infrastruktury jest nieobiektywne, pomija kluczowe argumenty oraz błędnie interpretuje przepisy, tworząc zarzuty bez podstaw prawnych.
W zeszły piątek z funkcji pełnomocnika rządu ds. CPK został odwołany Maciej Lasek. Oficjalnie na własną prośbę, ale osoby z otoczenia premiera Donalda Tuska twierdzą, że decyzja była co najmniej „uzgodniona”. Maciej Lasek nadzorował nie tylko projekt Centralnego Portu Komunikacyjnego, ale też obszary bezpośrednio powiązane z bezpieczeństwem ruchu lotniczego. Jedną z osi napięcia była sytuacja w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej, która w ostatnich latach regularnie wracała w kontekście konfliktów, presji na kontrolerów oraz problemów zarządczych. To właśnie PAŻP miała być jednym z powodów, dla których cierpliwość wobec Laska zaczęła się wyczerpywać.




