Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Hegseth chciał zarobić na wojnie z Iranem? Doniesienia ws. szefa Pentagonu

Hegseth chciał zarobić na wojnie z Iranem? Doniesienia ws. szefa Pentagonu

31 marca, 2026
Korneluk chce pozwać Ziobrę. Poszło o wypowiedź na konferencji PiS

Korneluk chce pozwać Ziobrę. Poszło o wypowiedź na konferencji PiS

31 marca, 2026
Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”

Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”

31 marca, 2026
Szwecja – Polska. Trzy zmiany w przewidywanym składzie Jana Urbana – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

Szwecja – Polska. Trzy zmiany w przewidywanym składzie Jana Urbana – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

31 marca, 2026
Inflacja w Polsce. Widać efekt wojny? – Biznes Wprost

Inflacja w Polsce. Widać efekt wojny? – Biznes Wprost

31 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Hegseth chciał zarobić na wojnie z Iranem? Doniesienia ws. szefa Pentagonu
  • Korneluk chce pozwać Ziobrę. Poszło o wypowiedź na konferencji PiS
  • Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”
  • Szwecja – Polska. Trzy zmiany w przewidywanym składzie Jana Urbana – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost
  • Inflacja w Polsce. Widać efekt wojny? – Biznes Wprost
  • Nowa lista zwierząt do specjalnej ochrony. Jest tam sowa Harry’ego Pottera
  • Wołomin. Ruch prokuratury w sprawie rodzinnej tragedii, nie żyją dwie osoby
  • Bliski Wschód. Ataki Iranu wyczerpują zapasy Patriotów. Alarmujące dane
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » „Wilki już nie uciekają”. Co naprawdę dzieje się w Bieszczadach? Historia splamiona krwią
„Wilki już nie uciekają”. Co naprawdę dzieje się w Bieszczadach? Historia splamiona krwią
Aktualności

„Wilki już nie uciekają”. Co naprawdę dzieje się w Bieszczadach? Historia splamiona krwią

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości31 marca, 2026

Od pewnego czasu wilki migrują z górskich rubieży południowego wschodu na północ Podkarpacia, na Roztocze i dalej. Szukają innych miejsc do życia, bo przy granicy z Ukrainą i Słowacją zaczyna być im ciasno. Na nowych terytoriach nie stanowią jeszcze dotkliwego problemu, ale ten względny spokój nie będzie trwał wiecznie.

Zimą 2018 roku turysta z Sanoka sfotografował wilczą rodzinę w Bieszczadach. Dla jednych te zdjęcia to niezwykły obraz dzikiego życia na peryferiach Polski, dla innych – powód do niepokoju.

30 grudnia Adrian Czech wybrał się na długi spacer doliną Sanu. Pogoda nie sprzyjała – było szaro i wilgotno – lecz mimo wszyst­ko postanowił przemierzyć szlak od Rajskiego do Tworylnego. – Szedłem powoli, z aparatem zawieszonym na piersiach, i zastanawiałem się, czy dobrze zrobiłem. Lepiej byłoby wędrować po białej stopie, tymczasem tylko gdzieniegdzie leżały niewielkie płaty śniegu. Czech nie wyruszył z zamiarem tropienia wilków, tym bardziej ich nęcenia „pod fotografię”. Widywał już w okolicy jelenie i żubry, więc teraz maszerował z podobną nadzieją – że uda mu się je „złowić w aparat”, a potem dołączyć do albumowej kolekcji. – Co pewien czas przykładałem oko do obiektywu, by lustrować okolicę. W pewnym momencie, już po zejściu do Tworylnego, dostrzegłem ruchy przy balocie z sianokiszonką.

Z początku nie miałem pewności, czy widzę wilki, dopiero po uważnej obserwacji nabrałem takiego przekonania i ostrożnie podszedłem na odległość około stu metrów. Jedne wilki stały i rozglądały się na boki, inne, te mniejsze, biegały wokół balotu, jakby w zabawie. W pewnej chwili odniosłem wrażenie, że polują na myszy, ale moją uwagę przykuł też wilk, który leżał nieco na uboczu i obgryzał z pasją jeleni zrzut. Próbowałem szybko policzyć wszystkie osobniki i zrobić jak najwięcej ujęć. Kiedy kolejny raz pstryknąłem, zauważyłem w watasze nagły niepokój. Jakby wilki mnie zwęszyły i wyostrzyły moje zmysły. Po chwili jeden po drugim zniknęły za balotem i uszły w las. Spojrzałem na zegarek: dochodziła czternasta. Sanoczanin przyznaje, że mógł się pomylić w liczeniu wilków, ale jest przekonany, że było ich ponad dwadzieścia, choć na zdjęciach takiej liczby nie widać. – Naliczyłem na fotografii czternaście wilków, nie wykluczam jednak, że mogło być ich przy balocie więcej, tylko poza kadrem fotografa – tłumaczy dr Bartosz Pirga, specjalista do spraw monitoringu fauny w Bieszczadzkim Parku Narodowym (BdPN).

Na co dzień przyrodnik sprawdza między innymi Tworylne i jego okolice. Te tereny są naturalną otuliną BdPN i wchodzą w skład Parku Krajobrazowego Doliny Sanu. – W 2018 roku rządziła tam jedna wilcza rodzina złożona z czternastu osobników: dziewięciu starych i pięciu młodych. Obserwuję ją od kilku lat, nadałem jej nazwę „Ruska”. Zdarza się jednak, że na styku zajmowanych przez siebie areałów watahy wchodzą niekiedy w interakcje. Dzień po wizycie w Tworylnem Adriana Czecha znaleziono tam martwego basiora. Ważył pięćdziesiąt pięć kilogramów, ale miał poprzerywane tętnice pachwinowe, rany na żebrach, uszkodzone płuco i wyrwany kawał mięsa z karku. Biolodzy nie wykluczyli, że mógł zostać zabity przez innego samca. W tym okresie u wilków zaczyna się cieczka, a w coraz liczniejszych grupach dochodzi do ostrej rywalizacji o przywództwo i prawo udziału w rozrodzie. Z doświadczeń naukowców wynika, że poszczególne areały zajmowane przez wilki nie są od siebie całkowicie oddzielone, lecz nakładają się mniej więcej w trzydziestu procentach. Oznacza to, że spotkania sąsiadujących grup są możliwe, choć generalnie unikają się one nawzajem i wchodzą w konflikt jedynie z konieczności. Czy jakiś wilk ginie od ołowianej kuli, w sidłach bądź też zabity przez silniejszego osobnika, jego śmierć wywraca życie w rodzinie. Co się dzieje, gdy padają przywódca lub przywódczyni stada?

Jak zauważa Elli H. Radinger, pary przywódców pozostają ze sobą zwykle przez całe życie. Kiedy jedno z nich umiera, jego miejsce zajmuje najbardziej doświadczony wilk w stadzie, który swoimi odpowiedzialnymi decyzjami już wcześniej zdążył przekonać rodzinę o swoich społecznych kompetencjach. Lecz jeśli brakuje kandydata na charyzmatycznego szefa (lub charyzmatyczną szefową), dotychczasowi podwładni nie zawsze są w stanie mądrze sobą zarządzać. Nie stanowią już zwartej siły, która pozwalała im dotąd wspólnie planować strategię ataku, skutecznie polować, a później sycić się mięsem zgodnie z hierarchią panującą w stadzie. Kiedy wilcza rodzina zostaje rozbita, to – podobnie jak w ludzkiej – coś w niej szwankuje. Nie jest już tak wydolna, nie ma takiego poczucia bezpieczeństwa, a sąsiednie watahy, wciąż pełne, bez litości wypierają rozbitków z zajmowanego przez nich dotąd obszaru. W świecie wilków – jak w świecie ludzi – ciągle trwa walka o dominację. * Bartosz Pirga bada wilki od wielu lat, ale nie potwierdza szczególnego wzrostu ich populacji. – Trzeba pamiętać, że wśród tych zwierząt jest duża śmiertelność młodych: około pięćdziesięciu procent zwykle nie przeżywa roku. Między bajki włożyłbym też opowieści, jakoby wilki w Bieszczadach (i w innych regionach Polski) były groźne dla ludzi. Jestem w terenie codziennie, często staję z wilkami oko w oko i jeszcze nigdy się nie zdarzyło, by próbowały mnie zaatakować. Zwykle od razu uciekają.

Przed kilku laty dr Pirga podczas inwentaryzacji zwierząt kopytnych znalazł się przypadkiem przy starej jodle z wydrążoną w pniu głęboką dziurą. – Zaciekawiła mnie. Zajrzałem do środka i zobaczyłem sześć skulonych w kłębek najwyżej tygodniowych szczeniąt. Jednocześnie usłyszałem wycie, a później warczenie nachodzącego wilka: matki bądź piastuna. Szybko odszedłem, nie chcąc niepokoić drapieżników, lecz ani przez chwilę nie poczułem się zagrożony. Po publikacji zdjęć przez Adriana Czecha na forach internetowych rozgorzała dyskusja, czy dla lepszego efektu nie połączył dwóch fotografii w jedną.

Odpór niedowiarkom dał Kazimierz Nóżka, znany w całej Polsce leśnik z Bukowca koło Soliny. Doświadczył hejtu ze strony części facebookowiczów, gdy swego czasu napisał, że naszedł w swoim rejonie na watahę złożoną z dwudziestu wilków. – W żaden sposób nie mogłem przekonać tych ludzi, że to prawda. Zawsze znalazł się ktoś mądrzejszy, bardziej światły i obyty przyrodniczo, choć jego rzeczywiste doświadczenie w tej materii było żadne. Nóżka przepracował w bieszczadzkich lasach ponad czterdzieści lat. Obserwował w tym czasie rozmaite wilcze grupy, analizował ich zachowania, zdołał nawet odgonić wilki od małych niedźwiadków (w to również nie wszyscy mu uwierzyli), ale jednego jest pewien: dawniej nie spotykał tak licznych watah. – Przeważnie miały po sześć, osiem osobników, czasami dziesięć. Kiedy zobaczyłem zdjęcia sanockiego fotografa, od razu skojarzyłem tę watahę z tą widzianą przeze mnie zimą 2017 roku w okolicy Polanek. Cóż dla wilków znaczy kilkanaście czy kilkadziesiąt kilometrów? Leśnik zwraca uwagę na jeszcze jedną – oprócz liczebnej – zmianę. – Kiedyś wilki były bardziej płochliwe, obecnie mniej. Coraz częściej nie reagują na przejeżdżający drogą samochód, tylko stoją obok i się gapią. Ale to nie oznacza, że są agresywne.

Jego kolega po fachu uzupełnia: – Warto wziąć pod uwagę, że nie zawsze wilki podchodzą zbyt blisko ludzi, czasem to ludzie podchodzą zbyt blisko wilków. To zasadnicza różnica. Powiększająca się sieć dróg lokalnych, budownictwo mieszkaniowe i wypoczynkowe powodują, że dzikie zwierzęta mają mniej miejsca dla siebie niż piętnaście czy dwadzieścia lat temu. Bieszczady, za Polski Ludowej w wielu miejscach naprawdę odludne, współcześnie są „ucywilizowane”. Tam, gdzie do niedawna po przyleśnych łąkach hulał wiatr, dzisiaj stoją wille i pensjonaty. Wilków w Bieszczadach przybywa, ale nie wszyscy – nawet wśród myśliwych – są przekonani, że należałoby do nich legalnie strzelać. Nie ma też sensu tworzyć sztucznej atmosfery strachu na podstawie lokalizowanych resztek po wilczych ucztach. Czy jeleń zjedzony przez wilki jest czymś nadzwyczajnym? Zimą z łatwością można dostrzec pozostałości zwierzyny płowej na zamarzniętych rzekach i ich brzegach, ale nie jest to nic, co mogłoby budzić grozę. Po prostu tak polują drapieżniki. Nie są ani dobre, ani złe. Są sobą.

Od pewnego czasu wilki migrują z górskich rubieży południowego wschodu na północ Podkarpacia, na Roztocze i dalej. Szukają innych miejsc do życia, bo przy granicy z Ukrainą i Słowacją zaczyna być im ciasno. Na nowych terytoriach – do tej pory zajmowanych przez nieliczne szare drapieżniki lub od nich wolnych – nie stanowią jeszcze dotkliwego problemu, ale ten względny spokój nie będzie trwał wiecznie. Obrońcy Canis lupus nie mają wątpliwości: zawsze znajdą się tacy, którzy podniosą alarm przeciw wilkom, bo jako społeczeństwo nie wyzbyliśmy się lęku przez tymi zwierzętami.

Latem 2018 roku w Bieszczadach wilk zaatakował ludzi. Pogryzienia nie były dotkliwe, ale to zdarzenie spowodowało, że wizerunek szarego drapieżcy – i tak fatalny – jeszcze się pogorszył. Czerwcowe wypadki sprawiły, że na nowo odżył mit wilka jako nienasyconej bestii.

Na placu obok pensjonatu w Strzebowiskach wilk pokąsał ośmioletnią dziewczynkę. Na drodze w Przysłupiu napadł na dziesięcioletniego chłopca. Dzieci na widok drapieżnika zareagowały tak, jak zareagowałaby większość ich rówieśników i zapewne tyle samo dorosłych: w naturalnym odruchu zaczęły uciekać. – Dziki wilk nie puściłby się w pogoń za ludźmi, tylko zszedłby im z drogi – zapewnia leśnik z wieloletnim stażem, który wielokrotnie spotykał na swej drodze wilcze grupy.

– Ten osobnik zachował się zupełnie inaczej, co może świadczyć o tym, że wcześniej miał już kontakt z człowiekiem. Niewykluczone, że był przez kogoś przetrzymywany i dokarmiany. Dwa tygodnie wcześniej wilk zaatakował turystkę w Wetlinie. Tego dnia mieszkańcy widzieli zwierzę przemykające między domostwami i pobliskimi zaroślami. Nie wykazywało ono naturalnego dla leśnych zwierząt lęku przed ludźmi, dodatkowo było agresywne. Przypominało dużego psa, który błąka się po okolicy, lecz o którym nic więcej nie wiadomo – oprócz tego, że wzbudza niepokój. Po kilku sygnałach od tubylców i turystów Urząd Gminy w Cisnej wystąpił do Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska z wnioskiem o pozwolenie na odstrzał wilka. Dzień później do urzędu wpłynęła potrzebna zgoda. Do polowania wyznaczono dwóch myśliwych, pracowników Nadleśnictwa Cisna. Pierwszy na wałęsającego się drapieżnika natrafił Piotr Szczepański z leśnictwa Kalnica – To było tego samego dnia, w którym wilk pogryzł dzieci. Szukałem go razem ze znajomym policjantem. Co chwilę dostawaliśmy sygnały, że drapieżnik widziany był w pobliżu pensjonatu w Strzebowiskach lub przy smażalni pstrągów i torów kolejki wąskotorowej w Przysłupiu. W pewnym momencie zobaczyliśmy tropionego wilka. Policjant napędził go w moją stronę, ale na chwilę zwierz zniknął mi z oczu. Kiedy odruchowo się odwróciłem, zobaczyłem go tuż za sobą, nie dalej jak sześć, może siedem metrów. Szedł prosto na mnie, nie wykazywał najmniejszego lęku. Natychmiast oddałem strzał. Eksperci zbadali zwłoki i orzekli, że zwierzę nie chorowało na wściekliznę, nie było też hybrydą wilka i psa. Pochodziło z populacji zasiedlającej Karpaty Wschodnie, jego zachowanie – udokumentowane na nagraniu z telefonu komórkowego i na zdjęciach – nie było jednak typowe dla dzikiego osobnika. Informacja o tym, że wilk pogryzł dzieci, zelektryzowała środowiska niechętne tym zwierzętom. Dostali oni do ręki kolejny argument za przywróceniem ich odstrzałów i uzyskali poparcie między innymi bieszczadzkich samorządów oraz hodowców owiec.

W 2025 roku wciąż podejmowali działania w tym celu, a jednym z głównych powodów była obawa, że wilki zwrócą się przeciwko ludziom. Po niepokojących wydarzeniach w Bieszczadach i spowodowanej nimi nagonce na wilki fundacja WWF kolejny raz wzięła je w obronę. W komunikacie z 27 czerwca 2018 roku czytamy:

WWF Polska pragnie wyrazić współczucie dla dzieci, które zostały pogryzione w (…) Strzebowiskach i Przysłupiu. Jest to zachowanie absolutnie nietypowe dla zdrowego wilka, który nie tylko nie przejawia agresji wobec ludzi, ale po prostu nas unika. (…) Zaistniała sytuacja wymaga więc przeprowadzenia dokładnych analiz w celu poznania powodów nienaturalnego zachowania. (…) Źle by się stało, gdyby ta jednostkowa sytuacja rzutowała na ocenę całego gatunku. Stereotypowe postrzeganie wilka już raz sprowadziło go w naszym kraju na skraj wyginięcia. Na początku lat 90-tych ubiegłego wieku żyło w Polsce zaledwie 200 osobników. Od tego czasu wilków u nas przybywa (w 2018 roku około 1400 osobników) i poszerzają swój zasięg występowania. Oprócz populacji karpackiej (…) istnieje też populacja bałtycka i środkowoeuropejska, ta ostatnia posiada nadal status zagrożonej. Niebezpieczeństwem dla wilków jest cywilizacja: drogi przecinające jego naturalne siedliska, wnyki i kłusownictwo… Wilk jest zwierzęciem pożytecznym. Jest naszym sprzymierzeńcem, chociażby w gospodarce leśnej, gdyż zmniejsza ilość dzikich ssaków kopytnych, (…) które mogą uszkadzać młode drzewa. Wilk ma wreszcie wszystkie cechy, za które kochamy psa – rodzinność, wierność, oddanie. Jest jednak także drapieżnikiem, dlatego chcąc, by w Polsce istniał ten charyzmatyczny gatunek, musimy się nauczyć współistnienia z nim. Ataki na człowieka są jednak absolutną rzadkością.

Publikujemy fragment książki „Człowiek i wilk. Historia splamiona krwią” wydanej nakładem Wydawnictwa ZNAK.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”

Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”

USA mają spory problem. Decyzja o desancie może go pogłębić

USA mają spory problem. Decyzja o desancie może go pogłębić

Fatalne wrażenie po wizycie Nawrockiego w USA. To może być wielki problem dla pisowskiej prawicy [OPINIA]

Fatalne wrażenie po wizycie Nawrockiego w USA. To może być wielki problem dla pisowskiej prawicy [OPINIA]

Widział mroczną przemianę swojego miasta. „Nie można było wyjść z domu”

Widział mroczną przemianę swojego miasta. „Nie można było wyjść z domu”

Apple ma 50 lat. Ta historia geniuszu pełna wzlotów i upadków zaczyna się od oszustwa

Apple ma 50 lat. Ta historia geniuszu pełna wzlotów i upadków zaczyna się od oszustwa

Trump chce pokazać zdjęcia statku kosmicznego obcych. „Nie przypomina żadnego urządzenia znanego ludzkości”

Trump chce pokazać zdjęcia statku kosmicznego obcych. „Nie przypomina żadnego urządzenia znanego ludzkości”

Zasłonił go własnym ciałem. Tak ochroniarz uratował prezydenta Reagana

Zasłonił go własnym ciałem. Tak ochroniarz uratował prezydenta Reagana

Uważał, że wszystkie kobiety w jego otoczeniu są roszczeniowe. Problem leżał gdzie indziej

Uważał, że wszystkie kobiety w jego otoczeniu są roszczeniowe. Problem leżał gdzie indziej

Jedna uwaga od szefowej — i łzy, których nie dało się zatrzymać

Jedna uwaga od szefowej — i łzy, których nie dało się zatrzymać

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Korneluk chce pozwać Ziobrę. Poszło o wypowiedź na konferencji PiS

Korneluk chce pozwać Ziobrę. Poszło o wypowiedź na konferencji PiS

31 marca, 2026
Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”

Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. „Jego postać stała się legendą”

31 marca, 2026
Szwecja – Polska. Trzy zmiany w przewidywanym składzie Jana Urbana – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

Szwecja – Polska. Trzy zmiany w przewidywanym składzie Jana Urbana – Reprezentacja Polski w piłce nożnej – Sport Wprost

31 marca, 2026
Inflacja w Polsce. Widać efekt wojny? – Biznes Wprost

Inflacja w Polsce. Widać efekt wojny? – Biznes Wprost

31 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Nowa lista zwierząt do specjalnej ochrony. Jest tam sowa Harry’ego Pottera

Nowa lista zwierząt do specjalnej ochrony. Jest tam sowa Harry’ego Pottera

31 marca, 2026
Wołomin. Ruch prokuratury w sprawie rodzinnej tragedii, nie żyją dwie osoby

Wołomin. Ruch prokuratury w sprawie rodzinnej tragedii, nie żyją dwie osoby

31 marca, 2026
Bliski Wschód. Ataki Iranu wyczerpują zapasy Patriotów. Alarmujące dane

Bliski Wschód. Ataki Iranu wyczerpują zapasy Patriotów. Alarmujące dane

31 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.