Serial „Billy the Kid” to nie tylko historia rewolwerowca na brutalnym pograniczu Ameryki po wojnie secesyjnej. To opowieść o tym, jak rodzi się legenda.
Był wrzesień (tak przynajmniej twierdzi prof. Colin D. Heaton, badacz przeszłości Ameryki) 1859 r., kiedy rodzina McCarthych, zubożałych irlandzkich imigrantów, przywitała w Nowym Jorku nowego członka rodziny. William Henry — zapisano w akcie chrztu. Henry był wciąż berbeciem, gdy skuszona obietnicą lepszego życia familia McCarthych spakowała go razem z cztery lata starszym bratem Josephem na powóz i wyruszyła ze Wschodniego Wybrzeża na Zachód. Tułali się przez Indianę, a potem Kansas, gdzie żywota dokonał McCarthy senior. Owdowiała Catherine zabrała synów do Nowego Meksyku, wówczas będącego wciąż terytorium, a nie stanem. Tam zachorowała na gruźlicę. Po jej śmierci Henry nie trafił do sierocińca, lecz pozostawał pod opieką sąsiadów i znajomych rodziny.
Jego drogi ze starszym bratem szybko się rozeszły. Joseph był wycofany i spokojny, a charyzmatycznego i przebojowego Henry’ego ciągnęło do ludzi, zwłaszcza tych starszych niż on.
— Brakowało mu figury ojca, tęsknił za kimś, kto może dać mu wzorzec. Szukał kogoś silnego, kto zasługuje na szacunek społeczeństwa, jakiego nie miała jego matka. Kobiety w tamtych czasach nie budziły respektu — mówi Michael Hirst, pomysłodawca serialu „Billy the Kid” (trzeci sezon wchodzi właśnie na platformę Viaplay).
Transformacja Henry’ego w Billy’ego the Kida przebiegała stopniowo. Zaczęło się od drobnych kradzieży, do których nastolatka popchnęła bieda. Najpierw ukradł jedzenie, a potem zawartość kasy i dwa rewolwery z chińskiej pralni.
Uciekł do Arizony, gdzie przebywał wśród vaqueros, meksykańskich kowbojów, którzy zajmowali się bydłem. Nauczyli go siodłać i ujeżdżać konia, strzelać i mówić po hiszpańsku. To z ich kultury zapożyczył charakterystyczny element swojego słynnego stroju: zębatkę wpiętą do buta nad piętą. Był poszukiwany listami gończymi, więc posługiwał się przydomkiem Billy the Kid, nadanym mu ze względu na to, że był urodziwy i wyglądał na młodszego, niż był w rzeczywistości.
— Po wojnie secesyjnej społeczeństwo amerykańskie coraz bardziej się polaryzowało. Przeciwko sobie występowali zwolennicy partii republikańskiej i demokratycznej, ale też obywatele tęskniący za niewolnictwem i jego zdecydowani przeciwnicy. Prowadziło to do konfliktów społecznych i politycznych. A jako że to czas osadnictwa, imigracji, to i zasiedlanie nowych terytoriów nie mogło odbywać się bezkonfliktowo — przypomina prof. Jerzy Sobieraj, historyk z SWPS.
Panowało prawo silniejszego, a przeżywająca gwałtowny rozwój prasa, dzięki dopracowaniu telegrafu, zarabiała na opisywaniu lokalnych bohaterów. Jednym z nich był John Tunstall — Brytyjczyk, który do hrabstwa Lincoln przybył z zamiarem założenia sklepu. Na miejscu jednak okazało się, że nieformalny monopol na handel mają właściciele Murphy & Dolan, którzy zdzierają z lokalnych farmerów. A o to, by nikomu nie przyszło do głowy się buntować, dbał opłacany przez nich gang współpracujący z lokalnym szeryfem Williamem Bradym.
Billy the Kid znalazł zatrudnienie na ranczu Tunstalla. 18-latek uwierzył, że jego pracodawcy uda się przełamać aktualny porządek i pomóc mieszkańcom, zmuszanym do przepłacania. Kiedy tylko ludzie związani z monopolem Murphy’ego i Dolana zorientowali się, że Tunstall realnie zagraża ich interesom, został zastrzelony. Billy the Kid poczuł, jakby po raz drugi stracił ojca. Wściekły i zrozpaczony zorganizował bandę, z którą ruszył na Brady’ego. Spotkali szeryfa i jego zastępcę gdzieś na odludziu, bez obstawy. Pierwszy dostał 16 kul, drugi — dwie.
— To wydarzenia właściwie rozpoczyna legendę Billy’ego the Kida. O zabójstwie mówiono jako o wykalkulowanym i przemyślanym, dokonanym z zimną krwią, bez emocji, co jest nieprawdą. Ale mity muszą karmić się podobnymi sensacjami — mówi Michael Hirst, którego serial stara się trzymać faktów na temat biografii Billy’ego the Kida, ale także nakreślić społeczny kontekst czasów, w jakich żył.
Sporo miejsca poświęca temu, jak społeczność hrabstwa Lincoln zaczęła dzielić się na dwa obozy. Pierwszy stanowili ludzie, którzy wzorem Billy’ego i Tunstalla chcieli przeciwstawić się niesprawiedliwości, skąd wzięła się ich nazwa Regulatorzy. W drugiej znajdowali się ludzie szeryfa. Napięcia między nimi szybko eskalowały, przybierając kształt niemal wojny. Doszło nawet do strzelaniny, która trwała pięć dni i zakończyło ją dopiero pojawienie się kawalerii.
Billy the Kid musiał uciekać przed pościgiem. Sekretem jego sukcesu były umiejętności wyniesione od vaqueros — wiedział, jak zakraść się na mijane farmy i bezszelestnie skraść konia, a potem rozpędzić go do maksymalnej prędkości. Doskonale pamiętał też, jak zacierać za sobą ślady. W górach skalistych były praktycznie nie do wyśledzenia. Po wodę pitną schodził do Meksykanów.
Zmęczeni wojną mieszkańcy hrabstwa Lincoln nie mieli wątpliwości przy wyborze kolejnego szeryfa. W listopadzie 1880 r. postawili na Pata Garretta — silnego i zasadniczego, który chciał zaprowadzić w okolicy spokój. Gwarancją tego miało być schwytanie Billy’ego the Kida. Udało się w okolicy Bożego Narodzenia. Proces odbył się 13 maja 1881 r. Wyrok: kara śmierci przez powieszenie.
Billy the Kid czmychnął jednak w przeddzień egzekucji. Pat Garrett ruszył w pościg i znalazł go ukrywającego się u Meksykanów. Dziś znany jest wyłącznie z tego, że pozbawił Billy’ego the Kida życia. A tego popkultura pamięta i nadal hołubi jako sprytnego, niepokonanego i nieustraszonego kowboja. Wciąż dopisuje mu się nowe dokonania. — Jego postać stała się przede wszystkim legendą, przez co zakłóciliśmy proporcję między tym, co wiadomo na jego temat, a tym, co zostało wytworzone w procesie mitotwórczym — podsumowuje prof. Sobieraj.