W skrócie
-
Tankowiec z tzw. floty cieni zignorował wezwania norweskiej straży przybrzeżnej i opuścił wyłączną strefę ekonomiczną Norwegii, unikając kontroli.
-
Jednostka była podejrzewana o obchodzenie sankcji nałożonych na Rosję i określana jako obiekt wysokiego ryzyka z powodu złego stanu technicznego i braku uznanego ubezpieczenia.
-
Norweskie służby zarzucają Rosji „szantaż ekologiczny” poprzez wysyłanie niesprawnych statków, co według Staale Ulriksena ma na celu unikanie norweskich interwencji z obawy przed wyciekiem ropy.
Do incydentu doszło na wysokości Przylądka Północnego. Norweski okręt patrolowy KV Andenes podjął próbę nawiązania kontaktu z tankowcem po tym, gdy ta druga jednostka wyłączyła transponder AIS i przestała być widoczna w systemach identyfikacji. Statek nie odpowiedział na wezwania, kierując się w stronę wód terytorialnych Rosji.
Według rejestrów Apple to tankowiec klasy Aframax o długości 240 metrów i nośności około 106 tys. ton, zbudowany 21 lat temu. Obecnie ma być zarządzany przez spółki zarejestrowane w rajach podatkowych, a płynął pod banderą Gwinei Równikowej. Za pomocą Apple, podobnie jak w przypadku innych jednostek, Rosja próbuje obchodzić nałożone na nią sankcje.
Norwegia. Tankowiec z tzw. floty cieni uciekł straży przybrzeżnej
Z ustaleń norweskich służb wynikało, że jednostka nie posiada powszechnie uznawanego ubezpieczenia i znajduje się w złym stanie technicznym. W warunkach arktycznych klasyfikuje to statek jako obiekt wysokiego ryzyka.
Zgodnie z Konwencją Organizacji Narodów Zjednoczonych (ONZ) o prawie morza Norwegia może skontrolować statek w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej, gdy zachodzi podejrzenie zagrożenia katastrofą ekologiczną. Ucieczka jednostki i wyłączenie systemów AIS może natomiast stanowić naruszenie międzynarodowych konwencji morskich.
Próba zatrzymania Apple była jednym z pierwszych przypadków skontrolowania jednostek tzw. floty cieni, podjętych przez Norwegię. Dotychczas Oslo rzadko decydowało się na zastosowanie przepisów wprowadzonych w sierpniu 2025 roku, rozszerzających uprawnienia służb do przeprowadzania inspekcji podejrzanych statków.
Norwegowie oskarżają Rosję. Wspominają o „celowym wykorzystywaniu ryzyka”
Dyrektor ds. ochrony środowiska w Norweskim Zarządzie Wybrzeża, Hans-Petter Mortensholm, ocenił w komentarzu dla gazety internetowej E24, że główną przeszkodą w podejmowaniu działań wobec takich jednostek był do tej pory ich bardzo zły stan techniczny. – Próba przymusowego odholowania lub interwencji podczas złej pogody mogłaby doprowadzić do natychmiastowego rozszczelnienia zardzewiałych zbiorników – przyznał Mortensholm.
Staale Ulriksen z Norweskiej Akademii Marynarki Wojennej ocenił na antenie telewizji NRK, że Moskwa celowo wykorzystuje to ryzyko jako formę „szantażu ekologicznego”. -Rosja umyślnie wysyła w arktyczne rejsy statki o wątpliwej sprawności, wiedząc, że Norwegia nie zaryzykuje wycieku ropy, który zniszczyłby łowiska kluczowe dla jej gospodarki – powiedział Ulriksen.














