Do końca marca Polki i Polacy zwrócili już w sumie 520 mln puszek i butelek w ramach systemu kaucyjnego. W marcu ministra Paulina Hennig-Kloska podała, że poziom zwrotów osiągnął już 57 proc. To wynik lepszy niż tradycyjna zbiórka do żółtych pojemników.
System kaucyjny oblał w Polsce pierwszy sprawdzian?
Wiele aspektów tego rozwiązania – jak np. nadal rzadkie lub często przepełnione butelkomaty – wymaga jeszcze poprawy. Nie ulega jednak wątpliwości, że system się rozkręca.
Badanie przeprowadzone w marcu 2026 r. na zlecenie jednego z operatorów (Kaucja.pl) wykazało, że z systemu kaucyjnego skorzystało już 53 proc. ankietowanych osób. Narzekały one jednak na to, że jest za mało punktów zwrotu, są one za daleko lub że odzyskanie kaucji jest zbyt czasochłonne.
Z etapu nowości przechodzimy więc powoli do kaucyjnej codzienności. I tu niestety pojawia się problem. Polki i Polacy przetestowali na własnej skórze, jak działa system kaucyjny i wygląda na to, że część z nich się zniechęciła.
Dowód? Wystarczy zajrzeć do śmietników. Tak, z ciekawości czasami sprawdzam, jak sąsiedzi radzą sobie z segregacją odpadów i co wyrzucają do kolorowych pojemników. Zupełnie mi to nie uwłacza, tak samo jak oddawanie puszek i butelek z kaucją.
Ostatnie obserwacje z osiedlowej altany śmietnikowej jednak trochę mnie zdziwiły. Rzut oka na żółty kosz na plastik i widzę tam od razu trzy czy cztery butelki PET ze znaczkiem kaucji. W mojej głowie: dwa złote wyrzucone do kosza. Być może to jednak wina zamykanego na klucz pomieszczenia i z ogólnodostępnych pojemników ktoś by te opakowania wyciągnął i zwrócił?
Nie zmienia to faktu, że obraz ten był zaskakujący. Tyle się przecież mówi – szczególnie w mediach społecznościowych – że operatorzy „obłowią się” na nieodebranej kaucji (to mit, ale w pewnych kręgach panuje taka narracja). Części osób, jak widać, to jednak nie przeszkadza i wolą wyrzucić butelki do śmieci, dając zarobić operatorom, zamiast zanieść je przy okazji do sklepu.
A może to wyraz solidarności z samorządami, które narzekają, że stracą cenne surowce i przez to będą musiały podnieść opłaty śmieciowe? To chwalebne, ale warto pamiętać, że nawet w żółtym pojemniku opakowania mogą zostać zanieczyszczone i będą gorszym jakościowo surowcem lub w ogóle nie trafią do recyklingu. W przypadku systemu kaucyjnego ten problem praktycznie nie występuje.
Oczywiście zaobserwowana sytuacja to tylko mikroskopijna część olbrzymiej liczby butelek, jaka codziennie jest w Polsce sprzedawana, a od niedawna – też zbierana. Pamiętajmy bowiem, że kupujemy w naszym kraju nawet 1 mld napojów w butelkach PET miesięcznie.
Może to być jednak znak, że system kaucyjny nie przeszedł pozytywnie pierwszej próby, część Polaków się do niego zraziła i nie zamierza z niego już skorzystać. To byłby bardzo groźny scenariusz, który będzie wymagał reakcji – postawienia większej liczby butelkomatów, kampanii edukacyjnych, a może i zwiększenia stawek kaucji np. do 1 zł.
Dla wyrzucających butelki i puszki z kaucją do zwykłych śmietników mam jednak prośbę – wcale nie trzeba wyrzucać ich w workach, to tylko kolejny, niepotrzebny odpad. Opakowania można też zostawić obok pojemnika, aby inni mogli je łatwo zauważyć i zanieść do butelkomatu. Z tej możliwości chętnie korzystają dzieci czy osoby w kryzysie. Nie blokujmy drzwi, aby skorzystało też środowisko.














