-
W okolicach miejscowości Płonna doszło do śmiertelnego ataku niedźwiedzia brunatnego na 58-letnią kobietę.
-
Eksperci wskazali, że wietrzne warunki mogły osłabić zmysły niedźwiedzia, co spowodowało, że został on zaskoczony przez człowieka.
-
Niedźwiedzie brunatne rzadko atakują ludzi. Do ostatniego śmiertelnego wypadku w Polsce doszło w 2014 r.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek, 23 kwietnia niedaleko miejscowości Płonna w woj. podkarpackim. Rosną tam gęste lasy, w których ofiara szukała zrzutów poroża. Chwilę przed śmiercią kobieta miała zadzwonić do syna i krzyknąć do słuchawki: „Niedźwiedź!”.
Po wypadku na miejsce udali się Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska i Regionalny Konserwator Przyrody w Rzeszowie.
Atak niedźwiedzia w Polsce. Dlaczego do niego doszło?
„Do zdarzania doszło ok. 1,5 km w głąb lasu, ok. 2,5 km od wsi Płonna, w miejscu rzadko uczęszczanym przez człowieka, w którym gęsty las się rozrzedza i występują nowe nasadzenia, w pobliżu szczytu wzniesienia. Jest to obszar stałego występowania niedźwiedzi” – przekazano w oficjalnym komunikacie.
Eksperci zwrócili też uwagę na szczególne warunki pogodowe, jakie panowały na tym terenie w czwartek. „W dniu zdarzenia panowały wietrzne warunki, co mogło osłabić zmysły węchu i słuchu u niedźwiedzia” – odnotowano.
To mogło sprawić, że zwierzę nie wyczuło odpowiednio wcześniej obecności człowieka i zostało zaskoczone. W takiej sytuacji naturalną reakcją jest atak i próba zniwelowania zagrożenia.
„Niedźwiedź jak leży to jest taka skłębiona górka, jak kopiec z ciemnej ziemi. Jak się nastąpi, to nie ma ratunku. Musiał być za blisko, naszła na niego bezpośrednio i stała się tragedia” – przyznał w rozmowie z TVN24 drugi syn ofiary.
Jednocześnie podkreślono, że gmina Bukowsko – gdzie doszło do wypadku – dotychczas nie występowała o zezwolenie na płoszenie niedźwiedzi ani na ich odstrzał.
Sprawą wypadku zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Sanoku. W czwartek w tej sprawie w RDOŚ w Rzeszowie odbyło się specjalne spotkanie, w którym udział wzięli przedstawiciele MKiŚ i eksperci zajmujący się dużymi drapieżnikami z parków narodowych – magurskiego i tatrzańskiego.
Niedźwiedzie rzadko atakują. Ostatni śmiertelny wypadek był 12 lat temu
Niedźwiedzie rzadko atakują ludzi, chyba że zostaną zaskoczone lub sprowokowane. Szczególnym przypadkiem są samice z młodymi, które chronią potomstwo gdy na wiosnę wychodzą z gawr.
Przed wydarzeniami z 23 kwietnia 2026 r. do ostatniego śmiertelnego ataku na człowieka doszło w Polsce w 2014 r. W lasach niedaleko Olszanicy – zaledwie ok. 40 km od Płonnej, gdzie teraz doszło do śmiertelnego ataku – znaleziono ciało 61-latka.
Mężczyzna miał rany cięte na przedramionach, nogach i dłoniach, a także rany kłute drążone w okolicy twarzy i złamane kości czaszki. Początkowo sądzono, że nie doprowadziły one do śmierci, a zostały zadane przez zwierzęta żerujące już na martwym ciele.
Śledczy z Prokuratury Rejonowej w Lesku ocenili jednak, że za śmierć rzeczywiście odpowiadał niedźwiedź. „Całokształt zgromadzonego materiału dowodowego doprowadził do wniosku, że śmierć mężczyzny nastąpiła wskutek ataku niedźwiedzia” – informowała w 2014 r. Maria Chrzanowska z Prokuratury Rejonowej w Lesku.















