-
W celu walki z inwazyjnymi pytonami birmańskimi na Florydzie zaplanowano poświęcenie życia 40 dydelfów wirginijskich, które mają zostać pożarte przez węże.
-
Dydelfy zostaną wyposażone w obroże telemetryczne, dzięki którym po połknięciu przez pytony możliwe będzie ich zlokalizowanie i wyeliminowanie.
-
Naukowcy twierdzą, że bez skutecznej walki z pytonami fauna małych ssaków, ptaków i gadów na Florydzie jest zagrożona kataklizmem.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Naukowcy z Muzeum Nauk Przyrodniczych Karoliny Północnej zamierzają wykorzystać dydelfy do walki z inwazją pytonów.
Jak donosi CBS, zwierzęta są chwytane w żywołapki z kocią karmą, a następnie na ich szyje zostaną założone obroże telemetryczne. Wiele z tych torbaczy zostanie pożartych przez pytony, a połknięty nadajnik pozwoli łatwiej zlokalizować węża i wyeliminować go – planują naukowcy.
Pomysł narodził się w 2022 r., gdy okazało się, że sporo dydelfów padało ofiarami dusicieli i ginęło, podobnie zresztą jak szopy i inne nieduże ssaki Florydy. Naukowcy odnaleźli pytona, który połknął torbacza i okazało się, że nadajnik wciąż znajduje się w jego żołądku.
Wtedy narodził się pomysł, by to wykorzystać. Technologia budowania takich urządzeń przed kilku laty nie umożliwiała jednak wykorzystania ich w zadowalający sposób, aby działały i wysyłały czytelny sygnał po połknięciu. Teraz jest to możliwe.
40 schwytanych w żywołapki dydelfów zostanie wyposażonych w nadajniki w oczekiwaniu aż pytony połkną większość z nich. A to realne, co pokazuje jakie spustoszenie sieją dusiciele w przyrodzie Florydy. Torbacze zginą, ale – jak mówią naukowcy- i tak by zginęły w paszczy węży. A tak przyczynią się do wyeliminowania części z nich ze środowiska.
Przyrodnicy uważają, że jeżeli nie uda się wyeliminować pytonów z Florydy, jej faunę małych ssaków, ptaków i gadów czeka kataklizm.
Pytony mnożą się na Florydzie błyskawicznie
Pytony birmańskie i w ogóle żadne pytony nie są rodzimymi zwierzętami ani Florydy, ani w ogóle Ameryki. Pochodzą z południowej Azji, a na tereny florydzkich bagien Everglades przedostały się z pomocą człowieka, co doprowadziło do wielkiej katastrofy ekologicznej.
Dawniej uważano, że początkiem tej historii nękającej przyrodę Florydy do dzisiaj było uderzenie huraganu Andrew w sierpniu 1992 r. Opisywaliśmy w Zielonej Interii jak na skutek spustoszenia, jakie siał ten huragan na Florydzie, rozbite zostały sklepy zoologiczne i wiele węży wydostało się z nich na wolność.
To przede wszystkim pytony birmańskie, które stały się powszechne w południowo-wschodnich Stanach Zjednoczonych. Co więcej, osiągają rozmiary nawet większe niż w swojej ojczyźnie – Birmie i Indochinach. Zresztą Florydę opanowali także przedstawiciele innych gatunków tych azjatyckich dusicieli, np. pyton siatkowy, a także pyton skalny z Afryki. Bez pomocy człowieka nigdy by się tam nie dostały.
Węże mnożą się szybko. Każda z samic pytona składa 50-100 jaj, a dusiciele są dość opiekuńcze podczas wychowu młodych. Fakt, że tak często urastają do wielkich rozmiarów sięgających 5 metrów (co w Azji jest sporym gabarytem) świadczy o tym, że mają w USA dobre warunki, pogodę, sporo wody i pokarmu. Nic im nie przeszkadza.
Miejscowe zwierzęta nie nauczyły się bronić przed wielkimi wężami i łatwo padają ich ofiarami. Pytony wtargnęły do środowiska zajmowanego dotąd przez miejscowego drapieżnika szczytowego i innego gada – aligatora mississippijskiego. Dochodzi do konkurencji pokarmowej, zwarć.

Dydelfy wirginijskie często padają ofiarą węży
Spektrum potencjalnych ofiar pytonów jest bardzo duże i obejmuje wszystkie miejscowe kręgowce odpowiednich rozmiarów, w tym także dydelfa wirginjskiego. To nieduże i charakterystyczne zwierzę jest torbaczem – jednym z tych żyjących poza Australią, które zostały w Ameryce po rozpadzie dawnego kontynentu Gondwana.
W Ameryce to wiele rzadkich gatunków, ale są też bardzo pospolite jak właśnie dydelf wirginijski. Zna je każdy Amerykanin mniej więcej tak, jak my znamy jeża, kreta czy lisa. Dydelf wirginijski waży nawet 2,5 kg i licznie zamieszkuje tereny Ameryki Północnej od Nikaragui aż po północne Stany Zjednoczone.














