-
Andrzej Poczobut został osadzony w Kolonii Karnej nr 1 w Nowopołocku w maju 2023 roku na osiem lat więzienia.
-
Kolonia Karna nr 1 w Nowopołocku jest znana z surowego rygoru, trudnych warunków oraz obecności toksycznych wyziewów z sąsiednich zakładów przemysłowych.
-
Więźniowie relacjonują trudności w uzyskaniu pomocy medycznej, surowe kary za naruszenia regulaminu i gorsze traktowanie osób odbywających karę z powodów politycznych.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Kolonia Karna nr 1 w Nowopołocku to miejsce, o którym wielokrotnie rozpisywały się białoruskie media opozycyjne. Położona na północy kraju, ponad sześć godzin jazdy od rodzinnego Grodna Andrzeja Poczobuta, słynie z wyjątkowej brutalności i surowego rygoru.
Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, trafił do ośrodka w maju 2023 roku. Miał tam odbywać ośmioletnią karę za „wzniecanie, podżeganie do nienawiści” i „wzywanie do działań na szkodę Białorusi”.
Zakład jest położony w pobliżu dwóch dużych przedsiębiorstw – rafinerii „Naftan” oraz przedsiębiorstwa chemicznego „Polimir”, które decydują o tym, że kolonia jest otoczona ciągami rur i hałdami odpadów. Byli więźniowie i bliscy osadzonych relacjonują, że nad całym kompleksem unoszą się toksyczne wyziewy.
Kolonia Karna nr 1 w Nowopołocku. Tam więziono Andrzeja Poczobuta
– Mówiąc obrazowo, wieczorem idziesz spać, wydaje się, że wszystko jest dobrze, ale rano się budzisz i nie możesz iść prosto. Mózg wywrócony do góry nogami, oczy biegają w różnych kierunkach – relacjonował w reportażu Telewizji Biełsat swój pobyt jeden z byłych więźniów.
– Nawet ludzie przyjeżdżający na widzenie z więźniami prawie od razu zaczynają kaszleć. Trudno sobie wyobrazić co dzieje się z ludźmi, którzy przebywają w tym skażonym środowisku przez wiele lat. To, co się dzieje w tej kolonii karnej jest planowanym, perfidnym ludobójstwem – mówiła w 2023 roku matka Igora Oliniewicza, jednego z osadzonych, cytowana przez „Głos znad Niemna”.
Osadzeni w kolonii muszą przestrzegać rygorystycznych zasad, za których łamanie są surowo karani. – Karę za naruszenie otrzymuje się tam bardzo łatwo. Powodem może być byle błahostka. Właściwie nikomu nie udaje się uniknąć naruszeń – relacjonował jeden z byłych więźniów. Jedną z form takiej kary jest pobyt w karcerze.
– Dają ci materac, pościel, śpisz w normalnych warunkach. W dzień to jest zabierane i łóżko jest składane; cały dzień jesteś na nogach. W izolatorze śpi się na gołych deskach, które rozkładane są o 21., a składane o 5. rano – mówił z kolei dziennikarz Radia Swoboda Ałeh Hruździłowicz, który odsiadywał wyrok za organizację protestu w podobnej kolonii.
Andrzej Poczobut na wolności. Spędził lata w więzieniach na Białorusi
Właśnie do takiego miejsca, jak informowała jego żona, bezpośrednio po przyjeździe do kolonii trafił Andrzej Poczobut. „Przyszedł list. 30 dni spędził w karcerze, gdzie trafił prosto z kwarantanny. Mimo lata było tam tak chłodno, że budził się z zimna” – przekazała.
Jak relacjonował w rozmowie z białoruskim portalem Zerkalo anonimowy więzień, osoby odbywające karę z powodów politycznych musiały być gotowe na jeszcze gorsze traktowanie niż pozostali. – Podczas gdy wszyscy inni dzwonili do swoich rodzin prawie co tydzień, „ekstremiści” otrzymywali pięć minut raz w miesiącu – przytaczał.
Więźniowie polityczni byli również kierowani do bardziej wymagających prac i rzadziej pozwalano im nawet na udział w nabożeństwach. Wszystkim osadzonym z kolei ciężko uzyskać pomoc medyczną.
– Kiedy kończysz pracę w strefie przemysłowej, zostaje ci tylko ratownik medyczny. I nic go nie obchodzi: dostajesz ibuprofen na wszystko i możesz iść – relacjonował były osadzony.
Źródła: Centrum Europy, Głos znad Niemna, Zerkalo














