Autorzy podcastu „W związku ze śledztwem” dotarli do zeznań Jacka Sutryka w sprawie Collegium Humanum. Wynika z nich, że prezydent Wrocławia ukończył studia 42 dni po podpisaniu umowy z uczelnią, ale nie pamięta ani na jakie zajęcia chodził, ani jak wyglądały zaliczenia. Zresztą, jaka była pora roku, kiedy odbierał dyplom, też nie wiedział.
Sutryk zrobił MBA w 42 dni. Ujawniamy, co jest w aktach sprawy Collegium Humanum
W nieopublikowanym reportażu Roberta Jałochy — dziennikarza, który odszedł z TVP, gdy kierownictwo stacji nie wyraziło zgody na publikację materiału — opisano dowody zgromadzone przez prokuraturę w sprawie studiów Jacka Sutryka. Z ustaleń śledczych wynika, że prezydent Wrocławia nie podpisał umowy z uczelnią na początku października 2019 r., a więc wraz z rozpoczęciem roku akademickiego, lecz dopiero pod koniec kwietnia 2020 r. — niemal pół roku później. Już 42 dni po podpisaniu umowy zdał egzamin i uzyskał tytuł eMBA.
Widzieliśmy dowód przelewu wykonanego przez Sutryka na konto Collegium Humanum 22 kwietnia po godz. 11. Opiewał na 9,5 tys. zł, czyli na całą kwotę za studia eMBA.
— Według prokuratury prezydent nie wziął udziału w żadnych zajęciach, nie zdał też ani jednego egzaminu — twierdzi Jałocha. Prezydent Wrocławia miał rozwiązać dwa quizy. — Jeden to sześć pytań o PR i marketing, drugi — 10 o ład korporacyjny. Odpowiedział poprawnie na osiem pytań. Ale podchodził do nich pięć razy — mówi autor w reportażu.
Problemy z pamięcią Sutryka
My również dotarliśmy do informacji zawartych w zeznaniach Sutryka. Wynika z nich, że prezydent Wrocławia niczego właściwie ze swoich studiów w Collegium Humanum nie zapamiętał.
Ile studiował? Jeden albo dwa semestry, ale dokładnie nie pamiętał. Nie pamiętał także, jak nazywał się kierunek jego studiów. Na pytanie, jak wyglądały zaliczenia, odpowiedział, że zdawał tylko egzamin końcowy w formie testu, ale nie pamiętał, czy dostał link, czy logował się na stronie. Pamiętał jedynie, że był to test wyboru z trzech czy czterech odpowiedzi. Z kim studiował? Nie pamiętał, nie interesował się. Kto mu rekomendował uczelnię? Tu jest jasność — rektor Paweł Cz., którego Jacek Sutryk spotkał kilka razy w życiu, ale — jak podkreślał — nie są kolegami. Czy uczestniczył w zajęciach? W niektórych tak, ale nie we wszystkich.
Prowadzący przesłuchanie drążył temat i próbował dowiedzieć się więcej. Sutryk jednak nie był w stanie powiedzieć ani w ilu godzinach zajęć wziął udział, ani jakie były ich nazwy. Stwierdził tylko, że dotyczyły rzeczy, które były dla niego „oczywiste i znane”. Dalej okazało się, że być może zalogował się do systemu tylko raz — na egzamin. Kiedy otrzymał dyplom? Nie pamiętał. Pamiętał, że był po polsku i po angielsku. Jaka była pora roku? Tego też nie wiedział.
MBA, bilet wstępu do rad nadzorczych
Wiedział natomiast, po co były mu potrzebne studia MBA. Sutryk nie ukrywał, że chciał mieć uprawnienia do zasiadania w spółkach Skarbu Państwa i spółkach komunalnych, które daje dyplom MBA.
I o to w tym chodziło. Sutryk z kilkoma innymi prezydentami miast zorganizowali sobie dodatkowy zarobek, który polegał na zatrudnianiu się nawzajem w spółkach miejskich. Prezydent Wrocławia zatrudniał kolegę z Tychów, a prezydent Tychów Andrzej Dziuba został zatrudniony we Wrocławiu.
Tak się składa, że Sutryk dyplom MBA na Collegium Humanum odebrał już 2 czerwca 2020 r. (trzy tygodnie przed pozostałymi studentami), a tydzień później trafił do Regionalnego Centrum Gospodarki Wodno-Ściekowej w Tychach. Dyplom MBA uzyskany w Collegium Humanum przedstawił także, wchodząc do rady nadzorczej Śląskiego Centrum Logistycznego w Gliwicach oraz do rady nadzorczej Kolei Dolnośląskich. W tych trzech spółkach zarobił prawie pół miliona złotych.
Sprawa Sutryka i komentarz z ratusza
— Czuję się poszkodowany, czuję się niewinny — mówił Sutryk tuż po postawieniu mu zarzutów prokuratorskich. — O tym, co mam na swoją obronę, będę mówił w sądzie.
Już po nagraniu podcastu dostaliśmy komentarz od rzeczniczki wrocławskiego ratusza. „Prowadzenie dyskusji na tym etapie z punktu widzenia pana Jacka Sutryka jest nieuzasadnione i przedwczesne. Akt oskarżenia został skierowany do sądu i to przed sądem pan Jacek Sutryk będzie udowadniał swoją niewinność i obalał zarzuty przedstawione przez prokuraturę. Tak więc etap sądowy jest tym etapem, w ramach którego przedstawiona zostanie całościowa argumentacja. Natomiast prowadzenie polemiki na łamach prasy wydaje się nieuzasadnione i niewłaściwe. Od oceny zarzutów jest bowiem niezawisły i niezależny sąd. Jak każdy oskarżony — tak również pan Jacek Sutryk ma prawo do obrony i niezdradzania na wcześniejszym etapie strategii procesowej i do ochrony swojego imienia” — napisała Agata Dzikowska.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia ZET i „Newsweek Polska” na YouTube.