Mamy XXI wiek, a w Polsce wciąż istnieją luki w dostępie do podstawowej infrastruktury wodno-kanalizacyjnej i do dobrej jakościowo wody. Trudno w to uwierzyć, ale około 2,2 proc. mieszkań w Polsce wciąż nie jest podłączonych do sieci wodociągowej. Oznacza to, że przy blisko 16 milionach mieszkań w Polsce, setki tysięcy osób wciąż żyje w lokalach bez bieżącej wody lub toalety.
A Polacy coraz chętniej piją wodę z kranu. Stoi za tym rosnąca świadomość ekologiczna, oszczędności w domowym budżecie i ciągle marnie działający, więc uciążliwy system kaucyjny.
Dlaczego zdrowa woda z kranu nie smakuje?
Woda dostarczana przez wodociągi podlega rygorystycznym, regularnym kontrolom i spełnia surowe normy określone w rozporządzeniu Ministra Zdrowia, więc jest zdatna do spożycia.
Problem jest czasami specyficzny smak i zapach kranówki. Chlor, dodawany w celach dezynfekcyjnych, jest wyczuwalny nawet w minimalnych stężeniach, co dla wielu osób jest po prostu nie do zaakceptowania. Dodatkowo w wielu regionach Polski problemem jest twarda woda, która pozostawia biały osad i zmienia aromat herbaty czy kawy. Dodatkowo, w wielu polskich miastach twardość wody znacząco przekracza europejską średnią.
Sanepid monitoruje sieć wodociągów, ale niestety nie ma ani narzędzi, ani obowiązku badania wody w indywidulanym kranie. A kranówka zgodna z normami u źródła, może zmienić swój skład tuż przed nalaniemz kranu do szklanki. Powodem jest stara instalacja wodociągowa, w której odkłada się rdza, mineralne osady, zwłaszcza gdy woda stoi w rurach przez całą noc.
Największy wpływ na nasze codzienne odczucia w stosunku do samku kranówki mają cztery parametry: twardość, poziom chloru, zawartość metali i odczyn pH. warto sobie uświadomić, że niefiltrowana woda z kranu to najtańsza opcja, bo litr takiej wody kosztuje grosze za. Poza tym jest zawsze dostępna i nie generuje plastikowych odpadów.
Cyberataki na wodociągi rosną z roku na rok
Nowe przepisy rozszerzą obowiązki dostawców wody o badania jakości, ocenę ryzyka i zmusza do działań ograniczających straty wody. Doprecyzowuje także rolę Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Wód Polskich. Od 21 maja gminy mają identyfikować osoby bez dostępu lub z ograniczonym dostępem do wody i podejmować działania zmieniające tę sytuację.
Dostawcy wody będą musieli ocenić ryzyka w obszarze zasilania ujęcia wody wykorzystywanego do poboru wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi i w systemie zaopatrzenia w wodę oraz zarządzać ryzykiem. To ważne, bo liczba cyberataków na polskie wodociągi rośnie w szybkim tempie – z 59 w 2024 roku do 94 w roku 2025. Systemy wodociągowe są szczególnie narażone na cyberataki ze względu na długie cykle życia urządzeń, brak jednolitych standardów bezpieczeństwa i rozproszoną strukturę sektora.
Na właścicieli i zarządców budynków nowa ustawa również nakłada obowiązek przeprowadzenia oceny ryzyka dotyczącego działania wewnętrznych systemów wodociągowych.
W ustawie jest też zapis o „dostępnych publicznie punktach poboru wody”, czyli tzw. poidełkach. Niektóre miejskie wodociągi montują źródełka wody w szkołach oraz w miejscach często odwiedzanych już od 2015 roku. Wystarczy zgłosić taką potrzebę.














