Polskie służby straciły Zbigniewa Ziobrę z oczu. Nie potrafią potwierdzić ani jego pobytu w Stanach Zjednoczonych, ani trasy, którą opuścił Europę — mimo że korzystają z międzynarodowych systemów monitorujących loty i pasażerów — twierdzą informatorzy Dominiki Długosz i Mariusza Gierszewskiego. Prowadzący podcast W związku ze śledztwem mówią wprost o zasłonie dymnej i profesjonalnie przygotowanej ucieczce, w której kluczową rolę miała odegrać pomoc ekspertów związanych z dawną Twierdzą Szyfrów.
— Wszyscy śledzimy te informacje dotyczące ucieczki Zbigniewa Ziobry. Nie wiadomo właściwie gdzie, bo według informacji, które uzyskałem w poniedziałek po południu, to nasze służby, a szczególnie też i wydziały pościgowe w Komendzie Policji Głównej i Komendzie Stołecznej nie mają potwierdzenia, że rzeczywiście Zbigniew Ziobro jest w Stanach Zjednoczonych — zaczyna Mariusz Gierszewski.
— Nie mają, chociaż jego adwokat, pan mecenas Bartłomiej Lewandowski, podkreśla, że jest w Stanach Zjednoczonych. Ale rzeczywiście ja też słyszałam, że służby cały czas próbują potwierdzać tę informację — przyznaje Dominika Długosz.
Gierszewski tłumaczy, że według jego informatorów Ziobro mógł mieć bilet tranzytowy, a wypuszczenie do mediów informacji o lądowaniu w USA to tylko „zasłona dymna”.
— Usłyszałem o tym, że dokonuje się czasami takiej operacji, że człowiek udaje się w jedno miejsce po to, żeby tam wszyscy wiedzieli, że tam jest, ale tam go już nie ma i jest gdzieś zupełnie indziej — tłumaczy.
Długosz dodaje jeszcze jedną istotną informację: według różnych przecieków, które do niej dotarły, polskie służby nie są w stanie odtworzyć, jaką drogą Ziobro opuścił Europę. — Zbigniew Ziobro dysponował paszportem genewskim. To jest dokument podróży, który wystawił mu rząd Viktora Orbana. Ponieważ Ziobro stracił paszport dyplomatyczny, stracił też paszport prywatny. Nasze służby mu anulowały te dwa dokumenty i on nie mógł wylecieć z Europy na żaden z tych paszportów. Dostał więc taki dokument podróży od Viktora Orbana. To jest dokument podróży przyznawany azylantom politycznym — tłumaczy. Paszport genewski wystawia się na konkretne nazwisko, a więc jeśli Ziobro opuścił strefę Schengen, powinien zostać po tym ślad. Tymczasem „nasze służby mają problem z ustaleniem, w którym miejscu Zbigniew Ziobro tę granicę strefy Schengen zjednoczonej Europy przekroczył” — twierdzi Długosz.
Jak relacjonuje Gierszewski, istnieje międzynarodowy system monitorowania rezerwacji i lotów, z którego korzystają także polskie służby.
— To jest system dotyczący wszelkich bookingów, lotów, i pasażerów. Jest to taki półjawny system, ale mają do niego dostęp zarówno polskie służby, jak i też linie lotnicze. I tam w tym systemie Zbigniewa Ziobry nie ma. No i to jest ten problem — mówi Gierszewski.
Co z Romanowskim?
Drugą niewiadomą pozostaje los Marcina Romanowskiego. Gierszewski przypomina, że pojawiały się informacje o jego pozostaniu na Węgrzech, ale także o próbach wydostania się z kraju, być może również przez Serbię.
— Niektóre media podały informację — Telewizja Republika, zdaje się — że również jest już w Stanach Zjednoczonych, ale tutaj mamy pewną wątpliwość, ponieważ sytuacja prawna obu panów jest trochę inna — zaznacza Długosz.
— Sytuacja prawna Zbigniewa Ziobry jest taka, że jest on poszukiwany listem gończym na terenie Polski, ale wszędzie poza granicami Polski on nie jest osobą poszukiwaną, dlatego że nie udało się wystawić za nim Europejskiego Nakazu Aresztowania i cały czas trwają procedury sądowe. Kolejne posiedzenie sądu jest, zdaje się, we wrześniu — mówi Długosz.
Prowadząca dodaje, że w przypadku Romanowskiego jest inaczej. — Za Zbigniewem Ziobro jest list gończy, który obowiązuje na terenie Polski, natomiast za Romanowskim jest wystawiony Europejski Nakaz Aresztowania. I to oczywiście nie obowiązuje na terenie Stanów Zjednoczonych. Nazwa „europejski” jest tutaj wskazówką — Stany Zjednoczone nie muszą go respektować — tłumaczy.
Jednocześnie podkreśla, że Romanowskiemu znacznie trudniej byłoby opuścić Europę. — Jak usłyszałam, sytuacja Romanowskiego i jego wyjazd z Europy jest znacznie trudniejszy niż Zbigniewa Ziobro. On by został zatrzymany po prostu wszędzie, na każdym lotnisku, na którym by się pojawił czy na przejściu granicznym. Rozumiem, że Serbia jest trochę sytuacją inną i tam być może ten Europejski Nakaz Aresztowania po prostu nie jest respektowany — mówi.
Długosz ujawnia także informację, która — jak sama przyznaje — wywołała zaskoczenie wśród europosłów. — Ja dzisiaj usłyszałam historię o tym, że Zbigniew Ziobro dwa tygodnie temu był w Brukseli i pojawił się w gmachu Parlamentu Europejskiego, wprowadzając naszych europosłów w stan lekkiego osłupienia — relacjonuje.
Wyjaśnia przy tym, że odebranie paszportu nie ograniczało mu swobody poruszania się po Unii. — On po Europie poruszał się zupełnie swobodnie, ponieważ oczywiście odebrano mu paszport. Ale przypominam, że w strefie Schengen my się poruszamy na mocy dowodów osobistych, więc Zbigniew Ziobro w ogóle nie potrzebował tego paszportu, żeby się poruszać po Europie — mówi Długosz.
Dziennikarze odnoszę się również do informacji o tym, że Ziobro otrzymał amerykańską wizę jako korespondent TV Republiki. Zdaniem Długosz wsparcie Ziobry mogłoby to dla stacji ryzyko. — Włączenie się w tego typu historie mogłoby być dla Telewizji Republika dość „kłopotliwe” — ocenia.
Jak dodaje, publiczne deklaracje stacji nie potwierdzają, że Ziobro wyjechał na wizę dziennikarską.
— Nie ma tam poświadczenia tego, że ta wiza, na którą wyjechał Ziobro, jest wizą dziennikarską, która uprawnia go do pracy w roli dziennikarza na terenie Stanów Zjednoczonych — mówi Długosz. — Mam wrażenie, że oni też się trochę z tego wycofują.
Zaznacza, że nawet jeśli Ziobro będzie pojawiał się w roli komentatora, niewiele to zmieni. — Na pewno będą go prosić o komentarze polityczne, ale robili to już, jak siedział w Budapeszcie. Tutaj specjalnie wiele się po prostu nie zmieni.
Pomoc z Twierdzy Szyfrów
Dlaczego polskie służby mają taką trudność z wyśledzeniem zbiegłych polityków? — Oczywiście można tutaj założyć, że pomagają im jakieś służby, np. węgierskie, bo nie miejmy złudzeń, zanim polityczna zmiana, która nastąpiła na Węgrzech, dotrze do służb, zanim tam zostaną wymienieni szefowie, no to jeszcze trochę czasu upłynie — mówi dziennikarz Radia ZET. — Ale to zostawmy, bo dlaczego nasze służby nie mogą ich namierzyć? Tutaj jest kwestia łączności. To jest najważniejsze — dodaje.
Gierszewski przypomina, że podstawowym narzędziem lokalizowania osób jest dziś telefon. Długosz rozwija ten wątek, tłumacząc, jak wiele danych generują współczesne smartfony. — Telefon się loguje do BTS-ów, telefonem załatwiamy wiele rzeczy, logujemy się do swoich serwisów w mediach społecznościowych, płacimy telefonem — wylicza.
Jak zaznacza Mariusz Gierszewski, to nie pierwszy raz, gdy służby tracą trop Marcina Romanowskiego.
— Kiedy Marcin Romanowski uciekał na Węgry. Także urwał się ze smyczy. Także był poszukiwany na Lubelszczyźnie, pamiętasz? Zdaje się, że ABW weszło nawet do jednego z klasztorów. Potem sąd powiedział, że to było nieuzasadnione, ale szukano go wszędzie — przypomina.
— Dlaczego oni nie mogą w ten sposób ich wyśledzić, skoro śledzi się innych, często przestępców, prawda? Skuteczniej? — pyta. I sam sobie odpowiada: — Ponieważ według naszych informatorów Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski korzystają z pomocy ekspertów, którzy nauczyli ich, pokazali im, jak prowadzić bezpieczną łączność, jak to robić przy pomocy internetu, jak to robić przy pomocy różnych komunikatorów.
— Jak mogli prowadzić tę bezpieczną łączność? Nasi informatorzy twierdzą, że pomagali im eksperci z Twierdzy Szyfrów — mówi Gierszewski. Twierdzą Szyfrów był nazywany specjalny ośrodek stworzonego w 2021 r. przez wiceministra Romanowskiego Centrum Cyberbezpieczeństwa Ministerstwa Sprawiedliwości w Zamościu. Według informatorów Gierszewskiego to niektórzy z byłych pracowników centrum zaopatrzyli Romanowskiego i Ziobro w wiedzę, technologię i umiejętności prowadzenia ukrytej łączności.
Placówkę w Zamościu zamknięto pod koniec lipca 2024 r., decyzją ówczesnego ministra sprawiedliwości Adama Bodnara. Jak podano w komunikacie MS, „podczas przeprowadzonej w trybie doraźnym kontroli negatywnie oceniono działalność Centrum Cyberbezpieczeństwa oraz pracę jej dyrektora. Jak wynika z wniosków pokontrolnych, instytucji nie zapewniono odpowiednich warunków funkcjonowania oraz w niewłaściwy sposób wykorzystano dotacje”.
„W związku ze śledztwem”
Ona jest czołową dziennikarką polityczną, on — uznanym reporterem śledczym. Prywatnie Dominika Długosz i Mariusz Gierszewski są małżeństwem z niemal 20-letnim stażem, a teraz łączą siły również jako współprowadzący podcast „W związku ze śledztwem”.
Nowe odcinki podcastu będą ukazywać się w każdy wtorkowy wieczór na stronie Newsweek.pl, w aplikacji Onet Audio, a także na kanałach Radia ZET i „Newsweek Polska” na YouTube.
Historia Kobiet
Newsweek.pl – wiadomości z Polski i ze świata. Najnowsze wydarzenia i opinie a także artykuły z kategorii społeczeństwo, biznes, kultura, historia, psychologia, trendy.