Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Ważne wieści ws. Mai Chwalińskiej. Informacja jeszcze przed finałem! – Tenis – Sport Wprost

Ważne wieści ws. Mai Chwalińskiej. Informacja jeszcze przed finałem! – Tenis – Sport Wprost

6 czerwca, 2026
Meduzy w Bałtyku. Czy parzą i są groźne dla ludzi?

Meduzy w Bałtyku. Czy parzą i są groźne dla ludzi?

6 czerwca, 2026
Grabce. Pożar domku letniskowego. Nie żyje jedna osoba

Grabce. Pożar domku letniskowego. Nie żyje jedna osoba

6 czerwca, 2026
Finlandia. Czterech podejrzanych ws. zerwania kabli na Bałtyku

Finlandia. Czterech podejrzanych ws. zerwania kabli na Bałtyku

6 czerwca, 2026
Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo

Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo

6 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Ważne wieści ws. Mai Chwalińskiej. Informacja jeszcze przed finałem! – Tenis – Sport Wprost
  • Meduzy w Bałtyku. Czy parzą i są groźne dla ludzi?
  • Grabce. Pożar domku letniskowego. Nie żyje jedna osoba
  • Finlandia. Czterech podejrzanych ws. zerwania kabli na Bałtyku
  • Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo
  • Tropikalne choroby w Polsce są nieuchronne. Chikungunya do nas dotrze
  • Norwegia. Stan Mette-Marit się pogorszył. Księżna czeka na przeszczep płuc
  • Mieszkańcy wschodniej Finlandii pozbywają się mieszkań. Zbyt kłopotliwe sąsiedztwo Rosji – Biznes Wprost
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Czeka nas zalew internetowych śmieci. Ekspert: zbliża się totalna młócka wyborcza
Czeka nas zalew internetowych śmieci. Ekspert: zbliża się totalna młócka wyborcza
Aktualności

Czeka nas zalew internetowych śmieci. Ekspert: zbliża się totalna młócka wyborcza

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości2 czerwca, 2026

W wyborach 2023 r. w sieci mieliśmy I wojnę światową, w kampanii prezydenckiej 2025 r. — II. Teraz, za sprawą AI, to będą gwiezdne wojny — mówi Michał Fedorowicz, przewodniczący Europejskiego Kolektywu Analitycznego Res Futura.

„Newsweek”: Część ludzi zwierza się chatbotom, pyta je o porady zdrowotne, a nawet romansuje z nimi. Dlaczego nie mieliby zapytać, na kogo zagłosować?

Michał Fedorowicz: Z najpopularniejszego ChatGPT w Polsce korzysta 10 mln ludzi. Część rzeczywiście może potraktować go jako doradcę politycznego. Taka perspektywa niesie ze sobą liczne ryzyka, ale najważniejsze to źródło „wiedzy” LLM-ów, czyli wielkich modeli językowych. Grok Elona Muska ma dostęp do dyskusji na X, czyli dawnym Twitterze. ChatGPT swoją podstawową wiedzę uzupełnia o to, co znajdzie na stronach internetowych, ale na upartego da się go zmanipulować: jeśli zbudujemy 10 tys. stron w sieci, na których będziemy przekonywać, że Wisła nie wpada do Bałtyku, tylko do Morza Śródziemnego, to ChatGPT może dojść do przekonania, że taka jest prawda. Podobnych manipulacji można dokonać w dziedzinie polityki czy ekonomii.

Nie zapominajmy o „halucynacjach” — ChatGPT czasem mówi nieprawdę tylko po to, żeby nas zadowolić. To jego główny cel, a nie podawanie prawdy jako takiej.

— Nie mamy wpływu na to, jak działają algorytmy LLM-ów, bo to ustala się w Kalifornii. Ale możemy mieć pewien wpływ na to, skąd czerpią dane. I tu zaczynamy obserwować działania, które stanowią element procesu wyborczego. Nie jest to otwarta agitacja: zagłosuj na nas, bo jesteśmy najlepsi, ale ukryta budowa całej infrastruktury, która ma „nakarmić” LLM-y odpowiednimi danymi, korzystnymi dla danej partii. Takie działania pośrednio mogą wpłynąć na to, co asystent AI podpowie użytkownikowi w drodze do lokalu wyborczego.

To nie jest tylko teoria?

— W wyborach lokalnych w Wielkiej Brytanii wielki sukces odniosła partia Reform UK Nigela Farage’a. Aż 13 proc. Brytyjczyków korzysta z czatów AI jako doradców wyborczych, więc walijska BBC sprawdziła jakość tych porad. Stworzono sześciu fikcyjnych wyborców z Walii o różnych poglądach i stopniu zaangażowania w politykę. Zadawali oni pytania sześciu LLM-om. Były to: ChatGPT, Copilot, Gemini, Claude, Meta AI i Grok. Początkowo odmawiały wystawienia rekomendacji, ale kiedy dały się przekonać, to niezamożna, niezdecydowana wyborczyni, przejmująca się kosztami życia i stanem służby zdrowia, dostała skrajnie różne podpowiedzi: ChatGPT doradzał głos na lewicę, Grok — na prawicowych populistów z Reform UK.

Prawicowe skrzywienie Groka? Najmniejsze zdziwienie świata.

— Lewica też może być podobnie przeszacowana. W Hiszpanii dobrze zrobione strony tak nakarmiły ChatGPT, że podpowiada głosy na lewicową PSOE niezależnie od poglądów. Radzi to nawet Katalończykom. W Polsce zbadaliśmy strony partii politycznych i na razie dobrze robią to tylko Konfederacja, która zagospodarowuje tematy podatkowe i gospodarcze, oraz partia Razem, która specjalizuje się w mieszkalnictwie i sprawach społecznych. Jeśli założymy, że młody wyborca nie ogląda telewizji, nie czyta gazet, całą wiedzę czerpie z mediów społecznościowych, a ChatGPT pyta, jak wygląda świat, to lepiej można zrozumieć, dlaczego nowi wyborcy głosują na radykalne nowe partie, a nie na stare ­ugrupowania.

Skąd wiemy, że to nie jest teoria spiskowa?

— Najlepszy dowód to Hiszpania, gdzie ChatGPT faworyzuje lewicową partię premiera Pedro Sáncheza. Sprawdzono to metodą naukową, za pomocą specjalnych kwestionariuszy.

I są specjaliści, którzy potrafią tak wypromować partię w LLM-ach?

— Dawniej pisało się strony pod SEO — Search Engine Optimization — dziś pisze się pod GEO — Generative Engine Optimization. Zapewne znów będzie to gra w kotka i myszkę z algorytmami, taka jak z wyszukiwarką Google’a.

W mediach mamy to na co dzień.

— AI zmieni też Google’a — tradycyjną wyszukiwarkę stopniowo wypiera przecież LLM Gemini. Trzeba przywyknąć do myśli, że wyszukiwanie informacji, także wyborczych, będzie się odbywać w drodze konwersacji z AI. Dlatego już dziś w biznesie i polityce rozpoczyna się wyścig zbrojeń, jak wykorzystać AI do pozyskania klienta czy wyborcy.

Zgodnie z narodową strategią AI Białego Domu sojusznicy USA mają korzystać z amerykańskiej AI. A co, jeśli amerykańskie LLM-y przed wyborami zaczną faworyzować politycznych przyjaciół Donalda Trumpa?

— Nie zaryzykowałbym stwierdzenia, że MAGA będzie mogła w ten sposób wpływać na wyniki wyborów. X zapowiedział niedawno wprowadzenie nowego algorytmu opartego na Groku. Ale autorzy przyznają, że są procesy, których nawet oni nie rozumieją. Teoretycznie wiemy, że algorytmy wpływają na ludzki umysł: rozbijamy jajko, po podgrzaniu powinna wyjść jajecznica. A tu czasem wychodzi jajecznica, a czasem sernik.

Nadrzędne założenie Trumpa to wspomaganie sił przeciwnych Unii Europejskiej. I to też zapisano wprost w narodowej strategii bezpieczeństwa.

— Wzrost sił antyeuropejskich to nie kwestia rozwoju AI, tylko braku skutecznej polityki komunikacyjnej instytucji europejskich w mediach społecznościowych. Tę pustkę narracyjną wypełniają siły antyunijne. Prosty przykład: UE każe rozwieszać duże płachty z informacjami, z jakiego programu sfinansowano daną inwestycję. Samorząd musi te tablice stawiać, choć wiadomo, że post z taką informacją nie dostanie złamanego lajka. Ktoś kiedyś kąśliwie powiedział, że cały świat rozwija sztuczną inteligencję, a w UE jest jeszcze dużo przestrzeni do rozwijania tej normalnej.

Konfederacja nie tylko „hoduje” sobie potencjalnych doradców wyborczych na jutro. Już dziś sprawnie wykorzystuje AI do tworzenia politycznych klipów wideo. Wrzucone przez Sławomira Mentzena filmiki o Titanicu PiS ,czy zagubionym we współczesności Jarosławie Kaczyńskim miały ogromne zasięgi.

— W 2027 r. to będzie jedno z głównych narzędzi propagandowych. Mnóstwo jest takich tanich śmieci, które niosą ze sobą ryzyko manipulacji. Komisja Europejska zaleca, żeby oznaczać wytwory AI, ale nikt się tym nie przejmuje.

I co z tym począć?

— W Japonii dziewięć partii — od komunistów po faszystów — podpisało pakt na rzecz rezygnacji ze stosowania AI w kampaniach wyborczych. W Korei Południowej już od 2023 r. obowiązuje zakaz publikowania przed wyborami materiałów generowanych przez AI, na których kandydaci wyglądają na tyle realistycznie, że mogliby zmylić wyborców. Za jego złamanie grożą surowe kary.

Już słyszę chór głosów krzyczących „cenzura!”.

— Jeśli jesteśmy na wojnie hybrydowej, to wolność słowa ma znaczenie drugorzędne. Azjaci dobrze wiedzą, co robią: agencja AFP w jednej z depesz cytuje badanie z 2025 r., w którym 75 proc. Koreańczyków z południa uważa, że treści tworzone przez AI mogą wypaczyć wynik wyborów, a prawie 80 proc. popiera jeszcze ostrzejszą walkę i kary za taką dezinformację. Konfederacja dziś wrzuca filmiki ośmieszające PiS, PO czy Lewicę. Ale co będzie, kiedy do tego wyścigu dołączą aktorzy zewnętrzni?

Będziemy mieć zalew internetowych śmieci i nikt nie będzie już wiedział, co jest prawdziwe, a co wygenerowane.

— Dlatego Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego czy cyberwojska powinny przed wyborami przejść w tryb działania poniżej progu wojny i ściągać takie filmiki, nie pytając nikogo o zgodę. Polska kampania byłaby wtedy mniej podatna na manipulacje. Wymagałaby od polityków rozmawiania, a nie cyrkowych występów. Pierwszą ważną kampanią z pełnoskalowym udziałem AI będą wybory prezydenckie we Francji w 2027 r., ale jesienią kolejnym poligonem będzie Polska.

I jak to może wyglądać?

— Partie i ich kibice będą masowo generować klipy z AI, co jeszcze bardziej zablokuje przekazy medialne, a politykom wyłączy całkowicie proces myślenia. Będzie się liczyło tylko tworzenie treści, które będą łapały lajki. Wyborcy będą bardziej narażeni na manipulacje, a popularność i głosy mogą zdobywać politycy z dalszych miejsc, o ile wytworzą sprytniejsze klipy AI. Partie nie będą inwestowały w outdoor ani tradycyjną reklamę, tylko w inżynierów i prompterów, którzy godzinami będą promptować gównoklipy. Wygenerowanie filmiku z AI kosztuje dziś dolara albo i mniej, a to znaczy, że czeka nas totalna młócka. Co istotne, wyniki wyborów mogą się wtedy rozjechać z oczekiwaniami wyrażanymi w sondażach. Do tego stopnia, że aktorom zewnętrznym łatwiej będzie manipulować nastrojami wyborców. Skoro sieć będzie kipieć od takich filmów, to łatwiej się w tym gąszczu ukryć ze swoim szkodliwym przekazem.

Łatwość tworzenia deepfake’ów wideo odbiera nam też jedno z istotniejszych narzędzi do weryfikacji, co jest prawdą.

— I niech mnie ktoś przekona, że to jest ta absolutna wolność słowa. Wytwarzanie nieprawdziwych treści za pomocą sztucznej inteligencji nie ma z nią nic wspólnego.

Polscy politycy powinni podpisać taki pakt jak w Japonii?

— Tak byłoby najrozsądniej: największe partie i prezydent powinni dogadać się co do ograniczeń w stosowaniu AI w kampanii, bo nieprzewidywalność zachowań wyborców w takiej kampanii może zadziwić wszystkich.

Ale taki pakt w Polsce należy włożyć między bajki. Chyba że polityków przekona papież Leon XIV. W swojej pierwszej encyklice „Magnifica humanitas” przestrzega przed rozwojem AI bez regulacji.

— Najzabawniejsze jest to, że ci sami politycy, którzy potrafią się powołać na papieża przy każdej okazji, gdy w grę wchodzi światopogląd, nagle dostają amnezji, kiedy ten sam papież mówi coś niewygodnego o technologii i władzy. Encyklika o sztucznej inteligencji? Cisza. Bo Leon XIV nie pisze tu o rzeczach, które dają się wykorzystać w kampanii. Pisze, że AI nie jest moralnie neutralna, że koncentruje władzę w rękach nielicznych, że trzeba twardych regulacji i niezależnego nadzoru, a to już nie pasuje do żadnego wygodnego sztandaru. Więc nauczanie papieża zostaje uznane za wiążące dokładnie do momentu, w którym przestaje być politycznie opłacalne. Pakt można na razie włożyć między bajki, ale nie dlatego, że jest naiwny. Dlatego że ci, którzy mieliby go udźwignąć, traktują papieski autorytet wybiórczo i powołują się na niego tylko wtedy, gdy im się to akurat opłaca.

To może Państwowa Komisja Wyborcza powinna dostać dodatkowe narzędzia?

— Przy przesunięciu kampanii w stronę rzeczywistości cyfrowej PKW w ogóle nie ma racji bytu. W jaki sposób ma na przykład ewidencjonować reklamy z biblioteki Facebooka? To jest poza jej zasięgiem. PKW stała się martwym ciałem, które może tylko policzyć głosy. Nie ma żadnego narzędzia, żeby sprawdzić, kto stoi za propagandową publikacją AI, nie policzy wydatków na ten cel.

Bo kilkanaście dolarów miesięcznego abonamentu na generowanie AI partia może rozdać na setki sposobów, tak by PKW tego nie widziała?

— Kiedy będą to robić tysiące, a może i dziesiątki tysięcy osób, to nagle z tych dolarów uzbiera się potężny budżet kampanijny. Nawet zakaz publikowania reklam z politykami niewiele by dał, bo jestem w stanie sobie wyobrazić wiralowe filmiki nawet bez konkretnych postaci.

Wystarczy zanimować „bazarek”, jaki przy każdych wyborach krąży na platformach społecznościowych: POmidory, PiStacje itd.

— Prosty pomysł, który wywróciłby każdy zakaz. A przecież nie mamy nawet tego zakazu. Politycy jeszcze wierzą w płatne farmy botów i lajki, ale to jest wojna, która już się toczyła. W 2023 r. mieliśmy w sieci I wojnę światową, w kampanii prezydenckiej 2025 — II. Za sprawą AI teraz to będą gwiezdne wojny.

A PKW jest na etapie pierwszego sputnika?

— PKW jest na etapie bitwy pod Grunwaldem: może najwyżej policzyć żołnierzy.

Ale to chyba nie jest tylko problem Polski?

— Platformy społecznościowe są miękkim podbrzuszem całej UE. Komisji Europejskiej brakuje odwagi, by przestać być zakładnikiem platformy X, która jest w większości antyestablishmentowa i bardzo napompowana, bez większego wpływu na świat realny. Ma za to wpływ na polityków, bo oni wierzą w to, co widzą w swoim telefonie. A powinni powiedzieć: owszem, platformy społecznościowe są fajne, korzystajcie sobie z nich, ale u nas, w Unii Europejskiej, są pewne procesy, które są święte, więc na czas wyborów zamykamy X i protestujcie sobie w obronie wolności słowa.

Mamy ciszę wyborczą, kiedy nie można publikować np. sondaży, i nie mówimy, że to 48 godzin zamordyzmu.

— To samo dotyczy kłamstw publikowanych na platformach społecznościowych. Nikt nie zabrania wyrażania opinii, ale tworzenie i kolportowanie kłamstw w trakcie kampanii powinno być zakazane. Jak bardzo technologia musi wywrócić system, żeby politycy zrozumieli, że ta technologia nie jest dla nich?

Zejdźmy na poziom praktyczny: co z tym zrobić?

— UE powinna sobie odpowiedzieć na proste pytanie: gdzie jest granica wolności słowa w czasie wojny hybrydowej? Skoro wydajemy miliardy dolarów na zbrojenia i wyłączamy część tradycyjnych rosyjskich kanałów, takich jak Sputnik, to na poziomie Komisji powinna powstać agencja, która proaktywnie będzie zwalczać przekazy destabilizujące system polityczny w sieci. Zawodowe szerzenie kłamstw — bo to nie żadne fake newsy, tylko ordynarne kłamstwa — powinno być traktowane jak przestępstwo. Skoro za szarlatana uznajemy kogoś, kto głosi, że witamina C leczy raka, przez co umierają miliony ludzi, zaniedbując prawdziwą terapię, to czemu nie karać za szerzenie bzdur, że siły rosyjskie „wyzwalają” Ukrainę, a UE to organizacja zbrodnicza? Musimy wymagać odpowiedzialności za słowo.

To jak się możemy przygotować do polskich wyborów?

— Jeśli nie będzie paktu anty-AI, to służby powinny wdrożyć ochronę procesu wyborczego przed interwencją. Partie powinny zrobić trzy rzeczy. Po pierwsze, zmienić funkcyjność stron internetowych. Po drugie, przygotować nie tyle klasyczne programy wyborcze, ile zestaw haseł kupowanych jak najlepiej w mediach społecznościowych. I wreszcie po trzecie, zwerbować zastępy ludzi, którzy będą generować klipy z AI i dyżurować non stop w tzw. sztabach dezinformacyjnych. Pomysł, że rzecznik partii czy rządu wyjdzie raz na kilka dni i coś będzie dementował, to proszenie się o porażkę.

Bo kampania będzie non stop.

— Jeśli konkurencja wypuści jakiś AI slop, to natychmiast trzeba kontrować go własną produkcją. Młodsi politycy, lepiej operujący AI, będą mieli większe szanse, żeby przebić się do wyborców poniżej czterdziestki. Trzeba jednak pamiętać o wyborach węgierskich, gdzie Péter Magyar wygrał nie za sprawą mediów społecznościowych, tylko dlatego że odwiedził 700 miejscowości. Zresztą akurat na Węgrzech platformy społecznościowe grzecznie pomagały w walce z dezinformacją.

Czyli będzie się działo.

— To będzie najgorsza kampania dla mediów, o ile nie znajdą pomysłu na siebie. Symbolem kampanii 2025 r. był Sławomir Mentzen przepytujący na swoim kanale Rafała Trzaskowskiego i Karola Nawrockiego. Dziennikarze przestali być politykom do czegokolwiek potrzebni.

WIĘCEJ W NUMERZE
nr
23

31.05.2026

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo

Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo

Kulisy awantury o UPA. Ukraiński historyk o Zełenskim: jego wiedza o Wołyniu jest bardzo znikoma

Kulisy awantury o UPA. Ukraiński historyk o Zełenskim: jego wiedza o Wołyniu jest bardzo znikoma

„Wyobraź sobie taką historię”. Te filmy na nowo definiują polskie kino

„Wyobraź sobie taką historię”. Te filmy na nowo definiują polskie kino

Kolejne linie zawieszają loty na Kubę. Sytuacja na wyspie jest tragiczna

Kolejne linie zawieszają loty na Kubę. Sytuacja na wyspie jest tragiczna

Front w Ukrainie zamarł. Trwa klincz, z którego ciężko będzie wyjść

Front w Ukrainie zamarł. Trwa klincz, z którego ciężko będzie wyjść

Ta książka pokazuje, jak cofamy się cywilizacyjnie

Ta książka pokazuje, jak cofamy się cywilizacyjnie

Czy śniadanie to naprawdę najważniejszy posiłek dnia? Nowe badania zaskakują

Czy śniadanie to naprawdę najważniejszy posiłek dnia? Nowe badania zaskakują

Stworzył potężne narzędzie psychologiczne. Politycy je wykorzystują

Stworzył potężne narzędzie psychologiczne. Politycy je wykorzystują

Najwięksi autorzy współczesnego kina wydawali się w swoich filmach zmęczeni światem

Najwięksi autorzy współczesnego kina wydawali się w swoich filmach zmęczeni światem

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Meduzy w Bałtyku. Czy parzą i są groźne dla ludzi?

Meduzy w Bałtyku. Czy parzą i są groźne dla ludzi?

6 czerwca, 2026
Grabce. Pożar domku letniskowego. Nie żyje jedna osoba

Grabce. Pożar domku letniskowego. Nie żyje jedna osoba

6 czerwca, 2026
Finlandia. Czterech podejrzanych ws. zerwania kabli na Bałtyku

Finlandia. Czterech podejrzanych ws. zerwania kabli na Bałtyku

6 czerwca, 2026
Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo

Nowicki: Władimir Putin znalazł się w narożniku. Nawet na Kremlu nie wierzą w zwycięstwo

6 czerwca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Tropikalne choroby w Polsce są nieuchronne. Chikungunya do nas dotrze

Tropikalne choroby w Polsce są nieuchronne. Chikungunya do nas dotrze

6 czerwca, 2026
Norwegia. Stan Mette-Marit się pogorszył. Księżna czeka na przeszczep płuc

Norwegia. Stan Mette-Marit się pogorszył. Księżna czeka na przeszczep płuc

6 czerwca, 2026
Mieszkańcy wschodniej Finlandii pozbywają się mieszkań. Zbyt kłopotliwe sąsiedztwo Rosji – Biznes Wprost

Mieszkańcy wschodniej Finlandii pozbywają się mieszkań. Zbyt kłopotliwe sąsiedztwo Rosji – Biznes Wprost

6 czerwca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.