Agnieszka Niesłuchowska, „Wprost”: Minął rok od wyborów prezydenckich. Co tak naprawdę zmieniło się w Polsce przez ostatnie dwanaście miesięcy?
Prof. Joanna Senyszyn: Nie zmieniło się niemal nic. Koalicja 15 października od momentu przejęcia władzy w 2023 roku nie potrafiła wypracować płaszczyzny porozumienia i funkcjonować na tyle sprawnie, by przekonać wyborców do głosowania na swojego kandydata na prezydenta. W efekcie układ sił pozostał zamrożony: mamy rząd Koalicji i prezydenta z nadania PiS-u, tym razem o profilu bardziej konfederackim.
Koalicja Obywatelska obudziła się z letargu?
Wręcz przeciwnie. Seria katastrofalnych błędów popełnianych od jesieni 2023 roku pokazała, że rządzący nie potrafią obronić społeczeństwa przed powrotem prawicy do władzy. Pierwszym dzwonkiem ostrzegawczym były wybory prezydenckie, z których nie wyciągnięto wniosków. Drugim – niedawne referendum w Krakowie i odwołanie Aleksandra Miszalskiego.
W obu przypadkach zadecydowały te same grzechy: buta, arogancja, kolesiostwo, niekompetencja.
Ale jednak w sondażach utrzymuje się na prowadzeniu.
To nie ma znaczenia. Oni nie mają żadnego planu. Przypomnijmy sobie fundamentalne hasła Platformy z kampanii w 2023 roku. Obiecywali pokonanie PiS, a Trzaskowski poległ w pojedynku z Nawrockim. A to znaczy, że najlepszy kandydat naszej strony sceny politycznej przegrał z najgorszym kandydatem prawicy. Po drugie zapowiadali rozliczenia. Właśnie widzimy, jak rozliczyli Ziobrę, Romanowskiego, NCBiR, Rządową Agencję Rezerw Strategicznych czy Morawieckiego.
To fasada. Nawet nie próbowali obiecanego zadośćuczynienia.
Czyli?
Kobietom, dzięki którym wygrali wybory, zadośćuczyniono tak, że nadal nie mają prawa do samostanowienia. Z kolei środowisko LGBT+ dostało od rządu propozycję „związków notarialnych”. Gdyby nie wywalczone samodzielnie w sądach administracyjnych prawo do transkrypcji zagranicznych małżeństw, nie zyskaliby nic.














