Trzeba przyznać, że piątkowe (tj. 5 czerwca) starcie, miało swoje różne fazy. Serbki i Polki częstowały się setami, w których prezentowały… zaskakujące oblicza. Trudno się temu jednak dziwić, znajdujemy się na początku rozgrywek Ligi Narodów, a wiele reprezentacyjnych schematów dopiero zaczyna funkcjonować.
I jak to bywa przy procesach, jedno przychodzi nieco łatwiej, inne już niekoniecznie.
Liga Narodów: Popisowy mecz Julii Szczurowskiej. Solidna forma debiutantki
Po zwycięstwie nad Belgijkami (3:2) oraz Czeszkami (3:0), w piątek Polki zmierzyły się z Serbkami. Poprzeczka powędrowała zatem jeszcze wyżej, co było zresztą widać w trakcie samego spotkania. Serbia zaczęła od mocnego uderzenia, bo wygranej 25:17. Kolejne dwa sety padły jednak łupem Polek, kolejno 25:19 i 25:18. Czwarty set? Najbardziej wyrównany, choć ponownie to Serbki górą (25:22), co sprawiło, że o wygranej decydował tie-break.
Trener Stefano Lavarini przeciwko Serbkom postawił na rozgrywającą Alicję Grabkę. Katarzyna Wenerska, wcześniej będąca numerem 1 w wyjściowym składzie, tym razem spoglądała na grę koleżanki z kwadratu dla rezerwowych. Wydaje się, że pod względem komunikacji z atakującą reprezentacji Polski, układ z Grabką, lepiej sprawdził się w grze Julii Szczurowskiej. Debiutantka w seniorskiej kadrze w sezonie 2026 zagrała bowiem koncertowo. A Grabka, kiedy tylko mogła, korzystała z usług dobrze dysponowanej atakującej, na co dzień grającej w lidze tureckiej.
Szczurowska jeszcze przed startem tie-breaka miała już na swoim koncie ponad 30 punktów. Co istotne, na solidnej skuteczności. Grabka obudowała sobie zresztą ofensywę wokół Szczurowskiej oraz przyjmującej Julity Piaseckiej. W przypadku pierwszej z wymienionych warto dodać, że atakująca polskiej kadry była autorką czterech asów serwisowych – jednych, które były autorstwa całej drużyny trenera Lavariniego, w pięciosetowym meczu.
Szczurowska w lipcu b.r. skończy 25 lat i wydaje się być gotowa do tego, żeby wskoczyć do składu reprezentacji Polski. W szerszym kontekście numerem 1 na jej pozycji jest Magdalena Stysiak. Jeśli jednak szukać świeżej krwi po stronie nowych twarzy, to bez wątpienia Szczurowska jest jedną z najmocniejszych kandydatek – przynajmniej na tu i teraz. Zwłaszcza że siatkarka gra bez kompleksów i nawet po nieco gorszym występie przeciwko Czeszkom, wróciła do tego, co prezentowała na powitanie chińskiego turnieju, w rywalizacji z Belgijkami (tam zdobytych 25 punktów).
Co do rozstrzygnięcia całego spotkania, Polki skutecznie wybroniły dwóch piłek meczowych – przy stanie 13:14 i 15:16. Ostatecznie polskie siatkarki wygrały 17:15 i 3:2. Szczurowska zakończyła starcie z dorobkiem 35 punktów, przy skuteczności 56 proc. przy 54 atakach. A mecz zakończyła skutecznym atakiem Monika Lampkowska.
Na koniec turnieju w Nanjing Polki zagrają z gospodyniami. Mecz Chiny – Polska w niedzielę (tj. 7 czerwca) o godzinie 13:00.















