Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

8 sierpnia, 2026
Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

8 sierpnia, 2026
Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

8 sierpnia, 2026
CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

7 sierpnia, 2026
Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

7 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną
  • Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada
  • Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich
  • CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost
  • Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach
  • Wojna w Ukrainie. Kilka wydarzeń odwróciło sytuację na niekorzyść Kijowa
  • Te papierowe produkty wyrzuca się do czarnego pojemnika. Bo nie są tylko papierowe – Biznes Wprost
  • Kamienna Góra. Atak na 15-latka, trwa policyjna obława
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną
Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną
Aktualności

Infantino przekroczył granice bezczelności. I zdobył władzę absolutną

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości8 sierpnia, 2026

Światową piłką nożną zawładnął trumpizm — mniej wulgarny, lecz równie bezwzględny, cyniczny, skorumpowany. Ma twarz Gianniego Infantino, którego świat może cenić bardziej niż nam, ludziom Zachodu, się wydaje.

„Dzisiaj czuję się Arabem. Dzisiaj czuję się Afrykaninem. Dzisiaj jestem gejem, niepełnosprawnym, imigrantem, kobietą” — perorował Gianni Infantino jesienią 2022 r., gdy zarzucano mu, że zhańbił mundial, przyznając jego organizację Katarowi, dyktaturze programowo łamiącej prawa człowieka i tym samym etyczny kodeks FIFA. On miałby nie rozumieć, czym jest dyskryminacja? Przecież w dzieciństwie czuł się obcy jako imigrant, rówieśnicy prześladowali go za rude włosy i twarz obsypaną piegami — z czego również się zwierzał, podając powody, dla których tkwią w nim niezmierzone pokłady empatii.

Złożona z piłkarskich działaczy i dziennikarzy międzynarodowa publiczność osłupiała, cierpiętniczymi wspomnieniami dzielił się oficjel wybitnie uprzywilejowany. 56-letni Szwajcar, syn przybyszy z Włoch, absolwent prawa na niemieckim uniwersytecie, posługujący się biegle siedmioma językami szef światowego futbolu, znajomy gigantów polityki — od Donalda Trumpa, przez Władimira Putina, po saudyjskiego następcę tronu Muhammada ibn Salmana — i bezdyskusyjnie najbardziej rozpoznawalny globalnie menedżer sportowy. Posiada także paszport libański, córki posyła do ekskluzywnych szkół w stolicy Kataru, gdzie mieszka, podróżuje podarowanym przez tamtejszego emira prywatnym samolotem, dzięki czemu na niedawnych mistrzostwach świata ustanowił nieoficjalny rekord wszech czasów — z loży VIP obejrzał kilkadziesiąt meczów rozrzuconych po całej Ameryce Północnej, bo zdążał na dwa dziennie.

Kiedy pierwszy raz odwiedził Kanadę, zażądał udogodnień transportowych należnych wyłącznie papieżowi i prezydentowi USA. Policja odmówiła, a Infantino już się przyzwyczaił, że w rozwiniętych demokracjach doświadcza różnych przykrości, wrogowie nękają go przede wszystkim coraz ostrzejszą krytyką. Dobrze mu tylko wśród przedstawicieli elit ignorujących inne wartości niż merkantylne, skupionych na ubijaniu interesów, w świecie podporządkowanym silniejszemu stosującemu przemoc wobec słabszych. Stąd wzięła się pielęgnowana z groteskową służalczością zażyłość z Trumpem, która być może Szwajcara wkrótce zgubi.

Piłka nożna nigdy wcześniej niczego podobnego nie oglądała

Łączy ich autentyczne porozumienie dusz. Obaj żyją w alternatywnej rzeczywistości, opluwając mikrofony hektolitrami wygłaszanych bredni, obaj podążają za maksymalizowaniem zysku i zarazem wierzą, że zasługują na pokojowego Nobla, ponieważ roznoszą po planecie pokój. Prezes FIFA bez żadnego powodu usiłuje zjawić się wszędzie, gdzie ląduje prezydent USA — latał za nim do Malezji, towarzysząc Trumpowi „patronującemu” tam wygaszaniu konfliktu Kambodży z Tajlandią, i na spotkania z przywódcami państw Półwyspu Arabskiego, ba, „uczestniczył” nawet w szczycie w Szarm el-Szejk, gdy negocjowano rozejm izraelsko-palestyński. Naprawił wreszcie błąd komitetu noblowskiego — wymyślił Pokojową Nagrodę FIFA, po czym jednoosobowo wybrał laureata i sam wręczył ją gospodarzowi Białego Domu podczas losowania mundialowych grup.

Waszyngtońską uroczystość, która okazała się orgią niepohamowanego lizusostwa, ubarwił patetyczną laudacją, dziękując uhonorowanemu za „niewiarygodną troskę o ludzkość”, oraz filmem pokazującym w zwolnionym tempie i z podniosłą oprawą muzyczną, jak uhonorowany przechadza się po rozmaitych zakątkach świata, kończąc wojnę za wojną. „Ocaliłem dziesiątki milionów istnień” — odparł skromnie Trump, choć akurat trwały bombardowania kutrów rybackich u wybrzeży Wenezueli, zarządzone na wszelki wypadek z pominięciem prawa międzynarodowego, a żołnierzy USA właśnie oskarżono o zbrodnie wojenne, popełnione na wniosek sekretarza obrony Pete’a Hegsetha.

Piłka nożna nigdy wcześniej niczego podobnego nie oglądała, nawet organizujący mistrzostwa dyktatorzy — od Mussoliniego, przez kierującego argentyńską juntą generała Videlę, po Putina — nie oczekiwali ani nie otrzymali tylu hołdów.

Tak przebiegają jednak całe rządy Infantino, panującego w FIFA od 10 lat. Polegają na obalaniu barier, rzucaniu i w miarę możliwości realizowaniu bezprecedensowych pomysłów, płaszczeniu się przed politykami wydających miliardy na sportswashing, na przesuwaniu granic tego, co dozwolone, co wypada. Szwajcar milczał, gdy przed czterema laty emir Al-Sani złamał obietnicę i w ostatniej chwili zabronił sprzedaży piwa kibicom, którzy przylecieli na katarski mundial. Klęczał też przed tym samym homofobicznym reżimem (za seks między mężczyznami lub kobietami wtrącającym do więzienia), który nie życzył sobie gestów solidaryzowania się piłkarzy z szykanowanymi mniejszościami — sędziom nakazano wlepiać żółtą kartkę każdemu, kto założy na mecz kapitańską opaskę w kolorach tęczy.

A kiedy sąsiadom pozazdrościli Saudyjczycy — monarchia absolutna jeszcze brutalniejsza — i również postanowili dodać sobie prestiżu jako gospodarze mistrzostw świata, to Infantino tak zręcznie manipulował procedurą wyborów, że konkurenci Arabii stopniowo rezygnowali — pojęli, iż uczestniczą w ustawionym przetargu, i nie chcieli przepalać pieniędzy na jałowe inwestowanie we wczesne etapy rywalizacji. Pierwszy raz od 60 lat o organizację mundialu ubiegał się tylko jeden chętny, FIFA przezornie zarządziła nadzwyczajny kongres w formie wirtualnej (utrudniając zakulisowe negocjacje i ewentualny bunt), zwycięską kandydaturę wybrano przez aklamację, uświetnioną na prośbę prezesa widocznymi przez aplikację Zoom oklaskami.

Wcześniej działacze z 211 krajów zapoznali się z raportem o stanie saudyjskiego państwa — reklamowanym jako „niezależny”, lecz przygotowanym przez międzynarodową kancelarię prawniczą AS&H Clifford Chance, stacjonującą przypadkowo w Rijadzie. Autorzy dokumentu nie wykryli w królestwie zamordyzmu żadnych zagrożeń dla praw człowieka, a FIFA wystawiła kandydaturze najwyższą ocenę w historii, przyznając jej 419,8 punktu na 500 możliwych.

Podarować mundial Saudom

Przeciwko zacieśnianiu przez FIFA biznesowych więzi z szejkami głośno i konsekwentnie protestowała tylko Lise Klaveness, prezeska norweskiej federacji piłkarskiej. Zanim poleciała na kongres w stolicy Kataru, gdzie w gniewnej tyradzie zrównała gospodarzy mundialu z murawą, musiała obiecać, że nie będzie promować bezeceństw — wychowuje z żoną trójkę dzieci — a wcześniej uczyniła swój kraj bodaj jedynym, który przeprowadził realną debatę o ewentualnym bojkocie turnieju (ostatecznie okazała się bezprzedmiotowa, piłkarze przegrali eliminacje). Na zlocie futbolowych bonzów w Dausze nie poparł jej nikt, zresztą zazwyczaj wywołuje ona raczej irytację jako wichrzycielka psująca święto — odwołująca się do sumień działaczy, pomstująca na deptanie własnych regulaminów i generalnie szukająca dziury w całym pieniaczka.

Gromadne przyzwolenie na geszefty, za którymi stoi cynizm Infantino, to element krajobrazu, na który rzadko zwraca się uwagę. Uchodzi on za prezesa trzymającego władzę wręcz dyktatorską, co o tyle absurdalne, że w FIFA obowiązuje krystalicznie czysta demokracja — każde z 211 państw członkowskich dysponuje jednym głosem — i nikt nie zmusza prezesów, by cuchnące łapówkarstwem na odległość podarowanie mundialu Saudom nagradzali owacją na stojąco.

Przy okazji tegorocznych mistrzostw świata, rozgrywanych w USA, Kanadzie i Meksyku, rzeczywistość przyspieszyła, a Infantino zaczął kręcić — lub nie reagować na skandale — z takim zapamiętaniem, jakby chciał przetestować całe piłkarskie środowisko i sprawdzić, gdzie leży granica bezczelności, po przekroczeniu której usłyszy sprzeciw.

Na finiszu eliminacji portugalski megagwiazdor Cristiano Ronaldo otrzymał czerwoną kartkę, za którą regulamin automatycznie nakłada trzy nietowarzyskie mecze zawieszenia. To wykluczyłoby go z dwóch spotkań mundialowych, więc FIFA wbrew literze prawa sankcję anulowała, uzasadniając akt łaski rzekomo nienaganną postawą piłkarza w trakcie całej kariery — co miało głęboki biznesowy sens, nieobecność najsławniejszego współczesnego celebryty, obserwowanego na Instagramie przez 678 mln fanów, wyrządziłaby imprezie niepowetowane marketingowe szkody.

Tuż przed turniejem amerykańskie służby graniczne na lotnisku w Miami nie wpuściły do kraju Omara Artana. Najlepszy piłkarski sędzia z Afryki miał wizę i paszport dyplomatyczny, ale po 11-godzinnym przesłuchaniu, nie poznawszy przyczyn decyzji, został odprowadzony do samolotu — pochodzi z Somalii, którą Trump nazywa krajem „gównianym, brudnym, obrzydliwym, pełnym przestępczości”.

Irańskim piłkarzom gospodarz Białego Domu odradzał przyjazd na mistrzostwa „dla własnego bezpieczeństwa”, a kiedy mimo pogróżek przylecieli, to musieli mieszkać w Meksyku, po meczach na amerykańskich stadionach nie wolno im było spędzić nocy w hotelu, niektórzy członkowie ekipy w ogóle nie zostali wpuszczeni na terytorium USA.

Dwie połowy meczu na życzenie Infantino zostały zastąpione przez cztery kwarty, choć to modyfikacja zasad gry radykalna, wymagająca akceptacji niezależnego gremium znanego jako International Board. Oficjalnie „przerwy na nawodnienie” miały ulżyć piłkarzom biegającym w skwarze, ale sędziowie zarządzali je nawet przy umiarkowanej temperaturze i na klimatyzowanych stadionach, bo w istocie były przerwami na reklamy, służącymi wyciśnięciu z mundialu przychodów jeszcze wyższych niż zaplanowane maksimum.

Aż wreszcie komisja dyscyplinarna FIFA uniewinniła, ponownie ignorując własne reguły, najlepszego strzelca reprezentacji USA, który z powodu czerwonej kartki miał opuścić ćwierćfinał z Belgią — kulisy bezprawnej decyzji zdradził sam Trump, który dyskwalifikację Folarina Baloguna uznał za „nieuczciwą”, więc zadzwonił do Infantino i poprosił, by futbolowe władze przemyślały problem jeszcze raz.

UEFA wściekła na Infantino

Wszystkie te incydenty wydarzyły się po raz pierwszy w stuletnich dziejach mundialu. Wszystkie łączy też znieczulica środowiska — zaproszeni na turniej sędziowie nie grozili bojkotem, gdy skrzywdzono ich somalijskiego kolegę, kasowanie kar wywołało co najwyżej umiarkowane pomruki niezadowolenia, nikt nie wstawił się za dyskryminowanymi Irańczykami. Szczególnie głośno brzmiało milczenie wybitnych niegdyś piłkarzy, opłacanych oczywiście przez FIFA, którzy oglądali mecze z lóż honorowych. Kamery pokazywały tłumy brazylijskich, hiszpańskich czy francuskich mistrzów świata, którzy nie pisnęli nawet słówka o gwałceniu ducha sportu, nierównym traktowaniu uczestników czy ewidentnie sprzecznych ze statutem politycznych ingerencjach. Dlatego redukowanie problemu do Infantino byłoby uproszczeniem wygodnym dla niemal wszystkich futbolowych osobistości, unikających jakichkolwiek trudnych tematów.

Prawdopodobną rebelię szef wszystkich szefów wzniecił dopiero teraz, gdy brytyjski „The Times” ujawnił, że Szwajcar zamierza sprzedać 20 proc. udziałów w komercyjnych prawach do mundiali — wycenianych na 4,2 mld dol. — prywatnym inwestorom skupionym w konsorcjum Thrive Capital.

We wściekłość wpadła zwłaszcza rządząca europejskim futbolem UEFA, dotąd reagująca na nieprawidłowości symbolicznie (tamtemu somalijskiemu arbitrowi pozwoli poprowadzić mecz o Superpuchar Europy). Ogłosiła, że jeśli projekt nie zostanie zarzucony, zbojkotuje wszelkie turnieje organizowane pod flagą FIFA, począwszy od startujących już piątego września, na polskich stadionach, młodzieżowych mistrzostw świata kobiet. „Kiedy zewnętrzni inwestorzy staną się współwłaścicielami rozgrywek, futbol zmieni się na zawsze. Finansowy zysk będzie stałym obowiązkiem. Oczekiwania inwestorów staną się codzienną presją” — czytamy w oświadczeniu, które obwołuje operację „podejrzaną, mętną, uknutą po kryjomu” oraz informuje, że straciło zaufanie do całego kierownictwa FIFA. Doprecyzowując: specjaliści od monetyzacji mogliby dążyć do częstszego rozgrywania mundialu, dalszego zwiększania liczby uczestników oraz innych posunięć przedkładających cele komercyjne ponad sportowe.

Zdemoralizowany bezkarnością Infantino przesadnie się rozzuchwalił, przeskoczył zbyt wiele czerwonych linii. Pertraktował potajemnie, nie konsultując się z nikim z wierchuszki FIFA. Zapomniał, że opór napotkał już w przeszłości, gdy opiekę nad mistrzostwami świata chciał oddać na stałe Saudyjczykom i organizować je co dwa lata — UEFA kategorycznie zaprotestowała bynajmniej nie z pobudek wznioślejszych niż finansowe, po prostu traciłaby przestrzeń na własne lukratywne przedsięwzięcia. Co więcej, Szwajcar zagwarantował sobie objęcie funkcji dyrektora generalnego konsorcjum Thrive Capital po zejściu z obecnie obsiadanego stołka — za pensję mierzoną dziesiątkami milionów dolarów.

I wreszcie kontekst polityczny — grupie inwestorów zasadzających się na przejęcie części praw do mundialu przewodzi Joshua Kushner, czyli młodszy brat Jareda, który posiada aż dwie zalety, mianowicie jest zięciem Trumpa oraz wysłannikiem negocjującym, pomimo braku jakichkowiek doświadczeń dyplomaty, z głowami państw w najbardziej zapalnych regionach świata.

„Dlaczego jesteście tacy żałośni?”

Nazwisko wspólnika Infantino odgrywa w tym skoku na kasę fundamentalną rolę, bo prezydent USA wyrósł na niedościgniony wzór w dziedzinie wykorzystywania funkcji publicznej dla pomnażania majątku swojego, rodziny oraz znajomych. Działa z bezceremonialną otwartością, chwyta każdą okazję, by dzięki politycznym decyzjom przytulać kolejne miliony, z niczego się nie tłumaczy. A szef FIFA błyszczy jako pojętny uczeń patrona, więc światowym futbolem zawładnął trumpizm w łagodniejszej formie — mniej wulgarny, rzadziej szokujący podszytym ignorancją bełkotem, częściej przykrywany hipokryzją. Treść doktryny pozostaje identyczna: pogarda dla instytucji i procedur, handel jako główny sens wszystkiego, niszczenie zastanego porządku.

Poprzedni prezes FIFA Sepp Blatter — osobliwość: też Szwajcar, urodził się w sąsiedniej wiosce — stracił stanowisko z powodu gigantycznej afery korupcyjnej, ale dzisiaj wspomina się go często jak u nas Andrzeja Dudę po nastaniu Karola Nawrockiego — pociesznego pluszaka, w swej małości nie aż tak niebezpiecznego. Infantino zaczął bowiem błyskawicznie uciekać z roli nudnego biurokraty, za którego uchodził jako sekretarz generalny UEFA, i odpornego na pokusy ascety, który lata po świecie klasą ekonomiczną. Choć obiecywał pełną transparentność, to coraz rzadziej dopuszczał do siebie media, aż prawie całkiem zerwał z nimi kontakt.

Jesienią 2024 r. w Bangkoku pierwszy raz odwołał konferencję prasową, która tradycyjnie zamykała kongres FIFA, a członek jego służb prasowych rzucił do zbaraniałych reporterów: „Jak często rozmawiacie z głowami państw?”. Kiedy ludzie mediów zaczepiają jego prominentnych przybocznych, słyszą prośbę, by przysłali pytania pocztą elektroniczną, ale odpowiedzi nie otrzymują.

Blatter udzielał wywiadów namiętnie i często płacił za spontaniczną paplaninę wizerunkowymi katastrofami. Infantino również lubi przemawiać, ale nieniepokojony. „Dlaczego jesteście tacy żałośni?” — pytał dziennikarzy w rwandyjskim Kigali. „Dlaczego rozsiewacie nienawiść?” — skarżył się kilka dni temu na Instagramie. „To nie był tylko mundial wszech czasów. To było najwspanialsze społeczne i kulturalne wydarzenie, jakiego kiedykolwiek doświadczył rodzaj ludzki” — podsumowywał niedawne mistrzostwa, skażone ciągiem skandali i rekordowo drogimi biletami (FIFA pozwoliła nimi handlować z drugiej ręki poprzez swój portal, pobierając 30 proc. prowizji od każdej transakcji). O futbolu jako dostarczycielu radości, szczęścia i o zbawianiu świata ględzi nawet częściej niż Trump.

Przegrał dopiero teraz, gdy chciał sprzedać mundial. Kiedy UEFA zagroziła bojkotem, musiał się poddać i oficjalnie porzucić rewolucyjne plany, ponieważ oberwał jedynym argumentem, jaki uderza w jego wrażliwość — turnieje bez Hiszpanów, Francuzów, Anglików, Niemców i generalnie Europy byłyby finansowym fiaskiem.

Przyjaźń z szejkami

Właśnie dzięki pieniądzom zdobył władzę absolutną. Coraz większym pieniądzom, bo piłka nożna pozostaje najpopularniejszym sportem na planecie. Roczna gaża prezesa sięga już 6 mln dol., ale zyski z czterolecia mundialowego wzrosły właśnie z 6 mld do — jak się szacuje — 15 mld, a jeśli nawet Infantino wzbogaca się także dzięki przyjaźni z szejkami, to zasobami przynajmniej się dzieli. Poszerza kadrę zarządzającą i administrację, obsadza je stronnikami, którzy zawdzięczają mu wszystko. Każdy z ośmiu zastępców bierze za wiceprezesowanie 300 tys. rocznie — obowiązki to głównie uczestnictwo w zjazdach zwoływanych co kilka miesięcy, oczywiście opłacane przez FIFA. Pozostali reprezentanci komitetu wykonawczego — było ich 24, jest 36 — otrzymują 250 tys., a do ich zadań należy m.in. mianowanie 500 członków 30 gremiów zajmujących się rożnymi częściami futbolowego biznesu.

Przede wszystkim kasa płynie jednak do związków krajowych. FIFA to stowarzyszenie non profit, zyski rozdaje członkom i choć Infantino przesadza, gdy chełpi się, że bez dotacji futbol w 150 państwach przestałby istnieć, to dla wielu biednych zakątków stanowią one wsparcie bezcenne. Po wybuchu ostatniej afery profesor Simon Chadwick, brytyjski specjalista od geopolityki w sporcie, relacjonował na portalu X, że zapraszał szefa piłki nożnej w Bhutanie na merytoryczne spotkanie, ale usłyszał, że jego federacja nigdy nie wyrazi zgody na taką wyprawę, z braku środków. W wielu egzotycznych okolicach boiska czy programy szkolenia młodzieży i trenerów powstają tylko dzięki podarkom z FIFA, a jeśli jakiś milion się zawieruszy, to nikt z centrali nie zadręcza lokalnych bonzów wścibskim śledztwem.

Dlatego wbrew zachodniej propagandzie czy też zwyczajnej europocentrycznej naiwności los prezesa wcale nie jest przesądzony. Owszem, opór rośnie, przybywa odważnych krytyków, kierujący jordańskim futbolem książę Ali ibn Husajn wprost oskarżył Infantino o szantaż — musi poprzeć reelekcję, jeśli chce zobaczyć przelew, który i tak jego federacji się należy. Ale większość arabskiego świata stoi za Szwajcarem, zresztą mnóstwo głosów zbierał dotąd w całej Azji. Opozycja z naszych okolic? Do UEFA należy 55 państw członkowskich, czyli zaledwie jedno więcej niż do afrykańskiego CAF, które hojnym prezesom udziela wsparcia bezwarunkowo. Na czele z Marokiem, które zabiega o rozegranie u siebie finału następnego mundialu, a król Muhammad VI, który w olbrzymich nakładach na rozwój piłki nożnej widzi szansę na cywilizacyjny skok, pozostaje lojalnym sojusznikiem Trumpa.

I znamienny drobiazg: za naturalnego kandydata UEFA na szefa FIFA uchodzi Nasser Al-Khelaifi, prezes klubu Paris Saint-Germain, minister w katarskim rządzie oraz członek zarządu państwowego funduszu majątkowego Qatar Investment Authority. To byłoby ostateczne złamanie świętej zasady apolityczności, a ewentualny nominat stałby się najpotężniejszym władcą piłki nożnej w historii.

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Żyją jak białe małżeństwo, ale nie chcą się przyznać. „Właściwie nie wiadomo, o co chodzi”

Żyją jak białe małżeństwo, ale nie chcą się przyznać. „Właściwie nie wiadomo, o co chodzi”

Młodzi, wykształceni, napędzający gospodarkę. Fakty o Ukraińcach mieszkających w Polsce [WYJAŚNIAMY]

Młodzi, wykształceni, napędzający gospodarkę. Fakty o Ukraińcach mieszkających w Polsce [WYJAŚNIAMY]

Wakacje bez „łóżka”. „Założyłam pończochy i czekałam jak idiotka”

Wakacje bez „łóżka”. „Założyłam pończochy i czekałam jak idiotka”

Kryzys w Ceucie to czyjaś robota? „Został sfabrykowany. I jest już używany przed wyborami”

Kryzys w Ceucie to czyjaś robota? „Został sfabrykowany. I jest już używany przed wyborami”

Jaką nazwę będzie miała partia Morawieckiego? Domenę już wykupiono

Jaką nazwę będzie miała partia Morawieckiego? Domenę już wykupiono

Niezwykłe miasto na wodzie. To może być najlepszy kierunek na twój najbliższy city break

Niezwykłe miasto na wodzie. To może być najlepszy kierunek na twój najbliższy city break

Ten król Polski był tak okrutny, że kazano wymazać jego imię? Dyskusja rozpalała historyków

Ten król Polski był tak okrutny, że kazano wymazać jego imię? Dyskusja rozpalała historyków

Był jednym z najbliższych ludzi Kaczyńskiego. Teraz jest na wylocie z PiS

Był jednym z najbliższych ludzi Kaczyńskiego. Teraz jest na wylocie z PiS

Gruzińscy deweloperzy ARCHI i NEXT otworzyli wspólne biuro w Polsce, umacniając swoją międzynarodową obecność

Gruzińscy deweloperzy ARCHI i NEXT otworzyli wspólne biuro w Polsce, umacniając swoją międzynarodową obecność

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

Węgry będą miały nowego prezydenta. Peter Magyar zapowiada

8 sierpnia, 2026
Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

Niemcy. Niezidentyfikowane drony nad obiektem wojskowym w Mechernich

8 sierpnia, 2026
CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

CPN reaktywacja? Polacy o przywróceniu pakietu na koniec wakacji – Biznes Wprost

7 sierpnia, 2026
Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

7 sierpnia, 2026

Najnowsze Wiadomości

Wojna w Ukrainie. Kilka wydarzeń odwróciło sytuację na niekorzyść Kijowa

Wojna w Ukrainie. Kilka wydarzeń odwróciło sytuację na niekorzyść Kijowa

7 sierpnia, 2026
Te papierowe produkty wyrzuca się do czarnego pojemnika. Bo nie są tylko papierowe – Biznes Wprost

Te papierowe produkty wyrzuca się do czarnego pojemnika. Bo nie są tylko papierowe – Biznes Wprost

7 sierpnia, 2026
Kamienna Góra. Atak na 15-latka. Nowe informacje o sprawcach

Kamienna Góra. Atak na 15-latka, trwa policyjna obława

7 sierpnia, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.