„Nie musisz robić testu ciążowego, ale nie wpuścimy cię, jeśli go nie zrobisz”? Brzmi jak science fiction? Nie, administracja Donalda Trumpa pracuje nad kolejnymi ograniczeniami mającymi uniemożliwić kobietom w zaawansowanej ciąży wjazd do Stanów Zjednoczonych.
Sekretarz ds. bezpieczeństwa wewnętrznego Markwayne Mullin określił te działania jako część szerszej kampanii wymierzonej w tzw. turystykę porodową.
Propozycja ta byłaby jednym z najbardziej bezpośrednich działań administracji służących powstrzymaniu cudzoziemców przed przyjazdem do USA, by urodzić tam dziecko, zapewniając mu w ten sposób amerykańskie obywatelstwo. To jedna z kwestii, które składają się na szersze starania Trumpa mające na celu ograniczenie prawa do obywatelstwa przez urodzenie. W rozmowie z Fox News Markwayne Mullin poinformował, że współpracuje z Departamentem Sprawiedliwości (DOJ) oraz Departamentem Zdrowia i Opieki Społecznej (HHS), aby wypracować najlepsze zasady uniemożliwiające wjazd do kraju kobietom w trzecim trymestrze ciąży.
— Nie pozwalamy na to, by wjeżdżały do nas osoby z pewnych rejonów, ponieważ mogłyby potencjalnie rozprzestrzeniać jakąś chorobę — nie ukrywa Mullin. — Mój wnuk urodził się niedawno, a ginekolog jego matki nie chciał, by pod koniec trzeciego trymestru latała samolotem. Może powinniśmy zastanowić się nad tym, by zabronić kobietom przyjeżdżać tu pod koniec ciąży.
Trump walczy z turystyką porodową
Rzecznik Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (DHS) podkreśla, że choć sam poród na terenie USA nie jest nielegalny, resort skupia się na zwalczaniu potencjalnych naruszeń prawa federalnego, w tym oszustw wizowych.
— Zasady polityki DHS nie pozwalają na komentowanie konkretnych technik śledczych, trwających dochodzeń ani ewentualnych przyszłych działań — mówi „Newsweekowi”. — Nadal współpracujemy z naszymi partnerami w celu identyfikowania i zwalczania międzynarodowej przestępczości tam, gdzie się ona pojawia.
Administracja wdraża rozporządzenie wykonawcze podpisane przez Trumpa 6 sierpnia. Nakazuje ono sekretarzom stanu i bezpieczeństwa wewnętrznego uniemożliwienie cudzoziemcom wykorzystywania wiz nieimigracyjnych do wjazdu do USA w celu tzw. turystyki porodowej. Chodzi o wizy typu B przeznaczone dla podróżujących w celach turystycznych czy biznesowych.
Rozporządzenie nie zakazuje kategorycznie podróży kobietom w ciąży — dotyczy natomiast osób, których celem podróży na wizie nieimigracyjnej jest urodzenie dziecka na terenie Stanów Zjednoczonych, jak również tych, którzy pomagają w organizacji takich wyjazdów. Pozwala ono urzędnikom odmówić lub cofnąć wizę oraz zezwolenie na podróż, odmówić wjazdu na granicy, wydalić osoby, które brały już udział w turystyce porodowej oraz podejmować działania wobec pośredników. Rozporządzenie przewiduje także wyjątki humanitarne i dotyczące interesu narodowego.
Jak mówi „Newsweekowi” Leon Fresco — były zastępca asystenta prokuratora generalnego ds. imigracyjnych w Departamencie Sprawiedliwości, a obecnie partner w Holland & Knight — administracja ma już kilka narzędzi do egzekwowania tego rozporządzenia. Każdy podróżny ubiegający się o wjazd musi zostać zaakceptowany przez funkcjonariusza Służby Celnej i Ochrony Granic USA (CBP) z biura operacyjnego na przejściu granicznym. Jeśli funkcjonariusz uzna, że dana osoba jest bliska porodu, może skierować ją do dodatkowej kontroli i szczegółowo przepytać o cel podróży.
— Taka osoba trafiłaby na dodatkową kontrolę, gdzie zadano by jej więcej pytań, próbowano ustalić sytuację, a nawet powiedziano: „Nie musisz robić testu ciążowego, ale nie wpuścimy cię, jeśli go nie zrobisz” — powiedział Fresco. — Takie sytuacje zdarzały się w przeszłości.
Jak wyglądają obecne przepisy?
Podróżowanie do USA w ciąży samo w sobie nie jest zakazane. Zgodnie z aktualnymi przepisami dotyczącymi wiz turystycznych kategorii B kluczowe znaczenie ma główny cel podróży — i to właśnie tutaj rząd napotyka trudności.
— Rząd nie ma dowodów na to, ile dzieci rodzi się w wyniku turystyki porodowej ani dowodów na to, że jest to realny problem — mówi „Newsweekowi” Amanda Frost, profesorka prawa imigracyjnego na University of Virginia Law School. — Jeśli jednak do kraju przyjeżdża duża liczba takich turystów, oznacza to, że administracja Trumpa nie egzekwuje już istniejącego prawa. Federalne rozporządzenie obowiązujące od 2020 r. zakazuje wydawania wiz turystycznych kobietom, których głównym celem jest uzyskanie obywatelstwa amerykańskiego dla dziecka poprzez poród w USA. Ustanawia też domniemanie, że kobiety przybywające do USA i mające urodzić w trakcie pobytu, robią to właśnie w tym celu. Przepisy te można egzekwować zarówno przy wydawaniu wizy (w konsulacie USA za granicą), jak i podczas kontroli granicznej. Jeśli kobieta sprawia wrażenie będącej w trzecim trymestrze ciąży, może nie zostać wpuszczona do USA.
Rozporządzenie wprowadza domniemanie przeciwko wnioskodawczyni, gdy urzędnik konsularny ma podstawy sądzić, że podczas pobytu urodzi ona dziecko. Oznacza to, że kandydatka może spróbować obalić to domniemanie, wykazując, że uzyskanie obywatelstwa dla dziecka nie jest głównym celem jej podróży. Udzielanie świadczeń medycznych pozostaje dopuszczalnym powodem wizyty na wizie B-2. Jednak aplikantka podróżująca w celach leczniczych musi przedstawić konsulowi dowód na wizytę lekarską i możliwość pokrycia wszystkich przewidywanych kosztów leczenia, transportu i utrzymania. Osoby ubiegające się o wizę turystyczną muszą też udowodnić chęć opuszczenia USA po wizycie oraz posiadanie odpowiednich środków finansowych.
Regulacje z 2020 r. dotyczą decyzji wizowych Departamentu Stanu USA. W oficjalnym komunikacie podkreślono, że nie zmieniają one zasad dopuszczalności wjazdu określonych przez DHS, w tym dotyczących podróżnych w ramach Visa Waiver Program. Najnowsze rozporządzenie Trumpa idzie jednak dalej, nakazując zarówno Departamentowi Stanu, jak i DHS zaktualizowanie przepisów, polityk lub wytycznych operacyjnych.
Fresco zaznacza, że kobiety, które ujawniają rzeczywistą potrzebę leczenia i uzyskają odpowiednią zgodę Departamentu Stanu USA, znajdują się w innej sytuacji niż podróżne podejrzewane o ukrywanie planu urodzenia dziecka. Dodaje, że odmawianie przez CBP wjazdu podróżnym „nie było rzadkością”, jeśli funkcjonariusze uznali, że przyjeżdżają wyłącznie po to, by urodzić na miejscu dziecko.
— Problem w tym, jak odróżnić jedno od drugiego? — pyta Fresco. — Jeśli kobieta jest w ciąży albo tylko wygląda na ciężarną, a wcale nie jest, to robi się bardzo kłopotliwe i politycznie drażliwe.
Trzy sposoby kontroli
Pierwszym sposobem jest weryfikacja wizowa za granicą. Zgodnie z przepisami, konsul może odmówić wydania wizy B, jeśli uzna, że głównym celem podróży jest uzyskanie obywatelstwa dla dziecka poprzez poród. Rozporządzenie wykonawcze pozwala Departamentowi Stanu USA zaktualizować swoje zasady i cofnąć już wydane wizy lub zezwolenia na podróż.
Administracja powołała także specjalny zespół State Department Birth Tourism Prevention Task Force, który analizuje aktywność osób posiadających wizy, sprawdza historię podróży i współpracuje z DHS w celu identyfikacji osób i sieci podejrzewanych o udział w turystyce porodowej. Według komunikatu z 12 sierpnia zespół ten cofnął już ponad 600 wiz na całym świecie, choć samo cofnięcie wizy nie jest dowodem na to, że dana osoba faktycznie brała udział w turystyce porodowej.
Drugim sposobem jest kontrola na lotniskach i przejściach granicznych. Posiadanie ważnej wizy lub zezwolenia na podróż nie gwarantuje wjazdu do Stanów Zjednoczonych. CBP podejmuje osobną decyzję o dopuszczeniu do kraju po przybyciu, co daje urzędnikom możliwość zadania dodatkowych pytań i skierowania podróżnego do szczegółowej kontroli.
Trzecim sposobem jest ściganie oszustw imigracyjnych lub świadomego podania fałszywego celu podróży. Fresco tłumaczy, że nie ma osobnego przepisu karnego dotyczącego turystyki porodowej, ale urzędnicy mogą zarzucić podróżnej zatajenie rzeczywistego powodu wyjazdu.
— Jeśli nie ujawniło się, że celem przyjazdu do USA jest poród, można uznać to za oszustwo imigracyjne — wyjaśnia.
Departament Stanu USA podkreśla, że cudzoziemcy, którzy świadomie podadzą nieprawdziwy cel podróży, mogą zostać trwale pozbawieni prawa do wizy lub wjazdu. Resort opisywał przypadki osób, które rzekomo wykorzystywały wizyty turystyczne, konferencje czy oficjalne wyjazdy jako przykrywkę dla porodu na terenie USA.
Jak powszechna jest turystyka porodowa?
Jak uważa Fresco, określenie skali tego zjawiska jest trudne, ponieważ termin ten bywa zbyt szeroko rozumiany.
Cudzoziemka, która mieszka w USA na podstawie wizy pracowniczej i rodzi dziecko, nie jest automatycznie „turystką porodową”. Sama ciąża nie przesądza o chęci uzyskania obywatelstwa dla dziecka przez podróż do USA.
— Jeśli jesteś tutaj na wizie pracowniczej i rodzi ci się dziecko, to nie nazwałbym tego turystyką porodową — tłumaczy Fresco. — To po prostu życie toczące się w trakcie pobytu na wizie.
Precyzyjniej rzecz ujmując, za turystykę porodową uznaje się sytuację, kiedy ktoś uzyskuje wizę i specjalnie podróżuje, by urodzić dziecko i zapewnić mu amerykańskie obywatelstwo — często z nadzieją, że w przyszłości dziecko, po uzyskaniu pełnoletności, będzie mogło ubiegać się o legalizację pobytu rodzica. Fresco twierdzi, że istnieją firmy oferujące takie usługi, działające także w internecie i mediach społecznościowych. Jednak szacunki mówiące nawet o dziesiątkach tysięcy przypadków trudno potwierdzić, ponieważ urzędnicy nie są w stanie łatwo ustalić prawdziwego powodu urodzenia dziecka przez cudzoziemkę.
— To trochę jak z pytaniem: „Skąd wiesz, czego nie wiesz?” — ocenia Fresco.
Prawo do obywatelstwa przez urodzenie
Rozporządzenie Trumpa dotyczące turystyki porodowej pojawiło się równolegle z innym rozporządzeniem — mającym ograniczyć kategorie dzieci urodzonych w USA uznawanych za obywateli. Administracja przedstawiła oba działania jako odpowiedź na orzeczenie Sądu Najwyższego z 30 czerwca w sprawie Trump v. Barbara.
2 września sąd federalny w stanie Maryland wydał tymczasowy zakaz stosowania nowego rozporządzenia obywatelskiego wobec członków istniejącej już grupy osób. Sąd uznał, że Sąd Najwyższy już wcześniej orzekł, iż dzieci urodzone w USA przez rodziców przebywających tu nielegalnie lub czasowo mają prawo do obywatelstwa przez urodzenie i że powodowie mają duże szanse wygranej w sporze konstytucyjnym.
Zakaz nie uniemożliwił jednak opracowywania publicznych wytycznych na podstawie innego zapisu rozporządzenia. Ta różnica jest kluczowa w strategii administracji. Prawo do obywatelstwa przez urodzenie dotyczy tego, czy dziecko urodzone w USA jest automatycznie obywatelem. Rozporządzenie w sprawie turystyki porodowej ma natomiast uniemożliwić wjazd do kraju wybranym podróżnym jeszcze przed narodzinami dziecka, tak by decyzję podejmować już na etapie wydawania wizy i kontroli granicznej.
Fresco przewiduje jednak, że administracja może pójść dalej niż same restrykcje przy wjeździe i spróbować ograniczyć część przywilejów imigracyjnych związanych z posiadaniem dziecka będącego obywatelem USA. Do takich przywilejów należy możliwość wystąpienia przez dziecko po ukończeniu 21. roku życia o kartę stałego pobytu dla rodzica.
— Nie mogą zablokować prawa do obywatelstwa przez urodzenie, co już próbowali zrobić — ocenia Fresco. — Teraz będą próbować ograniczyć wszelkie inne przywileje z nim związane. Myślę, że będą chcieli przeanalizować, co jeszcze związanego z obywatelstwem przez urodzenie można prawnie ograniczyć, nie narażając się na sądowy zakaz.
Ta prognoza wykracza poza to, co rozporządzenie dotyczące turystyki porodowej przewiduje wprost. Każda próba zmiany przepisów dotyczących prawa do imigracji rodzinnej zależeć będzie od powołanych ustaw i niemal na pewno spotka się z oddzielnymi pozwami sądowymi.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.




