Dom, w którym znaleziono ciało 16-letniej Gabrieli podzielony jest na dwie części. Jedna zajmowana jest przez właścicieli, druga przeznaczona na wynajem. I właśnie tam, w jednym z wynajmowanych pokoi miało dojść do morderstwa.
– Tu się ludzie zmieniają ciągle, ja nawet nie wiedziałem, jak oni się nazywali – opowiada nam pan Sławomir.
– Zamieszanie zaczęło się w piątek. Najpierw przyjechała policja, potem karetka, więcej policjantów. Widać było od razu, że coś się stało – dodaje.
„Koszmar”. Sąsiedzi o tragedii
Sprawa zaczęła się od zgłoszenia rodziny o zaginięciu nastolatki. Nie było z nią kontaktu od kilku dni. Trzy miesiące wcześniej miała zamieszkać w Białej Podlaskiej z 19-letnim Dominikiem. Wtedy też relacje z bliską rodziną miały ulec pogorszeniu.
– Koszmar, nie mogę się pozbierać, bo przecież tu się mieszka. Chcielibyśmy, żeby to był tylko zły sen – mówi Interii sąsiadka zajmująca w domu inną kwaterę.
– Mieszkali tu parę miesięcy, podlewaliśmy razem kwiaty – opowiada
– Spokojni, bez kłótni, żyli swoim życiem. Tu nikt nikomu nie wchodzi w paradę, nie wiem co się działo między nimi – dodaje.
Pod domem, w którym doszło do zabójstwa spotykamy koleżankę Gabrieli.
– Chodziłyśmy razem na praktyki. To była spokojna, religijna dziewczyna. Nie potrafię zrozumieć co mogło się stać – mówi i przywołuje krążące plotki o brutalnym charakterze zbrodni.
Wątek ostrego narzędzia potwierdzili śledczy, choć unikają oni precyzyjnego opisu.
– Odpowiedź na pytanie o przyczyny śmierci da nam sekcja zwłok, nie ulega jednak wątpliwości, że doszło do zbrodni – mówi Marcin Kozak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Jak podaje, mężczyzna został zatrzymany na oddziale psychiatrycznym szpitala w Radzyniu Podlaskim. Miał się tam znaleźć po awanturze, jaką rozpętał wcześniej w domu rodzinnym.
Według ustaleń, po dokonaniu zabójstwa wzburzony mężczyzna pojechał do rodziców i tam wszczął kłótnię. Domownicy podejrzewali, że może być pod wpływem środków psychoaktywnych.
Mężczyzna usłyszał zarzuty
– Przyznał się do zarzucanego mu czynu. Za zabójstwo grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności – tłumaczy prokurator Kozak.
Po posiedzeniu aresztowym biegli zdecydują z kolei, czy nie należy mężczyzny skierować na dodatkowe badania pod kątem poczytalności.















