W PiS twierdzą, że szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki znacznie ograniczył ostatnio swoją publiczną aktywność. Powód? Pałac Prezydencki chce wyciszyć sprawę, która wywołała spięcie z Jarosławem Kaczyńskim. — Bogucki jest pierwszy, żeby się z tego tłumaczyć — mówi człowiek z otoczenia prezesa PiS.
Zbigniew Bogucki chce być premierem, a ta sprawa nie służy jemu, PiS-owi, a przede wszystkim prezydentowi — mówi jeden z polityków PiS znający kulisy Pałacu Prezydenckiego. Nie dziwi się, że szef kancelarii Karola Nawrockiego nie jest teraz aktywny.
„Ta sprawa” to powołanie przez prezydenta — za namowami Zbigniewa Boguckiego — sędziego Zbigniewa Kapińskiego na Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego i kolejne konsekwencje tej decyzji. Pałac Prezydencki chce wyciszyć tę sprawę.
Sam Zbigniew Bogucki zapytany o to, że czasowo wygasił swoją publiczną aktywność, napisał nam: „Nie daję wiary, że ktoś z Prawa i Sprawiedliwości mógł mówić, że jest to związane ze sprawą Sądu Najwyższego” (poniżej publikujemy całą wiadomość od ministra).
Kaczyński nie chce się konfliktować
Nawrocki powołał Kapińskiego — po trzech miesiącach zwlekania — w połowie maja. Zdecydował się na to mimo publicznego sprzeciwu Jarosława Kaczyńskiego. To „nie” prezes PiS zgłosił po rozmowie ze Sławomirem Cenckiewiczem. To oczywiste, bo zrobił to tuż po konferencji, w której wziął udział razem z byłym szefem BBN.
Powód wskazany przez Kaczyńskiego: jako sędzia w procesie lustracyjnym Kapiński uznał w 2000 r., że Lech Wałęsa nigdy nie był TW „Bolkiem”. Ale de facto chodziło o to, że Kapiński nie będzie trzymał twardej linii w SN, tylko będzie ugodowy.
Kaczyński uznał wskazanie Kapińskiego przez prezydenta za błąd. Chociaż publicznie nie roztrząsa tej sprawy, bo nie chce się z prezydentem skonfliktować.
Karol Nawrocki i Zbigniew Bogucki, 2 maja 2026 r.
Foto: Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
PiS liczył na „zamach stanu”
Pierwsze decyzje Kapińskiego w fotelu prezesa SN odbijały się na Nowogrodzkiej głośnym echem. Jak pisaliśmy w „Newsweeku”, chodzi o dwie nominacje autorstwa Kapińskiego dla sędziów, którzy tymczasowo mają kierować izbami: karną oraz pracy.
Izbą Karną tymczasowo kieruje sędzia Piotr Mirek — a to on de facto przyczynił się do wsadzenia do więzienia polityków PiS Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika. Potem doszła jeszcze trzecia decyzja — Kapiński zwołał pierwsze posiedzenie Krajowej Rady Sądownictwa. Zrobił to, de facto ignorując wcześniejsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego pod wodzą Bogdana Święczkowskiego. PiS stoi na stanowisku, że świeżo powołana KRS nie istnieje, a skoro Kapiński ją zwołuje, to znaczy, że ją uznaje.
— Nowogrodzka chciała pokazać „zamach stanu” w KRS, tymczasem wybraniec Nawrockiego zwołuje KRS, jak gdyby nigdy nic — mówi nam rozmówca z centrali PiS. Nominat prezydenta rozbił w pył linię PiS.
PiS za wszystko wini Boguckiego
Największy wpływ na prezydenta, gdy ten mianował Kapińskiego, miał spośród ministrów Bogucki, główny prawnik głowy państwa. I to on na Nowogrodzkiej jest obwiniany o tę nominację. Nie szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker, nie inni ministrowie, ale właśnie Bogucki. Za Boguckim lobbowali również ustępująca prezes SN Małgorzata Manowska, była prezes TK Julia Przyłębska i były prezydent Andrzej Duda.
Jarosław Kaczyński i Zbigniew Bogucki, 6 sierpnia 2025 r.
Foto: Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl
— Już po powołaniu Kapińskiego zdali sobie sprawę z tego, że będą problemy z nim jako prezesem SN. Już są, a Bogucki jest pierwszy, żeby się z tego tłumaczyć — mówi człowiek z otoczenia prezesa PiS.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz nie odpowiedział na pytania o brak aktywności Boguckiego w ostatnim tygodniu. Kancelaria Prezydenta zapytana e-mailem — też nie. Ale już sam szef KPRP odpisał osobiście po kilku godzinach.
Zapytaliśmy szefa KPRP, dlaczego nie jest obecny w mediach. Treść wiadomości niemal w całości — z pytaniem i odpowiedzią — publikujemy na życzenie Zbigniewa Boguckiego. „Dzwonię zaniepokojony tym, że od tygodnia nie ma Pana w mediach, żadnych wywiadów, aktywności na tym polu. Słyszę z PiS, że to Pana zniknięcie wynika z chęci wyciszenia sprawy Sądu Najwyższego i Zbigniewa Kapińskiego” — napisałem do Zbigniew Boguckiego.
Szef KPRP odpisał po kilku godzinach. „Panie Redaktorze, czuję się wzruszony Pańską troską o moją obecność w mediach” — napisał. I odesłał do planowanej na piątek rano rozmowy w telewizji wPolsce24. Ta stacja — w odróżnieniu od Telewizji Republika — ma bardzo przychylny wobec Kapińskiego przekaz, a wywiad z sędzią tuż po nominacji na prezesa SN był wyjątkowo przyjazny. Dalej Bogucki: „Pana obawa, że gdzieś zniknąłem jest zatem zupełnie nieuzasadniona i nie daję wiary, że ktoś z Prawa i Sprawiedliwości mógł mówić, że jest to związane ze sprawą Sądu Najwyższego — to raczej dziennikarskie domysły”.
Uwagę na to, że Bogucki zniknął, zwrócili nam uwagę sami politycy PiS bliscy Nowogrodzkiej. Także z Pałacu dotarła do nas taka informacja, że Bogucki jest odsunięty w cień, by nie prowokować pytań o Sąd Najwyższy.
Dalej Zbigniew Bogucki napisał: „Poza tym po powołaniu Pierwszego Prezesa SN byłem już w mediach i odnosiłem się do tej i do wielu innych spraw: 26.05 — Trzy Pytania Na Koniec Dnia — Radio Zet. 27.05 — Rozmowa Wikły, wPolsce24. 1.06 — Gość Wydarzeń, Polsat News. 3.06 — Poranny Ring, Super Ring. Dodatkowo, żeby się Pan już nie zamartwiał, dodam, że np. od 8 do 10 czerwca byłem w delegacji, 4 czerwca było Święto Bożego Ciała, a później weekend. Zatem jeżeli powstaje jakiś materiał, który miałby opierać się na fałszywych domysłach, to zachęcam jednak oprzeć się na ww. faktach”.