Bo brak urlopu, bo niewystarczające zarobki, bo codzienne wydatki i obowiązki. Co czwarty Polak nie wyjeżdża na wakacje i niekiedy zostaje z poczuciem, że wszyscy inni mogą sobie na to pozwolić.
— Kiedy widzę filmiki czy zdjęcia z wakacji innych osób, momentami czuję lekką zazdrość. Pewnie, że też bym tak chciała — mówi 26-letnia Asia. Sama nie podróżuje przede wszystkim ze względów finansowych, ale także dlatego, że trudno jej czasem znaleźć ekipę, z którą mogłaby wyjechać.
— Dorosłe życie wiąże się z wieloma obowiązkami i wydatkami. Przez to trudno czasami umówić się z kimś na wspólny wyjazd albo po prostu odłożyć na niego pieniądze — przyznaje.
Jej zdaniem łatwo przy tym wpaść w pułapkę porównywania własnego życia z tym, co widzimy w mediach społecznościowych. Zdjęcia z lotnisk, hoteli i plaż mogą tworzyć wrażenie, że wszyscy gdzieś jeżdżą i nieustannie przeżywają kolejne przygody. — Żyjemy w społeczeństwie, które od dziecka wpaja nam porównywanie się z innymi. Jeśli coś nie wydarza się w naszym życiu, pojawia się dyskomfort. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy jego życie jest normalne. Nieraz tak mam — zaznacza Asia. Wtedy stara się racjonalizować momenty, w których pojawia się smutek.
— W internecie rzadko pokazujemy swoje problemy, czy wysiłek, który stoi za tym, co osiągamy — zauważa.
Wolny czas stara się zorganizować inaczej. — Odwiedzam rodzinę, chodzę na koncerty. Obowiązki domowe też zapełniają wolny czas. Jeżeli czegoś nie ogarnę w tygodniu, muszę zrobić to w dzień wolny. I myślę, że tak żyje większość ludzi. Nie każdy przecież tak często wyjeżdża na wakacje — dodaje.
Wakacje poza zasięgiem
Z danych Eurostatu wynika, że wciąż co czwarty Polak nie ma pieniędzy na tygodniowy wyjazd wakacyjny. — Z roku na rok odsetek osób, których nie stać na urlop, maleje, ale dla części gospodarstw domowych wakacje nadal pozostają poza zasięgiem — zaznacza Karol Słobodzian, ekspert finansowy. Największą barierą są oczywiście dochody. W gospodarstwach domowych o niskich zarobkach niemal każda dodatkowa złotówka ma już swoje przeznaczenie. — Jeżeli większość miesięcznych wpływów pochłaniają podstawowe wydatki, bardzo trudno jest odłożyć kilka tysięcy złotych na tygodniowy wyjazd. Im mniejsza nadwyżka zostaje po opłaceniu mieszkania, rachunków czy żywności, tym wakacje schodzą niżej na liście celów finansowych — wyjaśnia ekspert. A czasem z tej listy całkowicie znikają.
Zmiana priorytetów
— Przez długi czas męczyło mnie epatowanie częstymi wyjazdami, wakacjami w mniej lub bardziej egzotycznych, ale zawsze zagranicznych miejscach. Nie ukrywam, psuło mi to światopogląd. Zastanawiałam się, jak można tak często podróżować, pracując, mając rodzinę i inne zobowiązania. Wiem przecież, ile kosztuje zabranie trzyosobowej rodziny na zwykły wyjazd — mówi Kalina.
Jest po trzydziestce i prowadzi własny biznes. — Myślę, że każdy człowiek ma w sobie zazdrość, kiedy widzi ludzi, którzy mają obficie pełne konta i dla których wyjazd zależy właściwie od tego, czy akurat im się chce, a nie od tego, czy mogą sobie na niego pozwolić. Zdaję sobie jednak sprawę, że to niewielka garstka. Zdecydowana większość ludzi musi sobie takie wakacje zaplanować i na nie odłożyć — zauważa. Na zagranicznych wakacjach Kalina była raz, dwa lata temu. Z mężem i synem poleciała na Rodos. Na częstsze wyjazdy nie może sobie pozwolić.
— Jestem osobą samozatrudnioną. Dodatkowo wybrałam sobie branżę usługową, co oznacza, że nie mam urlopu. W momencie, w którym nie wykonuję usług, nie zarabiam pieniędzy — przyznaje. Dwutygodniowy urlop jest poza jej zasięgiem nie tylko ze względów finansowych.
Jest jeszcze kwestia klientek. — Później nie byłabym w stanie nadrobić tej pracy — zaznacza. Dlatego zamiast kosztownego zagranicznego wyjazdu wybiera jakościowy czas z rodziną na miejscu. Kilka dni nad okolicznym jeziorem albo jednodniowy wypad za miasto.
— Nauczyliśmy się, że po prostu bardzo cieszymy się, robiąc ze sobą różne rzeczy. Przecież nawet cola wypita na pomoście nad jeziorem będzie inną colą, kiedy wypijemy ją razem, niż wtedy, kiedy będę pić ją sama. I chyba właśnie to jest klucz. Stworzyć relację, w której największym szczęściem będzie po prostu bycie razem i wspólne przeżywanie czasu — mówi. Do tego, jak przekonuje, nie są potrzebne zagraniczne wycieczki. — Naprawdę wystarczy wsiąść w autobus i pojechać gdzieś za miasto, choćby na jeden czy dwa dni. Można być rodziną, która wyjeżdża na luksusowe wakacje 10 razy w roku i nawet siebie nie lubią, a można być rodziną, która jedzie za miasto i cieszy się, że może być razem — zauważa Kalina i dodaje, że dzisiaj za prawdziwy luksus uważa właśnie relację, którą ma ze swoją rodziną.
Co czwarty Polak nie pojedzie na wakacje
Problemem nie są wyłącznie niskie zarobki. Barierę stanowią także niestabilne zatrudnienie, bezrobocie czy brak jakichkolwiek oszczędności. Dla osoby, która nie ma finansowego zapasu, wydatek na urlop może oznaczać ryzyko, że przy pierwszym nieprzewidzianym zdarzeniu zabraknie pieniędzy na znacznie ważniejsze potrzeby.
— Jako społeczeństwo nadal mamy problem z oszczędzaniem. Z roku na rok zarabiamy coraz więcej, ale wraz ze wzrostem dochodów rosną też nasze koszty życia. Często więc większe wynagrodzenie nie oznacza automatycznie dużo większej kwoty, którą możemy odłożyć — mówi Karol Słobodzian. Zdaniem eksperta wakacje nie powinny być pierwszym celem finansowym gospodarstwa domowego. — Z punktu widzenia budżetu domowego zdecydowanie ważniejsze jest zbudowanie poduszki na tak zwaną czarną godzinę. Na lekarza, utratę pracy czy niespodziewaną naprawę samochodu. Dopiero mając takie zabezpieczenie, możemy bez stresu odkładać na wyjazdy i inne przyjemności — podkreśla.
Jednak, jak podał Główny Urząd Statystyczny, na tygodniowe wakacje stać dziś więcej Polaków niż jeszcze dekadę temu.
— Wiele wskazuje na to, że ten trend będzie się utrzymywał. Polska rozwija się w dobrym tempie na tle wielu innych krajów, rosną wynagrodzenia i poprawia się poziom życia — mówi Słobodzian.
Nie oznacza to jednak, że poprawa będzie automatyczna. O tym, ile pieniędzy zostanie Polakom na wakacje, zdecyduje nie tylko wysokość pensji, ale również tempo wzrostu podstawowych kosztów życia. — Mam tu na myśli ceny mieszkań, raty kredytów hipotecznych, żywność i energię. To właśnie te wydatki pochłaniają największą część domowego budżetu — wskazuje ekspert. I dodaje: — Jeżeli dochody będą rosły szybciej niż koszty życia, coraz więcej Polaków będzie mogło pozwolić sobie nie tylko na tygodniowy urlop, ale również na regularne odkładanie pieniędzy na inne cele.
„Chciałabym zobaczyć trochę świata”
Ola ma 32 lata, jest nauczycielką i do tej pory nigdy nie była na zagranicznych wakacjach. — Kiedy byłam dzieckiem, w domu po prostu się nie przelewało. O wyjazdach za granicę nikt nawet nie myślał — wspomina. Gdy weszła w dorosłość, priorytety się nie zmieniły. Zamiast planować podróże, poszła do pracy, bo musiała utrzymać się sama.
— Chciałam skończyć studia. Trzeba było wynająć mieszkanie, opłacić rachunki, kupić jedzenie. Każda wypłata miała swoje przeznaczenie — mówi. Na wakacyjne wyjazdy pieniędzy zwyczajnie nie zostawało. Nawet kiedy finansowo trafiał się nieco lepszy rok, pojawiały się inne bariery. — Bałam się wyjechać za granicę przez język. Wydawało mi się, że sobie nie poradzę, że nie dogadam się na lotnisku czy w hotelu. Wybierałam więc wtedy krótkie wypady po okolicy — opowiada.
Najdalszą podróżą, jaką pamięta z ostatnich lat, był kilkudniowy wyjazd pod namioty. Na dłuższe urlopy brakowało również czasu. — W okresie wakacyjnym zazwyczaj dużo pracuję. Dla nauczycieli lato często jest okazją do dodatkowego zarobku, a tych pieniędzy zawsze potrzeba, bo wydatków nie ubywa — mówi. Dzisiaj Ola ma roczne dziecko i lista codziennych kosztów jest jeszcze dłuższa. Przyznaje, że media społecznościowe potrafią wzmacniać poczucie, że podróżują wszyscy, a zagraniczne wakacje są czymś oczywistym i powszechnie dostępnym. — Ta perspektywa bywa trudna. Chciałabym zobaczyć trochę świata, a nie tylko własne podwórko. Tyle że zawsze wygrywały inne potrzeby i inne cele — zaznacza. W tym roku po raz pierwszy zrobi wyjątek. Ma już kupione bilety na krótki zagraniczny wyjazd.
— Radość miesza się ze stresem. Trochę nie mogę się doczekać, a trochę sobie myślę: „a po co mi to było?”. Obawiam się, że zamiast wypoczywać, będę się stresować. Ciężko mi wyobrazić sobie siedem dni bez obowiązków i pracy. Stresujący też jest lot, odległość, brak doświadczenia w takich podróżach, czasem krępujące jest pytanie o rzeczy, które innym wydają się oczywiste — dodaje.
Jak poradzić sobie z zazdrością o wyjazdy?
Przeglądając media społecznościowe, można odnieść wrażenie, że podróżuje niemal każdy. Szczególnie w okresie wakacyjnym Instagram i Facebook zamieniają się w katalog pięknych miejsc, luksusowych hoteli i wypraw. Z badania agencji turystycznej My Luxoria wynika, że 53 proc. millenialsów przyznało, że oglądając relacje z cudzych podróży na Instagramie, odczuwa zazdrość. — Kiedy z powodów finansowych sami nie możemy pozwolić sobie na wyjazd, naturalnie pojawiają się zazdrość, smutek, frustracja czy poczucie, że omija nas życie. Widzimy atrakcyjne, wyselekcjonowane fragmenty życia innych, nie znając całego kontekstu — zauważa psycholożka i psychoterapeutka Monika Machnicka.
Łatwo wówczas o porównania. — Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy traktować wakacyjny wyjazd jako symbol sukcesu, statusu czy zaradności. Myśl „w tym roku nie stać mnie na wyjazd” może szybko zamienić się w „gorzej sobie radzę” albo „moje życie jest mniej wartościowe”. Warto oddzielić fakt dotyczący aktualnej sytuacji finansowej od oceny samego siebie — podkreśla.
Nie oznacza to jednak, że brak wyjazdu nie może być rozczarowujący. — Jeśli ktoś marzył o podróży życia, ma prawo czuć smutek czy żal. Zdrowsze jest uznanie tych emocji niż przekonywanie siebie na siłę, że nic się nie stało. Kolejnym krokiem może być odzyskanie poczucia sprawczości i zastąpienie pytania „dlaczego mnie na to nie stać?”, pytaniem: „co w obecnej sytuacji mogę zrobić, żeby naprawdę odpocząć?” — mówi psychoterapeutka.
Warto też zastanowić się, czego właściwie potrzebujemy od wakacji. Czy chodzi o wyjazd do luksusowego miejsca, czy raczej o odpoczynek, oderwanie się od codzienności i zmianę otoczenia? — Te potrzeby można realizować również poprzez jednodniowe wycieczki, pikniki, wyprawy rowerowe, wyjazd nad jezioro czy odkrywanie miejsc w swojej okolicy. Ważne, aby świadomie przełamać codzienną rutynę i zaplanować coś, na co będziemy czekać — radzi Machnicka. Jest jeszcze jedna rzecz, którą można zrobić. — Odłożyć telefon — zaznacza. Jeśli oglądanie wakacyjnych relacji innych osób regularnie pogarsza nam nastrój, warto ograniczyć takie treści.
— Nie jest to ucieczka, ale dbanie o własny dobrostan i ograniczenie FOMO, poczucia, że inni przeżywają coś lepszego, podczas gdy nasze życie nas omija — podkreśla psychoterapeutka.
Imiona niektórych bohaterów zostały zmienione.




