W PiS są pewni, że rząd musi doprowadzić do obniżenia cen paliw, bo wyborcy się wściekną, jeśli będzie bierny. — 10 zł za paliwo to będzie katastrofa dla Donalda Tuska — mówią. Na razie ruszył wyścig o polityczne zyski z paliwowego kryzysu. W PiS drwią z propozycji ludzi Morawieckiego, Rozwój Plus śmieje się z PiS. A rząd liczy, że uda mu się uderzyć w prezydenta Nawrockiego.
Dwóch — PiS i Rozwój Plus — się bije, a czy trzeci, czyli rząd, skorzysta? To pokażą najbliższe tygodnie.
Nie być jak PiS
Formacja byłego premiera Mateusza Morawieckiego wyszła z ofensywą. „Jako Rozwój Plus ruszamy z obywatelską inicjatywą ustawodawczą, aby ukrócić gigantyczne zyski koncernów paliwowych i zatrzymać drożyznę na stacjach!” — ogłosił ekspremier. Rozwój Plus uruchomił też stronę internetową o zbiórce podpisów i o samym projekcie. A ten ma kilka punktów:
wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków dla koncernów paliwowych;
stworzenie Funduszu Wyrównywania Cen Paliw;
na stacjach każdy może kupić 50 litrów tygodniowo po obniżonej cenie.
Poseł Rozwoju Plus pytany, dlaczego formacja wzięła na sztandar paliwa: — 7,99 zł za litr paliwa, i to benzyny, to jest kosmos. Tym ludzie żyją, a nie szturmem na jakąś uczelnię AWS czy Zondacrypto.
— Jeśli mamy się czymś odróżniać od PiS, to tym, żeby nie zajmować się samym sobą, ale tym, o czym ludzie mówią — kontynuuje. — Koledzy z PiS szturmowali AWS w obronie rektora Sopińskiego, a po niewczasie się zorientowali, że to nikogo nie interesuje.
Poseł ma na myśli piątkową próbę przejęcia przez nominata Ministerstwa Sprawiedliwości prof. Sławomira Cudaka władzy w uczelni z rąk rektora Michała Sopińskiego, którego bronili posłowie PiS, w tym osobiście prezes Jarosław Kaczyński.
Byle nie pomóc Tuskowi
PiS też ma swój pomysł na ceny paliw — projekt ustawy. — Składamy projekt ustawy, aby obniżyć VAT do 8 proc. i akcyzę do stawek minimalnych do końca roku. Aby na wszystkich pylonach w Polsce ceny paliw były o 1-1,5 zł niższe — zapowiedział wiceprezes PiS i kandydat na premiera Przemysław Czarnek. A Mariusz Błaszczak, szef klubu PiS w Sejmie, pisał: „Projekt ustawy obniżający ceny paliw do końca roku już trafił do marszałka Sejmu. Oczekujemy włączenia go do porządku posiedzenia, które zaczyna się już jutro”.
— Teraz się wbrew pozorom niewiele dzieje. Innych tematów, które by interesowały elektorat PiS, nie ma — stwierdza polityk PiS.
I dodaje, drwiąc z propozycji Rozwoju Plus: — To jest kompletnie niezrozumiałe, żeby proponować podatek od zysków rafinerii, dzięki któremu będzie można obniżyć opodatkowanie paliwa i wtedy dopiero będzie taniej. My mówimy prościej: niższy VAT na paliwo, więc będzie tańsze. Ludzie chcą natychmiastowej obniżki cen, a nie dyskusji o jakimś nowym podatku. Skoro Tusk chce prowadzać podatek, to znaczy, że w budżecie już naprawdę nie ma pieniędzy. Nie ma co pomagać Tuskowi pieniędzmi z nowego podatku.
Czy Nawrockiemu to zaszkodziło?
Sytuacja na rynku paliw może być bardzo trudna nie przez tygodnie, ale przez miesiące — a nawet do wyborów w 2027 r. Gdyby wprowadzać kontynuację rządowego programu CPN (Ceny Paliwa Niżej), ale bez podatku od nadmiarowych zysków dla firm paliwowych (głównie dla Orlenu), kosztowałoby to budżet nawet kilkanaście mld zł rocznie. Raz już prezydent odmówił podpisania ustawy o takim podatku, kierując ją w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego. Zyski z tego podatku miały sięgnąć 4 mld zł.
W PiS są pewni, że rząd i tak musi doprowadzić do obniżenia cen paliw, bo wyborcy się wściekną, jeśli będzie bierny. — 10 zł za paliwo to będzie katastrofa dla Donalda Tuska. Premier nie pozwoli na to, żeby pękła psychologiczna granica — mówi polityk PiS.
Rząd Tuska ponownie będzie forsował ustawę o podatku od nadmiarowych zysków dla firm paliwowych. Koalicja może postawić prezydenta pod ścianą, żądając tym razem podpisu i zrzucać winę za wysokie ceny paliw na głowę państwa. — Nawrocki raz zawetował ustawę o takim podatku. I czy to mu zaszkodziło? — pyta człowiek z PiS.