-
Rząd zatwierdził projekt ustawy dotyczącej gromadzenia danych o zarobkach medyków na podstawie numeru PESEL.
-
Projekt ma usprawnić kontrolę wynagrodzeń medyków po ujawnieniu informacji o wysokich zarobkach lekarza Dawida Kacprzyka.
-
W związku ze sprawą Kacprzyka, który w 2025 roku zarobił 1,6 mln złotych mimo braku specjalizacji, prowadzone są postępowania i kontrole przez odpowiednie instytucje.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
– Przed posiedzeniem rządu o tej ustawie mówił pan premier. To jest ustawa, która pozwoli na zbieranie danych dotyczących wynagrodzeń konkretnych medyków w oparciu o numer PESEL, co pomoże w ustalaniu kosztów świadczeń zdrowotnych i lepszym zarządzaniu systemem – przekazał rzecznik rządu podczas konferencji prasowej.
– Chodzi o to, żeby zebrać dokładne dane jak wyglądają wynagrodzenia. Obecnie zbieranie tych danych ze względu na przepisy jest uproszczone. Żeby wprowadzić zmiany w tym systemie najpierw trzeba posiąść te informacje. Jest to oczywiście związane z tymi wszystkimi informacjami, które się pojawiły w ostatnim czasie – dodał odnosząc się do sprawy Dawida Kacprzyka, który w 2025 roku miał zarobić 1,6 mln złotych mimo, że nie ma jeszcze specjalizacji.
– Ta sprawa jest oczywiście bulwersująca i budzi uzasadnione emocje. Pan doktor, którego to dotyczy zrezygnował już z członkostwa w partii politycznej. W tej sprawie są wszczęte przez odpowiednie instytucje kontrole. Jeśli wykażą one jakiekolwiek nieprawidłowości, to oczywiście będą podejmowane kolejne kroki prawne, które to wyjaśnią absolutnie do spodu – zaznaczył Szłapka.
Rzecznik rządu przekazał, że rozwiązanie przyjęte przez rząd to „dodatkowa ustawa, której celem jest przyspieszenie działań, które planowało Ministerstwo Zdrowia”.
Afera wokół zarobków warszawskiego lekarza. Tusk: Coś niepokojącego
Wcześniej, przed posiedzeniem Rady Ministrów projekt ustawy zapowiedział premier Donald Tusk.
– Z całą pewnością informacja o zarobkach sięgających prawie dwóch milionów złotych lekarzy bez specjalizacji, to jest coś niepokojącego. Problem polega na tym, że w dotychczasowym systemie Ministerstwo Zdrowia i NFZ nie miały możliwości nie tylko kontrolowania, ale uzyskania wiedzy, kto ile zarabia w danej jednostce, w szpitalu. Wszystkie te dane są anonimizowane i nie mamy w to wglądu – powiedział premier przed posiedzeniem rządu.
Donald Tusk zaznaczył, że także w interesie lekarzy jest, żeby rząd miał dostęp do „rzetelnej informacji, jak wyglądają zarobki w poszczególnych jednostkach”. Premier powiedział, że chodzi o możliwość rzetelnej wyceny procedur i udział zarobków lekarzy w danej procedurze.
Donald Tusk o sprawie Dawida Kacprzyka. „Ilustracja szerszego problemu”
– Nikt nie powinien kwestionować tej oczywistości: lekarz to jest zawód wielkiego zaufania. Nikt nie kwestionuje tego, że lekarze zarabiają relatywnie duże pieniądze. Nie o to chodzi. Natomiast wszystkie nieprawidłowości, wszystkie sygnały o tym, że coś budzi i moralną, i być może prawną, a na pewno organizacyjną zasadniczą wątpliwość – my musimy to możliwie szybko przeciąć – kontynuował Tusk.
– Niezależnie od ostatecznej oceny sytuacji prawnej, to oczywiście fakt takich kosmicznych zarobków i to w niejasnej strukturze zatrudnienia, niepewności, jak naprawdę są świadczone usługi – nikogo nie muszę przekonywać – to jest ilustracja zaledwie, niestety, szerszego problemu, z jakim mamy do czynienia – ocenił premier.
Wskazał, że wraz z samorządem lekarzy i wszystkimi zainteresowanymi muszą zostać podjęte działania zmierzające do powstrzymania „narastającej fali podejrzliwości i niepewności, jak wyglądają zarobki, za co są wypłacane, czy są uzasadnione”.
Sprawa Dawida Kacprzyka. Młody lekarz zarobił 1,6 mln złotych
Sprawa dotycząca lekarza Dawida Kacprzyka wyszła na jaw po tym, jak medyk, będący również radnym warszawskiej dzielnicy Ursus z ramienia Koalicji Obywatelskiej opublikował swoje oświadczenie majątkowe. Wynika z niego, że w 2025 roku 28-letni lekarz nie mający jeszcze specjalizacji zarobił 1,6 mln złotych.
Dodatkowe kontrowersje wzbudził fakt, że Kacprzyk, który dopiero kilka lata wcześniej zakończył studia, został koordynatorem SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym. Z grafiku placówki wynika, że młody lekarz miał przepracować łącznie 3976 godzin w 2025 roku. W rzeczywistości wyszło na jaw, że wielokrotnie w czasie, gdy powinien zajmować się on pacjentami, przebywał on poza szpitalem, angażując się w działalność polityczną czy występując w telewizji.
Rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej Jakub Kosikowski przekazał Interii, że w związku z tym NIL wszczęła postępowanie „w sprawie podejrzenia opuszczenia dyżuru przez Dawida Kacprzyka”. Sprawą koordynatora SOR-u w Warszawskim Szpitalu Południowym zajęły się również władze stolicy. Wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska zapowiedziała, że miasto przeprowadzi kontrolę dotyczącą pracy wykonywanej przez Kacprzyka.
-
Afera wokół zarobków warszawskiego lekarza. NIL wszczyna postępowanie
-
Rektor Uniwersytetu w Siedlcach stracił stanowisko. Reaguje minister














