-
Nowo odkryty gatunek pająka z Ameryki Południowej otrzymał nazwę po polskim zoologu Władysławie Taczanowskim.
-
Pająki z rodzaju Taczanowskia stosują nietypowe strategie łowieckie, w tym podszywanie się pod zainfekowane grzybem ofiary.
-
Taczanowskia waska udaje pająka zakażonego pasożytniczym grzybem, co jest opisane jako pierwszy taki przypadek mimikry w świecie pajęczaków.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
W czasie podróży do Ameryki Południowej wybitny polski zoolog Władysław Taczanowski sam opisał wiele nowych gatunków zwierząt. To chociażby drozd Taczanowskiego żyjący w Peru i Ekwadorze, a także koronówka Taczanowskiego – nieduży ptak należący do lasówek, który żyje na podobnym obszarze.
Poza tym wiele zwierząt nazywano na część wielkiego Polaka. Weźmy chociażby klejnocik Taczanowskiego, trzęsiogona Taczanowskiego, perkoza Taczanowskiego czy muchotyranika inkaskiego (ma Polaka w nazwie łacińskiej).
Polski zoolog odbywał podróże po kontynencie południowoamerykańskim, ale poza ptakami i ssakami interesowały go również pajęczaki. W 1871 r. napisał monumentalne wtedy dzieło „Pajęczaki Gujany Francuskiej”, a w 1879 r. dodał „Pajęczaki Peru”. Warto pamiętać, że w Gujanie Francuskiej rozpoznano około tysiąca gatunków pajęczaków, a w rzeczywistości może ich być nawet kilka tysięcy. Liczba gatunków pajęczaków w Peru może przekraczać 10 tys.
Wciąż odkrywane są nowe, jak właśnie Taczanowskia waska, który dołączył do rodzaju niebywałych wręcz pająków noszących trudną dla cudzoziemców nazwę rodzajową na cześć Władysława Taczanowskiego.
Krzyżaki, które nie budują sieci. Postawiły na podstęp
Pająki te należą do dobrze nam znanej rodziny krzyżakowatych, czyli grupy kojarzącej się z wyspecjalizowanymi pająkami sieciowymi. Wiele naszych krzyżaków plecie solidne napowietrzne sieci na owady, co jest u pajęczaków ewolucyjną specjalizacją. Prymitywne pająki sieci napowietrznych nie budowały. Tymczasem te krzyżakowate z Ameryki Południowej porzuciły budowę skomplikowanych i czasochłonnych pajęczyn. Wtórnie dostosowały się do innych sposobów aktywnego polowania w miejsce biernego.
Nie jest to jednak pościg, jak u wielu innych pająków naziemnych, ani budowa zasadzek w ziemnych jamkach, Pająki z rodzaju Taczanowskia postawiły na fortel. Na robienie ofiar w balona.
Siedem gatunków stawonogów z tego rodzaju znaleziono dotąd głównie w Ekwadorze i Peru, ale niektóre również w Brazylii, Boliwii, Argentynie, Kolumbii, a nawet w jeden w Meksyku. Są to pająki niesamowicie wręcz sprytne. Niektóre z nich stosują podstęp w postaci chemii. Produkują zapachy zbliżone do feromonów płciowych, które wabią samce motyli. Owad zbliża się i pająk chwyta go pazurami na przednich odnóżach.

Pająk, który udaje zainfekowanego grzybem
Taczanowskia waska opisany w ekwadorskim lesie deszczowym wymyślił jeszcze coś innego. Pająka tego znalazł w ekwadorskiej Amazonii zoolog Alexander Bentley. Początkowo myślał, że to tkwiący na liściu pająk zainfekowany przez pasożytniczy grzyb z rodzaju Cordyceps. To organizmy, które atakują swe ofiary, przejmują kontrolę nad ich ciałami, zmieniają je i zmuszają przed śmiercią do nieracjonalnych zachowań, np. do udania się w miejsce, które odpowiada grzybowi. Gdy stawonóg znajdzie się w takim miejscu idealnym dla rozwoju grzyba (odpowiednia wilgotność i temperatura), pasożyt go zabija. Z ciała ofiary wyrastają wtedy podobne do maczug owocniki i uwalniają się zarodniki.
Żaden stawonóg zakażony tym grzybem nie ma szans na przetrwanie. Niektóre z ich gatunków atakują mrówki, inne pasikoniki, gąsienice, chrząszcze, jeszcze inne – właśnie pająki. Ich los jest zawsze opłakany, a sposób żerowania grzyba stał się podstawą fabuły gry i serialu „The Last of Us”, które święciły triumfy także w Polsce. Tam jednak maczużniki ewoluowały tak, by atakować ludzi i wywołać ogólnoświatową apokalipsę.
Pająk z Ekwadoru wyglądał jak zainfekowany tym grzybem, czyli w zasadzie – jak trup albo żywy trup. Gdy zoolog szturchnął zwierzę, okazało się, że żyje i ma się dobrze. Ten pajęczak nie był zainfekowany pasożytniczym grzybem. On jedynie takowego udawał. Upodobnił się do pokrytych grzybem ofiar maczużnika w sposób doprawdy mistrzowski.

Po co? Pewnie by w ten sposób wyprowadzić w pole swe ofiary, które przekonane, iż mają do czynienia z trupem pająka zbliżyłyby się do niego. A może przy okazji wyprowadzał w pole swoich wrogów.
Pająk udaje zainfekowanego grzybem. Pierwszy taki przypadek
Odkrycie zostało opisane w czasopiśmie „Zootaxa”, gdzie czytamy, że jego znaczenie wykracza daleko poza opis nowego gatunku, stanowiąc pierwszy opisany przypadek mimikry pajęczaków w odniesieniu do grzyba pasożytniczego. Nigdy dotąd arachnologowie nie napotkali czegoś podobnego.
W Zielonej Interii pisaliśmy o chrząszczu z Australii, który stosuje podobną technikę kamuflażu. Pisaliśmy również o innym przypadku – pluskwiakach rozsmarowujących grzybnię maczużnika na swoim ciele, by uniknąć ataków pasożytniczych os. To jednak coś nowego.
Taczanowskia waska ma ok. 3 mm długości i długie, wrzecionowate struktury wystające z odwłoka. Przypominają one grzybnię, ale raczej nie maczużnika, ale innego pasożytniczego grzyba jakim jest Gibellulla.
W odróżnieniu od maczużników, ten grzyb jest specjalistą od atakowania właśnie pajęczaków. Jeden z gatunków tego grzyba nazwano niedawno na cześć sir Davida Attenborough – Gibellula attenboroughii.














