Jak wynika z sondaży, Władimir Putin odnotował nagły spadek zaufania wśród rosyjskich wyborców. Wyniki te pojawiają się w momencie, w którym Rosjanie zmagają się z niedoborami paliw, przerwami w dostępie do internetu i słabnącą gospodarką, będącymi skutkami pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Ze względu na ograniczenia w Rosji, gdzie sprzeciw może skończyć się więzieniem, do państwowych sondaży podchodzi się zazwyczaj z rezerwą. Niemniej jednak pokazują one obraz pewnej tendencji, a nowe badania wskazują, że Putin musi zmierzyć się z narastającym niezadowoleniem na niecałe trzy miesiące przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi, które najprawdopodobniej zostaną zorganizowane tak, by faworyzować rządzącą partię Jedna Rosja.
Spadek zaufania i poparcia
Sondaż z 21 czerwca przeprowadzony został przez przyjazny Kremlowi Fundusz Opinii Publicznej (FOM). W badaniu udział wzięło 1,5 tys. osób z 51 rosyjskich regionów, przy czym wszyscy respondenci byli w wieku uprawniającym do głosowania. 69 proc. z nich stwierdziło, że ufa Putinowi — to o 5 pkt proc. mniej niż wynik z 14 czerwca. Jest to najniższy poziom zaufania do rosyjskiego prezydenta od początku pełnoskalowej inwazji i spadek z poziomu 82 proc. zaledwie rok temu.
Poziom nieufności wobec Putina w ciągu tygodnia wzrósł o 3 pkt proc. do 18 proc., co stanowi wyraźny skok względem 10–11 proc. z tego samego okresu ubiegłego roku. Wskaźnik aprobaty dla sposobu, w jaki Putin wykonuje swoją pracę, również spadł do 71 proc., o 4 pkt proc. w ciągu tygodnia. I choć taki poziom odnotowywany był już wcześniej, w ciągu ostatniego pół roku tendencja pozostaje spadkowa — jeszcze we wrześniu 2025 r. wynosił on 82 proc.
Jak powiedział „Newsweekowi” Aleksiej Miniailo, rosyjski polityk opozycyjny i założyciel grupy badawczej Chronicles, wnioski dotyczące Putina „nie są nowe, ale pokazują, że sama natura wskaźnika poparcia nie jest taka, jak się wielu wydaje”. Zespół socjologów Miniailo prowadzi niezależne badania, które opierają się na analizie odpowiedzi na szereg pytań, by dać dokładniejszy obraz nastrojów społecznych niż państwowe sondaże.
— Ludzie zakładają, że ci, którzy odpowiadają ankieterowi „popieram”, rzeczywiście wspierają politykę Putina, ale tak nie jest — powiedział Miniailo. Wyniki jego badań pokazują, że tylko 61 proc. tych, którzy deklarują poparcie dla działań Putina, jednocześnie popiera jego największe przedsięwzięcie, czyli wojnę w Ukrainie.
— Chociaż Putin wielokrotnie powtarzał, że Zachód jest naszym egzystencjalnym wrogiem, 43 proc. osób deklarujących poparcie dla jego działań chce, aby stosunki z Zachodem zostały odbudowane w ciągu roku — powiedział Miniailo, powołując się na dane Chronicles. — Mimo że Putin uczynił politykę zagraniczną priorytetem państwa, 83 proc. jego „zwolenników” chce, aby rząd skupił się na rozwiązywaniu wewnętrznych problemów społecznych i gospodarczych Rosji.
Odnosząc się do państwowych sondaży pokazujących spadek zaufania do prezydenta, stwierdził: — Nie jest to wielka sprawa, ponieważ przytłaczająca większość wciąż deklaruje do niego zaufanie. Kluczowe jest jednak to, że ta rzekoma większość nie jest taka, na jaką wygląda. W rzeczywistości wielu z nich chce rzeczy całkowicie przeciwnych temu, co robi Putin.
Sondaż innego państwowego ośrodka badania opinii, Wszechrosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM), wykazał nieco lepsze wyniki. Poziom aprobaty dla prezydenta w ich badaniu wyniósł 70,4 proc. w tygodniu od 15 do 21 czerwca 2026 r., co oznacza wzrost o 2,7 proc. w porównaniu do poprzedniego tygodnia. Jednak, jak informuje „Financial Times”, wyniki te pojawiły się dopiero po wprowadzeniu ankiet bezpośrednich, które prawdopodobnie miały zniechęcać do otwartego wyrażania niezadowolenia.
Tymczasem inny sondaż, przeprowadzony przez Gallupa, wykazał, że 60 proc. Rosjan uważa, iż sytuacja gospodarcza się pogarsza. To pierwszy raz od 20 lat, gdy taką opinię wyraziła większość badanych, bijąc poprzedni rekord 50 proc. z 2021 r., czyli okresu pandemii COVID-19. Wojenna gospodarka Rosji, której wzrost napędzały wysokie wydatki na obronność, wykazuje obecnie oznaki spowolnienia — rząd obniżył prognozę wzrostu na 2026 r. z 1,3 proc. do 0,4 proc., mimo wyższych światowych cen ropy spowodowanych wojną w Iranie.
Inflację napędzają również poważne niedobory siły roboczej. „Historycznie opinie Rosjan na temat rynku pracy szły w parze z poziomem bezrobocia” — czytamy w analizie Gallupa opublikowanej we wtorek. „Jednak w 2026 r. postrzeganie sytuacji jest gorsze od rzeczywistych warunków, co odzwierciedla rosnący pesymizm gospodarczy w całym kraju”.
Putin przyznaje się do problemów
Wyniki sondaży pojawiły się tuż przed niedzielnym wystąpieniem Putina na Kongresie Jednej Rosji, podczas którego odniósł się on do niedoborów paliw, będących skutkiem ukraińskich ataków dronów wymierzonych w infrastrukturę energetyczną, w celu osłabienia rosyjskiej machiny wojennej.
Jak poinformował w niedzielę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, ukraińskie drony zaatakowały rafinerie w okolicach Krasnodaru i Jarosławia. Jak wynika z analizy danych „The Moscow Times”, w co najmniej 56 rosyjskich regionach, w tym w Moskwie, wprowadzono racjonowanie paliwa. Putin powiedział reporterowi rosyjskiej telewizji państwowej, że takie ataki „rzeczywiście powodują problemy” i przyznał się do występowania niedoborów paliwa, stwierdzając jednak, że sytuacja nie jest krytyczna.
Jego wypowiedzi zbiegają się jednak z narastającymi w mediach społecznościowych skargami na kilometrowe kolejki do stacji benzynowych, zwłaszcza na okupowanym Krymie, który Kijów próbuje odizolować atakami dronów. Pojawia się też złość z powodu przerw w dostępie do internetu w Moskwie i innych miastach. Rosjanie skarżą się także na gwałtownie rosnące ceny benzyny, a niektóre władze lokalne i duże sieci handlowe zwlekają z wprowadzeniem racjonowania. W niedzielnym przemówieniu Putin zapewnił, że Kreml mierzy się z wojennymi wyzwaniami gospodarczymi i wypełni wszystkie zobowiązania społeczne — prezydent chce przez to pokazać, że zdaje sobie sprawę z problemów zwykłych Rosjan.
Jak podaje niezależny portal Meduza, partia Jedna Rosja po raz pierwszy od 2007 r. oficjalnie określiła się jako partia Putina. Choć prezydent nie jest formalnie członkiem partii, jest z nią blisko związany. Opublikowany w niedzielę plakat wyborczy przedstawiał jego wizerunek obok hasła „Jedna Rosja to partia prezydenta” oraz „Być za Putinem to absolutne minimum”.
Think tank Institute for the Study of War ocenia, że celem takich działań jest stworzenie wrażenia, iż Putin cieszy się masowym poparciem społecznym, zwłaszcza wtedy, gdy we wrześniowych wyborach Jedna Rosja odniesie nieuchronne zwycięstwo. W rzeczywistości wybory te nie będą jednak ani wolne, ani uczciwe.
Tekst opublikowany w amerykańskim „Newsweeku”. Tytuł, lead i śródtytuły od redakcji „Newsweek Polska”.





