-
W Waszyngtonie ma zostać zrzuconych ponad pół miliona specjalnie przygotowanych komarów egipskich w celu zwalczania inwazyjnych osobników tego gatunku.
-
Te komary egipskie będą zainfekowane bakterią Wolbachia, która uniemożliwia rozmnażanie się samic, co ma prowadzić do szybkiego zmniejszenia populacji.
-
Pozytywne rezultaty tej metody obserwowano już wcześniej w Kolumbii, Tajlandii, Singapurze i Brazylii, a w przypadku sukcesu w Waszyngtonie planowane są kolejne akcje w innych częściach USA.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Komar egipski przenosi wiele chorób, wśród których najgroźniejsze są denga i żółta febra, odpowiedzialne za bardzo wiele zgonów. Gatunek ten zaliczany jest dlatego do najgroźniejszych zwierząt świata. Dzisiaj jest spotykany w wielu miejscach świata, dokąd dostał się za sprawą podróżujących ludzi. Chociaż wydawał się kiedyś owadem typowo tropikalnym, dotarł już do Europy i Ameryki Północnej.
Komar egipski przenosi groźne choroby tropilkalne
Na londyńskim lotnisku Heathrow udało się znaleźć pierwsze w dziejach jaja złożone przez komary egipskie w Europie, o czym informowaliśmy w Zielonej Interii. Pewne jest występowanie tego komara na terenach południowo-wschodniej Europy, a jego dotarcie do pozostałych części kontynentu jest tylko kwestią czasu, o ile już do tego nie doszło.
Dzisiejsze środki transportu, w tym zwłaszcza samoloty i statki, sprawiają że drobnym zwierzętom jak komary łatwo szybko opanowywać nowe tereny. A komar egipski jest wektorem wielu groźnych chorób, które przenosi wraz z wysysaną krwią zakażonych. To chociażby denga, żółta febra, czikungunia, zika i gorączka Zachodniego Nilu. Jest to zatem owad niebezpieczny.
Amerykanie zamierzają się go pozbyć i w tym celu jeszcze tego lata zrzucą aż pół miliona owadów na swoją stolicę, Waszyngton. Brzmi to dość kuriozalnie, ale w tym bombardowaniu tkwi sprytny plan. Owady będą bowiem zainfekowane bakterią Wolbachia.
To Gram-ujemna bakteria, która jest pasożytem wielu bezkręgowców, w tym owadów i nicieni. Jej wpływ na te zwierzęta jest wręcz morderczy. Wolbachia żyje w cytoplazmie komórek zainfekowanego gospodarza. Ten zaś przekazuje infekcję na swoje dzieci w komórkach jajowych, w których bakteria się osiedla. Zabójcza dla owadów infekcja jest przekazywana tylko w linii matczynej.
Bakteria może pomóc w walce z inwazyjnym komarem
Pisaliśmy o tej bakterii w Zielonej Interii w związku z kontrowersyjną metodą opracowaną przez Światowy Program Komarów (World Mosquito Program), która ma uratować hawajskie ptaki.
Metodę wykorzystującą bakterię w 2015 r. wdrożono w Kolumbii, gdzie rozprzestrzeniała się śmiertelna denga. Oszacowano, że w wyniku zabiegu częstotliwość występowania dengi spadła nawet o 97 proc. Dobre doświadczenia z tym sposobem mają również Tajlandia, Singapur i Brazylia. Teraz zainfekowane bakterią komary egipskie zostaną zrzucone w Waszyngtonie.
Metodę opracowała Bee Safe Mosquito Control z siedzibą w stanie Maryland. Zakażone bakterią Wolbachia samce zostaną zrzucone w USA, aby kopulować z niezainfekowanymi samicami i w ten sposób przekazać im patogen. Musi być to odpowiedni szczep bakterii Wolbachia.
Samce komarów hodowane w laboratorium zakaża się określonym szczepem, a następnie dużą liczbę tych samców wypuszcza się na wolność, gdzie będą kopulować z samicami. Ponieważ samice komarów kopulują tylko raz, zainfekowane nigdy nie złożą jaj. To szybko powinno zmniejszyć populację komarów egipskich.
Jeżeli się to uda, w planach jest wypuszczenie o wiele większej liczby zainfekowanych bakterią samców na terenach USA wyjątkowo dotkniętych plagą inwazyjnych, groźnych komarów, np. na Florydzie. A jeżeli i to się powiedzie, metoda może znaleźć szerokie zastosowanie na całym świecie i doprowadzić do zlikwidowania inwazji komarów egipskich.















