W środę 15 lipca kandydaci na Rzecznika Praw Obywatelskich stawili się na obradach komisji sprawiedliwości, by odpowiadać na pytania posłów. O tę prestiżową funkcję starają się tylko dwie osoby: zgłoszona przez posłów KO i Lewicy adwokat Sylwia Gregorczyk-Abram oraz zgłoszony przez posłów PiS opozycjonista z czasów PRL Adam Borowski.
Kandydaci na RPO na sejmowej komisji
Posiedzenie komisji wyglądało w ten sposób, że posłowie mieli 2 minuty na zadanie pytania kandydatom, a następnie ci otrzymywali 10 minut, by zbiorczo odpowiedzieć na zgłaszane kwestie. Z efektów takiego „przesłuchania” nie był zadowolony poseł PiS Sebastian Kaleta. Zwrócił uwagę, że Gregorczyk-Abram nie odpowiedziała na jego pytania dotyczące współpracy z kancelarią Clifford Chance.
– Czy należała pani na komunikatorze WhatsApp do grupy, na której omawiano działania związane z przejęciem TVP, Polskiego Radia, Polskiej Agencji Prasowej w grudniu 2023 r? Proszę o jednoznaczną odpowiedź – dociekał. Chciał też wiedzieć, czy konsultowała ona treść dokumentów ws. spółek medialnych. Interesowała go również relacja kandydatki z prokurator Ewą Wrzosek.
– Pani Ewa Wrzosek miała poprzez kancelarię Clifford Chance przygotowywać dokumenty dotyczące przyjmowania kontroli nad mediami publicznymi. Z informacji zaprezentowanych o pani wynika, że pani była współpracownikiem, czy jest dalej w kancelarii. Więc moje pytanie dotyczy tego, czy spotykała się Pani w siedzibie kancelarii przy ulicy Lwowskiej z panią Wrzosek? – chciał wiedzieć Kaleta.
Gregorczyk-Abram uniknęła pytań Kalety
Gregorczyk-Abram odpowiedziała posłowi PiS dość ogólnie. – Nigdy nie reprezentowałam żadnego prezesa, żadnej agencji prasowej ani żadnych innych mediów. Co do klientów kancelarii, to musicie państwo zwrócić się do tej kancelarii, do partnerów, którzy są wspólnikami spółki. Nie wiem, czy odpowiedzą, raczej będą się zasłaniać tajemnicą adwokacką – przyznała.
– Co do tego postępowania w sprawie pani Ewy Wrzosek i kancelarii zostało ono faktycznie umorzone przez prokuraturę – zwracała uwagę. Poinformowała, że przestała współpracować z kancelarią Clifford Chance w związku z chęcią zajęcia stanowiska publicznego.
Sebastian Kaleta nie dawał za wygraną i domagał się reakcji ze strony przewodniczącego komisji Pawła Śliza. – Panie pośle, kandydatka nie odpowiedziała na ani jedno moje pytanie – mówił. – Ja nie mam żadnych narzędzi, żeby przymusić panią, ani pana Borowskiego, bo też nie odpowiedział na pytania, żadne – zauważał Śliz. Kiedy Kaleta dalej protestował, przewodniczący zaczął go upominać. W końcu wykluczył go z obrad komisji.
– Oczywiście, że chciałbym się odwołać od tej decyzji. Moje zachowanie wyłącznie było motywowane faktem, że kandydatka w sposób ostentacyjny nie odpowiedziała na bardzo precyzyjne pytania dotyczące jej aktywności publicznej w sferze również quasi ustrojowej – podkreślał Kaleta.
– Moje pytanie poza mikrofonem z podniesionym głosem wynikało z faktu, żeby Polacy dowiedzieli się, że pani Sylwia Gregorczyk-Abram nie chce odpowiedzieć na pytanie, gdzie i w jaki sposób spotykała się z panią Ewą Wrzosek w czasie przyjmowania TVP przez rząd – dodawał.













