-
Nowe badania wskazują, że pisklęta tyranozaura były znacznie mniejsze, niż wcześniej sądzono, osiągając rozmiary kota.
-
Odkrycia sugerują, że tyranozaury wykluwały się w dużych grupach i były zagniazdownikami, czyli potrafiły samodzielnie poruszać się i zdobywać pokarm po wykluciu.
-
Strategia wychowu młodych przez tyranozaury przypominała gadzią, z dużą liczbą potomstwa i ograniczoną opieką rodzicielską.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
O tym, że dinozaury lęgły się z jaj, wiemy już od XIX wieku, gdy w okolicach Rognac w 1846 r. znaleziono pierwsze skamieniałe jaja dinozaurów (opisane w 1859 r.). Później takich jaj i gniazd udało się odnaleźć wiele, także w wypadku dinozaurów mięsożernych (aczkolwiek akurat nie tyranozaurów). Stąd młode tych zwierząt zwiemy pisklętami tak jak pisklęta ptaków czy gadów wykluwały się one z jajek.
Od tamtej pory udało się ustalić wiele szczegółów na temat dzieciństwa dinozaurów. Wiemy już np. że niektóre z nich tworzyły całe kolonie lęgowe i to bardzo rozległe. Wiemy, że były dinozaury, które nie zostawiały jaj na pastwę losu, ale starannie ich strzegły i opiekowały się nimi – choćby majazaura z USA. Wreszcie wiemy, że nawet największe dinozaury lęgły się z jaj zaskakująco małych, a ich wzrost był bardzo szybki, a dzieciństwo małych piskląt w świecie mezozoiku – trudne.
I to dotyczyło zapewne tyranozaurów. One także musiały wykluwać się z jaj i ich pisklęta także były proporcjonalnie maleńkie w porównaniu z dorosłymi rodzicami. Nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak maleńkie. To pokazują nowe badania, o których można przeczytać w „Biology”.
„Park Jurajski” kompletnie mylił się w kwestii tyranozaura
Druga część „Parku Jurajskiego” z 1997 r. to film, który mocno ukształtował wyobraźnię ludzi na temat młodych tyranozaurów i ich wielkości. Zawiera scenę, w której bohaterowie zabierają z gniazda pisklę ze złamaną nogą, by je opatrzyć i tym napytują sobie biedy. Pisklę nie jest ogromne, ale też niemałe. Ma wielkość solidnego psa.
„Park Jurajski” się mylił – dowodzą naukowcy z Uniwersytetu w Bath, którzy przejrzeli dostępne szczątki tyranozaurów. I to nie kompletne szkielety dorosłych osobników, ale drobne i rozrzucone kości zwierząt młodych i piskląt. „Paleontologowie bardzo często ignorują te pojedyncze, małe szczątki, które prawie zawsze są izolowanymi kośćmi, gdyż nie dają im one pełnego obrazu. Wolą większe i bardziej kompletne czaszki i szkielety” – powiedział Nick Longrich, paleontolog z Uniwersytetu w Bath cytowany przez „ScienceAlert”. Tymczasem to właśnie z tych małych kostek wyłania się pewien obraz wielkości piskląt tyranozaura. Pokazuje on, że były one o wiele mniejsze niż komukolwiek się wydaje.
Tyranozaury świeżo wyklute z jaj musiały mieć mniej więcej wielkość kota. Zdradzają to pomijane dotąd drobne kości śródstopia tego mięsożercy, które mają bardzo porowatą powierzchnię. Świadczy to o tym, że należały do bardzo młodego osobnika, pewnie pisklęcia. I na podstawie tych szczątków można ocenić rozmiary tyranozaurów w pierwszych tygodniach i miesiącach życia.
Pisklę tyranozaura ważyło mniej niż 2,5 kg. Tyle co kot
„Kości i zęby małych osobników pokazują one, że jaja i pisklęta tyranozaurów były małe, a ich waga nie przekraczała 2,5 kg. Wiele wskazuje także na to, że tak małe pisklęta były zagniazdownikami, czyli zdolnymi do poruszania się i zdobywania pożywienia wkrótce po wykluciu” – czytamy w konkluzji. A ponieważ takie kości znajdowano w sporej liczbie na małej przestrzeni, można przyjąć, że występowały gromadnie. Jest to spójne z gabarytami i możliwościami dorosłych t-rexów, które mogły wyprodukować sporo jaj i prawdopodobnie miały sporo dzieci. Te sugestie prowadzą do wniosku, że tyranozaury składały wiele jaj, z których lęgło się wiele piskląt o bardzo małych rozmiarach, mniej więcej kota. Trzymały się razem, czyli drapieżniki liczyły na to, że nawet jeśli w tej masie sporo z nich padnie ofiarami drapieżników mezozoicznych, to jednak kilka przeżyje i osiągnie dorosłość.

Zapewne tylko kilka, gdyż jak pisaliśmy już w Zielonej Interii, są poszlaki wskazujące na to, że chociaż pisklęta tyranozaura były małe, to wzrost ich odbywał się powoli i osiągnięcie rozmiarów dorosłego osobnika mogło zająć nawet 40 lat. To dużo czasu, by mniejszy t-rex został przez kogoś upolowany i dorosłości nie dożył. Zarazem powodowało, że w ekosystemie pozostawało nie za dużo tych mięsożerców i nie zakłócało to równowagi przyrodniczej.
W kwestii podobieństw i różnic między dinozaurami i ptakami to odkrycie pokazuje jednak, że strategia wychowu młodych przez tyranozaury dalece odbiegała od ptasiej i przypominała raczej strategie gadów i prymitywnych diapsydów, takich jak żółwie i krokodyle, które mają bardzo dużą dzieci i ograniczoną opiekę rodzicielską. Opieka rodzicielska u dinozaurów mogła nie być taka powszechna, zwłaszcza u drapieżników.













