-
Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wstrzymał nowy nabór pacjentów do programów lekowych, na co wpływ mają ograniczenia finansowe.
-
Pacjenci zgłaszający się do szpitala są kierowani do Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia w celu uzyskania informacji o innych możliwościach leczenia.
-
Narodowy Fundusz Zdrowia rozlicza świadczenia do wysokości kontraktu, a płatności za świadczenia wykraczające poza tę kwotę pozostają niepewne.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Placówka stanowczo zaprzeczyła, jakoby wstrzymała kwalifikowanie lub przyjmowanie nowych pacjentów, w tym osób wymagających leczenia onkologicznego.
„Nieprawdziwe są doniesienia o wstrzymaniu kwalifikacji lub przyjęć pacjentów do programów lekowych, w tym programów onkologicznych” – przekazano w oświadczeniu.
Szpital dementuje doniesienia. Programy lekowe działają bez przerwy
Jak zapewniła placówka, świadczenia w ramach programów lekowych są realizowane bez przerwy. Pacjenci są kwalifikowani i przyjmowani zgodnie z obowiązującymi zasadami oraz kolejnością wynikającą z list oczekujących.
„Szpital nieprzerwanie realizuje świadczenia w ramach programów lekowych, kwalifikując i przyjmując pacjentów zgodnie z obowiązującymi zasadami, z zachowaniem kolejności wynikającej z list oczekujących oraz w ramach limitów świadczeń finansowanych przez Łódzki Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia” – napisano w komunikacie Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.
Przedstawiciele placówki podkreślili, że jej priorytetem pozostaje zapewnienie pacjentom ciągłości terapii oraz dostępu do leczenia na zasadach określonych w przepisach i warunkach finansowania publicznego.
Jak wynikało z ustaleń „Rzeczpospolitej”, pierwsze sygnały na temat wstrzymania przyjęć w Centralnym Szpitalu Klinicznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (CSK UMED) zaczęły wpływać do redakcji kilka dni temu.
Pacjenci, którzy zgłaszają się do tej placówki, są odsyłani do Oddziału Wojewódzkiego Narodowego Funduszu Zdrowia (OW NFZ) – tam mają otrzymywać informacje, gdzie zgłosić się w poszukiwaniu leczenia.
Szpital w Łodzi odsyła pacjentów z kwitkiem? „Z uwagi na brak możliwości sfinansowania”
Dziennikarze przytaczają w tym kontekście pismo, otrzymane przez jedną z pacjentek, u której rozważana jest kwalifikacja do leczenia w ramach programu lekowego dla chorych na raka piersi.
Kobieta została poinformowana, że „z uwagi na brak możliwości sfinansowania kolejnych świadczeń w ramach programu lekowego rozpoczęcie leczenia nie jest obecnie możliwe”, a „planowany termin rozpoczęcia leczenia przypada na I kwartał 2027 roku, o ile wcześniej nie nastąpi zmiana warunków finansowania programu”.
Informacje o odsyłaniu pacjentów częściowo potwierdził łódzki NFZ. Do placówki 14 lipca zgłosiło się dwóch chorych. Poprosili o wskazanie miejsca, w którym mogą być zakwalifikowani do programów lekowych. Wojewódzki oddział nie otrzymał jednak żadnej informacji od CSK UMED o wstrzymaniu przyjęcia pacjentów.
Szpital ten nie jest jedyną placówką w regionie, która oferuje tego typu program. Jednak, jak podkreśla Adam Miller, lekarz i sekretarz Okręgowej Rady Lekarskiej w Łodzi w rozmowie z „Rz”, jest to największy szpital kliniczny w mieście i województwie.
– To tam pacjenci powinni trafiać w sytuacji, gdy w mniejszych jednostkach nie ma dostępnych opcji terapeutycznych. Tymczasem wygląda na to, że droga przebiega w odwrotnym kierunku – nasz wiodący ośrodek uniwersytecki odsyła pacjentów do mniejszych placówek – wskazuje.
Łódź. Media: CSK UMED wstrzymał przyjęcia do programów lekowych
Jak przytacza „Rzeczpospolita”, od początku roku OW NFZ zapłacił szpitalowi 45 mln zł za leczenie w programach lekowych i za chemioterapię. Problem polega jednak na tym, że jest to świadczenie limitowane.
„Oznacza to, że NFZ musi rozliczyć ich realizację do wysokości kontraktu, ale zapłata za wszystko, co lecznica zrealizuje ponad jego wartość, stoi pod znakiem zapytania” – wyjaśniają dziennikarze.
Sam Narodowy Fundusz Zdrowia tłumaczy, że pokrywa koszty płynące ze świadczeń w miarę możliwości finansowych. Priorytet jednak mają świadczenia nielimitowane.
– Trzeba pamiętać, że NFZ działa w oparciu o bardzo restrykcyjne przepisy ustawy o finansach publicznych. Nie ma prawa zaciągać zobowiązań przekraczających plan finansowy, czyli środki, którymi faktycznie dysponuje. W związku z tym, jeśli nie ma wpływu na poziom kosztów, ogranicza wartość kontraktów – mówi „Rz” Maciej Miłkowski, były wiceprezes Narodowego Funduszu Zdrowia i były wiceminister zdrowia.
Jak wyjaśnił Miłkowski, „szpital w praktyce kredytuje system„. – Nie dziwię się dyrektorom placówek, że nie są skłonni ponosić takich kosztów, zwłaszcza że np. w onkologii pojedyncze podanie leku może kosztować od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych – mówił Miller.
Apel do dyrektora łódzkiego NFZ
„Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi wystosowała do dyrektora łódzkiego NFZ apel w sprawie ograniczenia dostępności do programów lekowych” – podaje „Rz”. Jak czytamy bowiem, przekroczenie limitów finansowych danej placówki nie może być przyczyną dodatkowego ograniczania pacjentom możliwości terapii w ramach programów lekowych.
„W odpowiedzi OW NFZ przekazał, że wystąpił do podmiotu leczniczego o złożenie pilnych wyjaśnień w sprawie i podkreślił, że przekroczenie limitów nie powinno być powodem wstrzymania kwalifikacji do programów lekowych” – powiadomiono.
„Rz” podaje, że w związku z przekroczeniem przyznanego przez NFZ limitu świadczeń medycznych Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi miał wstrzymać w roku 2026 przyjęcia nowych pacjentów również w programach lekowych m.in. w zakresie niektórych chorób z gastroenterologii, alergologii, pulmonologii, neurologii czy nefrologii.
Dziennikarze podają, że problem dotyczyć ma też innych placówek w Polsce choć „lecznice unikają jednak formalnych zarządzeń w tej sprawie”. Wskazują m.in. Szpital Specjalistyczny im. Ludwika Rydygiera. Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ nie potwierdza tych doniesień, „a do pytania na ten temat nie ustosunkowała się też sama lecznica”.













