-
Ukraiński ekspert Pawło Łakijczuk uważa, że Rosja może próbować szybko zwiększyć liczebność armii, włączając białoruskich żołnierzy wbrew woli Alaksandra Łukaszenki.
-
Ekspert twierdzi, że Rosja nie jest w stanie jednocześnie uzupełniać strat i gromadzić rezerw, czego konsekwencją jest słabnięcie jej potencjału ofensywnego.
-
Łakijczuk wskazuje dwie możliwości szybkiego zwiększenia liczby żołnierzy przez Rosję: zasilenie armii żołnierzami z Korei Północnej lub Białorusi, przy czym współpraca z Białorusią jest trudna ze względu na stanowisko Łukaszenki.
-
Zwiększenie liczebności rosyjskiej armii może stanowić zagrożenie dla Ukrainy, dlatego Łakijczuk podkreśla potrzebę przygotowań do maja przyszłego roku.
-
Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Pawło Łakijczuk, szef think tanku Centrum Studiów Globalnych „Strategia XXI” , wskazał w rozmowie z ukraińską agencją Unian, że przeciwko armii rosyjskiej są obecnie stosowane dwie strategie.
Pierwsza z nich polega na wykrwawieniu wroga, czyli pozbawieniu go zasobów, amunicji i żywności. Według niego strategia ta najlepiej sprawdza się na południu Ukrainy, ale gorzej na wschodzie.
– Druga strategia to (…) niszczenie siły roboczej przeciwnika. Sprzęt również zostaje zniszczony, a ostatecznie jednostki po prostu tracą zdolność do wykonywania zadań bojowych – wyjaśnił ekspert. Według szacunków Łakijczuka co miesiąc na froncie ginie ok. 30-35 tys. rosyjskich żołnierzy.
Trudne położenie armii Putina. Ekspert o możliwościach Rosji
– Rosyjska machina mobilizacyjna może co miesiąc przyciągać 30-35 tysięcy cywilów, czyniąc z nich żołnierzy. Dlatego naszym zadaniem jest zniszczenie większej liczby okupantów, niż Rosja jest w stanie zmobilizować, tak aby liczebność jej armii uległa zmniejszeniu, a potencjał bojowy obniżeniu – powiedział Pawło Łakijczuk.
– Teraz wróg ma wybór: albo uzupełnić straty i utrzymać w ten sposób zdolność bojową jednostek, albo zgromadzić rezerwy. Rosjanie nie mogą realizować obu zadań jednocześnie. Dlatego ich potencjał ofensywny maleje – zauważył ekspert.
Dodał, że w celu rozwiązania tego problemu Rosja musiałaby ogłosić mobilizację, ale zajęłoby to dużo czasu i nie dałoby szybkich rezultatów.
Ekspert o planach Kremla. Wskazał na Białoruś
– (Rosjanie – red.) Muszą zwiększyć liczebność sił zbrojnych do 1,2 mln, ale nie da się tego zrobić w miesiąc. Dlatego potrzebują jednorazowego uzupełnienia armii o 30-90 tysięcy żołnierzy. Na te dwa, trzy miesiące muszą gdzieś zebrać już wyszkolonych, uzbrojonych i wyposażonych ludzi – tłumaczył w rozmowie z Unian Łakijczuk. Jego zdaniem Rosja ma dwie możliwości: uzupełnianie strat żołnierzami z Korei Północnej lub z Białorusi.
– Z Białorusinami jest trudniej: Alaksandr Łukaszenka nie odda swojej armii Władimirowi Putinowi, ale to nie znaczy, że Putin sam jej nie weźmie. Wtedy Rosjanie mogą mieć około 40-60 tysięcy żołnierzy więcej – ocenił ekspert.
Mówiąc o armii Korei Północnej, Łakijczuk zwrócił uwagę, że Kim Dzong Un dostarczył wcześniej Rosji tysiące żołnierzy, co należy traktować jako „wersję próbną”, która może się powtórzyć. Dotąd żołnierze północnokoreańscy byli wykorzystywani głównie do obrony przygranicznych terenów Federacji Rosyjskiej, a wysłanie ich bezpośrednio na front w Ukrainie może wiązać się z „zupełnie inną ceną”.
– Najwyraźniej Kim Dzong Un targuje się z Putinem. Prawdopodobieństwo, że dojdą do porozumienia, jest dość wysokie – ocenił ukraiński ekspert.
Przed Ukrainą stoi poważne wyzwanie. Rosja uzupełnia armię
Pawło Łakijczuk zauważył, że jeden z rosyjskich zwolenników wojny powiedział, iż Rosja musi zrekrutować do armii więcej żołnierzy, niż Ukraina produkuje dronów. Według eksperta uzupełnienie armii przez słabo wyszkolonych żołnierzy okaże się przeciwskuteczne, ale stanowi wyzwanie.
– Jeśli ogłoszona zostanie mobilizacja, Rosjanie będą rozbudowywać ten potencjał od października przez około sześć miesięcy. Do maja przyszłego roku będą w stanie osiągnąć maksymalne wskaźniki uzupełniania – powiedział.
Według niego zwiększenie liczebności armii rosyjskiej stanowi zagrożenie dla Ukrainy, ponieważ wróg będzie mógł jeszcze bardziej rozciągnąć linię frontu.
Łakijczuk zauważył, że do maja Ukraina powinna podjąć niezbędne kroki, aby przygotować się na ewentualne zwiększenie liczebności armii rosyjskiej.
Źródło: UNIAN
-
Żona rzecznika Putina walczy z UE. Żąda ponad dwóch milionów euro
-
Sojusznik Putina z niespodziewanym apelem. Kijów przyznaje: Nadszedł czas














