-
Corpus Christi w Teksasie (USA) może doświadczyć poważnego deficytu wody we wrześniu 2027 r. ze względu na ograniczone zapasy, wieloletnie susze oraz dewastujący wpływ przemysłu.
-
Opóźnienia w realizacji projektu dużej odsalarni wody, spory inwestycyjne i problemy z finansowaniem sprawiają, że miasto polega głównie na dotychczasowych zbiornikach retencyjnych i studniach głębinowych.
-
Władze wprowadziły ograniczenia zużycia wody oraz planują wykorzystanie oczyszczonych ścieków przez przemysł. Rozważane jest nawet czasowe odcinanie wody w niektórych dzielnicach.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Corpus Christi leży nad Zatoką Meksykańską, ale nie może bezpośrednio korzystać z wody morskiej. Miasto jest zaopatrywane głównie przez zbiorniki retencyjne, których poziom w ostatnich latach wyraźnie spadł. Opady z 2026 r. częściowo poprawiły sytuację, lecz nie odbudowały bezpiecznych rezerw.
Corpus Christi w Teksasie grozi niebywała susza
„Corpus Christi znalazło się bliżej wyczerpania zapasów wody niż praktycznie jakiekolwiek inne miasto w Stanach Zjednoczonych” – mówi Dylan Baddour, dziennikarz Inside Climate News. Jak dodaje, obecne rezerwy wystarczyłyby na około rok, co już samo w sobie powinno być uznane za sytuację alarmową.
Na kryzys złożyło się kilka czynników. Jednym z najważniejszych jest rozwój przemysłu petrochemicznego, który przyspieszył po rozpoczęciu na dużą skalę wydobycia ropy i gazu z łupków. Nowe zakłady potrzebują znacznych ilości wody, przede wszystkim do chłodzenia instalacji.
Jeden z kompleksów chemicznych uruchomionych w 2022 r. zużywa każdego dnia tyle wody, ile wszyscy mieszkańcy Corpus Christi razem. Tak duże zapotrzebowanie dodatkowo obciążyło system, który już wcześniej zmagał się z ograniczoną ilością wody.
Susza i przemysł obniżyły poziom zbiorników
Drugim problemem są długotrwałe susze. Teksas w ostatnich latach wielokrotnie notował wyjątkowo małe opady i wysokie temperatury, przez co do zbiorników trafiało mniej wody. Nawet po deszczowym okresie poziom rezerw pozostaje niski.
Miasto od lat planuje budowę dużej instalacji do odsalania wody morskiej. Zakład miałby produkować około 378 mln litrów wody dziennie. Byłaby to instalacja dwukrotnie większa od największej działającej obecnie odsalarni w Stanach Zjednoczonych, która znajduje się w rejonie San Diego.
Projekt jest jednak omawiany od 2017 r. i nadal nie wszedł w fazę budowy. Opóźnienia wynikają z procedur administracyjnych, sporów wokół inwestycji oraz problemów z finansowaniem. Koszt obiektu szacuje się na około 6 mld dolarów.
„Przez lata trwały próby wpisania projektu do planów, inni starali się go zablokować, a w tym czasie zapasy wody stale malały” – mówi Arcelia Martin, dziennikarka Inside Climate News.
Miasto szuka innych źródeł wody
Władze Corpus Christi rozwijają także inne rozwiązania. Ze studni głębinowych pozyskuje się już ok. 45 mln litrów wody dziennie. To jednak nie usuwa ryzyka, ponieważ zasoby podziemne również mogą zmniejszać się podczas długotrwałej suszy.
Rozważane jest także wykorzystanie oczyszczonych ścieków do chłodzenia zakładów przemysłowych. Takie rozwiązanie pozwoliłoby ograniczyć zużycie wody pitnej przez przemysł. Pierwsze dostawy tego rodzaju wody mają rozpocząć się jeszcze w 2026 r.
Mieszkańcy od sierpnia 2024 r. podlegają ograniczeniom dotyczącym podlewania ogrodów i mycia samochodów. Jeszcze niedawno przewidywano, że już w grudniu 2026 r. konieczne może być wprowadzenie nadzwyczajnych ograniczeń w dostawach. Dzięki tegorocznym opadom termin ten przesunięto na wrzesień 2027 r. Nadal jednak wystarczy jeden kolejny suchy rok, aby sytuacja ponownie gwałtownie się pogorszyła.
W skrajnym wariancie miasto mogłoby okresowo odcinać dostawy wody do części dzielnic. Woda byłaby wówczas dostępna tylko w określonych godzinach. Takie rozwiązanie trudno jednak zastosować wobec rafinerii i zakładów chemicznych, które potrzebują stałego dostępu do wody.
Wstrzymanie pracy przemysłu oznaczałoby straty dla lokalnej gospodarki i problemy dla zatrudnionych w zakładach mieszkańców. Dlatego miasto musi jednocześnie chronić zapasy dla ludności i ograniczać zużycie w sektorze, który odpowiada za dużą część zapotrzebowania.
„Ta historia pokazuje nam moment, w którym zaczynamy rozumieć, co naprawdę oznacza sytuacja, gdy miastu kończy się woda” – mówi Baddour. „Możliwe konsekwencje są niezwykle poważne i właśnie z nimi mamy tu do czynienia”.














