Susza w Europie Środkowej zatrzymała część produkcji energii w węgierskiej elektrowni jądrowej Paks. Zakład korzysta z wody Dunaju do chłodzenia reaktorów, a wyjątkowo niski poziom rzeki ograniczył jego możliwości pracy. Władze zaczęły przygotowywać kraj na dalsze zmniejszanie produkcji, a nawet czasowe pełne wyłączenie elektrowni.
Paks odpowiada za około 40 proc. energii elektrycznej wytwarzanej na Węgrzech. Problemy zakładu natychmiast przełożyły się więc na sytuację całego systemu. Rząd wezwał mieszkańców i przedsiębiorstwa do ograniczenia zużycia energii między godz. 17 a 22, kiedy zapotrzebowanie jest największe. Lotnisko w Budapeszcie zapowiedziało między innymi słabsze chłodzenie terminalu.
Awaria nie jest jednak jedynym problemem węgierskiej energetyki. Stała się raczej testem systemu, który nie nadąża z budową sieci i magazynów energii. Fotowoltaika zapewnia już około jednej czwartej produkcji prądu, lecz jej wydajność gwałtownie spada wieczorem. Wtedy do sieci musi trafiać energia z innych źródeł albo z importu.
Węgry chcą 4 GW nowych elektrowni wiatrowych
Rząd zapowiedział teraz jeden z największych od dekad programów inwestycji w energetykę odnawialną. Do 2030 r. na Węgrzech mają powstać elektrownie wiatrowe o łącznej mocy 4 GW. To moc zainstalowana około dwukrotnie większa od mocy elektrowni Paks.
Inwestycje mają być finansowane głównie przez prywatne firmy. Rząd zapowiedział również konsultacje dotyczące lokalizacji nowych wiatraków oraz uproszczenie procedur administracyjnych. Według premiera Pétera Magyara poprzednie władze przez lata skutecznie hamowały rozwój energetyki wiatrowej.
Dotychczas Węgry rozwijały przede wszystkim fotowoltaikę. Kraj stał się jednym z najszybciej rosnących rynków energii słonecznej w Europie, ale tak duży udział jednego źródła zależnego od pogody rodzi kolejne problemy. W słoneczne południe produkcja może przewyższać lokalne zapotrzebowanie, natomiast po zachodzie słońca szybko zanika.
Energetyka wiatrowa ma częściowo uzupełniać produkcję słoneczną. Wiatraki mogą pracować również nocą i w chłodniejszych miesiącach, gdy fotowoltaika wytwarza mniej energii. Nie oznacza to jednak, że same nowe elektrownie rozwiążą problem. Potrzebne są jeszcze linie przesyłowe, połączenia z sąsiednimi krajami i źródła zdolne szybko reagować na zmiany produkcji.
Magazyny energii mają przejąć nadwyżki z fotowoltaiki
Drugim filarem węgierskiego programu mają być magazyny energii. Do 2030 r. ich łączna moc ma osiągnąć 3 GW. Dzięki nim część prądu wyprodukowanego w ciągu dnia będzie można zachować i wykorzystać wieczorem, kiedy spada produkcja z paneli słonecznych.
Pierwsze duże instalacje już działają. W pobliżu Győr firma ALTEO uruchomiła jeden z największych w kraju magazynów wykorzystujących akumulatory litowo-jonowe chińskiej firmy CATL. Instalacja może dostarczać 49,9 MW mocy i przechowywać 99,8 MWh energii.
Według operatora około 90 proc. energii trafiającej do magazynu pochodzi z elektrowni słonecznych. System reaguje na zmiany zapotrzebowania w ciągu milisekund. Pozwala więc nie tylko przechować nadwyżki, ale także stabilizować częstotliwość sieci i łagodzić krótkotrwałe skoki poboru.
„Produkcja energii na Węgrzech jest obecnie w dużym stopniu oparta na słońcu. W ciągu dnia mamy nadwyżkę, więc możemy ją zmagazynować, a później oddać do sieci podczas wieczornego szczytu” – powiedział Szilard Korhetz, dyrektor ds. rozwoju biznesu w ALTEO Group, cytowany przez CGTN.
Firma szacuje, że instalacja może ograniczyć emisje dwutlenku węgla o około 17 tys. ton rocznie. Każdy z modułów ma pracować przez około 15 lat. Takie magazyny nie zastąpią dużej elektrowni jądrowej podczas wielodniowego kryzysu, ale mogą przejąć część obciążenia w pierwszych minutach i godzinach po spadku produkcji.
Sieć elektroenergetyczna wymaga miliardowych inwestycji
Równolegle Węgry chcą modernizować sieć elektroenergetyczną. Trwa już program inwestycyjny o wartości 868 mld forintów. Kolejne 1,5 mld euro ma pochodzić z unijnego Funduszu Odbudowy. Pieniądze zostaną przeznaczone na zwiększenie przepustowości sieci i dostosowanie jej do większej liczby elektrowni słonecznych, wiatrowych oraz magazynów.
To niezbędne, ponieważ obecna sieć była projektowana dla kilku dużych elektrowni, które dostarczały energię w przewidywalny sposób. System oparty na tysiącach paneli, turbin i magazynów działa inaczej. Prąd płynie z wielu miejsc, jego produkcja szybko się zmienia, a operator musi stale równoważyć podaż i popyt.
Rozbudowa sieci ma także ograniczyć zależność od importu. Węgry nadal kupują znaczną część energii za granicą, szczególnie wtedy, gdy krajowe źródła nie wystarczają do pokrycia zapotrzebowania. W sytuacji kryzysowej ceny importowanego prądu mogą gwałtownie rosnąć, a sąsiednie państwa nie zawsze mają nadwyżki do sprzedaży.
„Musimy sprawić, aby dostawy energii na Węgrzech były możliwie najbardziej niezależne zarówno od rosyjskiej energii, jak i od poziomu wody w Dunaju” – powiedział premier Péter Magyar podczas prezentacji programu inwestycyjnego.
Paks pokazał słabość węgierskiego systemu
Elektrownia Paks pozostanie jednak głównym elementem systemu jeszcze przez wiele lat. Energia jądrowa zapewnia stabilną produkcję niezależnie od słońca i wiatru, ale obecny kryzys przypomniał, że także ona zależy od warunków środowiskowych. Reaktory potrzebują ogromnych ilości wody do odprowadzania ciepła.
Gdy poziom rzeki spada albo jej temperatura rośnie, operator musi ograniczyć produkcję, aby nie przekroczyć dopuszczalnych warunków pracy. W przypadku Paksu problem jest szczególnie poważny, ponieważ jedna elektrownia odpowiada za dużą część krajowego bilansu energii.
Węgry próbują więc zbudować system bardziej rozproszony. Więcej wiatraków, magazynów i nowych linii ma zmniejszyć skutki awarii lub ograniczenia pracy pojedynczego zakładu. Nie oznacza to rezygnacji z atomu, lecz uzupełnienie go źródłami, które mogą przejąć część produkcji w chwili kryzysu.
Susza nad Dunajem przyspieszyła decyzje, które wcześniej można było odkładać. Rozbudowa sieci i magazynów przestała być planem na odległą przyszłość. Bez niej każda kolejna fala upałów, susza albo awaria dużej elektrowni może ponownie zmusić Węgry do importu energii i apeli o ograniczenie zużycia.














