Jedni się śmieją, że to niepoważne. Drudzy się wściekają, że to bezczelne. Kluby parlamentarne Rozwój Plus i PiS negocjują, jak rozdzielić fotele na sali plenarnej Sejmu i pokoje dla klubów.
Nikt nie spodziewał się aż tak wielkich roszczeń i straszenia Czarzastym. Przecież do niedawna byliśmy kolegami… — mówi jeden z posłów PiS. Zna relację z negocjacji z ludźmi Morawieckiego, przedstawioną na zamkniętym spotkaniu władz PiS na Nowogrodzkiej. W PiS są wściekli po tych rozmowach.
Negocjatorami ze strony Rozwoju Plus są poseł Łukasz Schreiber i europoseł Michał Dworczyk. Akurat do Schreibera Jarosław Kaczyński ma słabość. Publicznie ubolewał nad tym, że Schreiber odszedł z PiS i dołączył do Mateusza Morawieckiego. Z kolei ze strony PiS to Mariusz Błaszczak i jego zastępcy prowadzą te negocjacje. — Ale jak tak dalej pójdzie, to Kaczyński przestanie cenić Schreibera — mówi poseł PiS.
Łukasz Schreiber z Rozwoju Plus pytany o rozmowy z PiS przekonuje, że to sprawa tak naprawdę trzeciorzędna. — Zajmujemy się raportami, programami w sprawie migracji, demografią, patrzeniem na ręce rządowi, jak rozdawano pieniądze, które mieli dostać powodzianie — mówi poseł z Rozwoju Plus.
A podział foteli i pokoi z PiS? — Nie jest zaskakujące, że posłowie klubu chcą siedzieć razem, a klub chce mieć pokoje, by mieć gdzie pracować — dodaje Schreiber.
Konflikt o podział miejsc w Sejmie. Punkty sporne są dwa
Dziś największym klubem w Sejmie jest Koalicja Obywatelska (156). Drugie jest Prawo i Sprawiedliwość (147). A trzecim co do liczebności jest formacja byłego premiera Mateusza Morawieckiego — Rozwój Plus (40). Ponieważ klub PiS się zmniejszył, Rozwój Plus powinien jego kosztem otrzymać pokoje i zwartą grupę foteli na sali plenarnej Sejmu. Od momentu rozpadu PiS i zawiązania się klubu Rozwój Plus trwają rozmowy między stronami.
Są dwa podstawowe punkty sporne.
Pierwszy: miejsca na sali plenarnej. Teraz posłowie Rozwoju Plus są rozsiani między posłami PiS, a chcieliby — co jest naturalne — siedzieć w zwartej grupie. Dla obu stron to jasne. Jest w Sejmie niepisana zasada, że to same kluby dochodzą do porozumienia, jak chcą siedzieć na sali plenarnej. W skrajnych przypadkach rozsądza to marszałek Sejmu, ale co do zasady przyjmuje ustalenia klubów czy też kół w Sejmie. Przy każdym miejscu jest przykręcona do pulpitu tabliczka z imieniem i nazwiskiem posła, do którego to miejsce jest przypisane.
Tyle że wizje podziału sali plenarnej PiS i Rozwój Plus mają rozbieżne.
Tak to widzi PiS: klub R+ siedzi jak wąski kawałek pizzy z jednym posłem (Morawieckim) w szpicy, czyli na miejscu w pierwszym rzędzie. Mają to być fotele między tymi zajmowanymi przez ludzi Prawa i Sprawiedliwości i posłami Konfederacji.
Wizja Rozwoju Plus wygląda tak: klub R+ siedzi jak wyspa niemal otoczona przez PiS, z dwoma posłami w pierwszym rzędzie. Mieliby to być Mateusz Morawiecki i Łukasz Schreiber. Zajęliby miejsca zwolnione przez Elżbietę Witek i Jacka Sasina (to w PiS jedni z największych wrogów Mateusza Morawieckiego).
Rozwój Plus chciałoby przejąć dwa miejsca w pierwszym rzędzie. Dziś siedzą w nich Elżbieta Witek i Jacek Sasin
Foto: Radek Pietruszka / PAP
Rozwój Plus i PiS kłócą się o fotele w Sejmie. „Odebraliśmy to jako groźbę”
Na Nowogrodzkiej zastanawiano się, po co Rozwojowi Plus ta „wyspa otoczona przez posłów PiS. Jeden z doświadczonych parlamentarzystów PiS tłumaczy: — Te miejsca są akurat najczęściej pokazywane w czasie transmisji z obrad.
Porozumienia między PiS a Rozwojem Plus nie ma. — Zagrozili, że jak się nie dogadamy, to pójdą do Włodzimierza Czarzastego i służby marszałka poprzekręcają tabliczki na sali sejmowej — opisuje polityk PiS, znający przebieg narady władz partii na Nowogrodzkiej. — Odebraliśmy to jako groźbę, że jak im nie odstąpimy foteli na sali sejmowej, to Czarzasty zrobi to siłą — dodaje.
W Rozwoju Plus wyśmiewają takie interpretacje. — To jakaś paranoja, by się takimi sprawami w ogóle zajmować — dziwi się jeden z posłów R+. Jego akurat nie interesuje zupełnie, gdzie w Sejmie mógłby siedzieć.
Ale jest i drugi powód spięcia między dawnymi kolegami: pokoje, które zajmują kluby w budynkach Sejmu. Część z nich PiS też musi oddać. I nie ma porozumienia, które. PiS jest gotowe oddać pokoje w korytarzu tuż przy tak zwanych stolikach dziennikarskich. Ale ta oferta została odrzucona przez Rozwój Plus. — To nie jest miejsce godne byłego premiera — powiedzieć miał na spotkaniu Schreiber, co potem zrelacjonowano na Nowogrodzkiej. Powód? Klub Rozwoju Plus oczekuje miejsca z sekretariatem i poczekalnią dla gości.