Wiatr to ruch powietrza wywołany różnicą ciśnienia atmosferycznego i nierównomiernym nagrzewaniem Ziemi przez Słońce. Wydaje się niewyczerpalnym zasobem, ale wcale tak nie jest w kontekście OZE.
Farmy wiatraków buduje się w przemyślany sposób. Im bliżej siebie wiatraki są ustawione, tym większe straty w produkcji prądu powodują, ponieważ turbiny położone z tyłu otrzymują słabszy i bardziej niestabilny wiatr niż te znajdujące się w pierwszym rzędzie. Bałtyk konsekwentnie zapełnia się wiatrakami, bo wszyscy chcą w ten sposób produkować prąd. Kto i ile zapłaci za kradzież wiatru i deszczu?
Mniejsza prędkość wiatru za wiatrakiem. Coraz większa skala kradzieży wiatru
Naukowcy z Uniwersytetu Warwick przeanalizowali 7122 zdjęcia radarowe wykonane przez satelity obserwujące ponad 60 morskich farm wiatrowych w Europie i Azji oraz dane z lat 2020–2022. Jak informuje portal globenergia.pl, wielkie skupiska turbin wiatrowych mogą modyfikować przepływ powietrza w skali znacznie większej, niż sugerowałyby granice pojedynczej farmy.
Powietrze za turbinami wolniej miesza się z szybszym strumieniem znajdującym się wyżej i obok farmy wiatraków. Oznacza to, że potrzebowa wielu kilometrów, by prędkość wiatru wróciła do poziomu sprzed przejścia przez wirniki turbin wiatrowych.
Długość i intensywność śladu zależą od pogody, kierunku wiatru, stabilności atmosfery, liczby turbin, ich rozmieszczenia oraz rozmiaru wirników. Ślady wielu farm ustawionych zgodnie z kierunkiem wiatru mogą nakładać się na siebie, tworząc efekt widoczny w skali regionalnej. Ryzyko kradzieży wiatru, a z nim i deszczu, rośnie wraz z zagęszczaniem zabudowy na morzu.
Właśnie do takiej sytuacji zmierza zabudowa Bałtyku morskimi wiatrakami.
Polska zabudowuje swój kawałek Bałtyku. Prawne konsekwencje
Bałtyk jest dynamicznie rozwijającym się rynkiem, na którym trwają intensywne prace instalacyjne w ramach transformacji energetycznej Polski i Niemiec. Całkowity potencjał mocy zainstalowanej w morskich farmach wiatrowych na całym Morzu Bałtyckim szacuje się na około 93 GW, natomiast potencjał polskiej strefy to około 33 GW.
76 polskich turbin wiatrowych w ramach Baltic Power będzie miało 1,2 GW i nie jest to ostatni polski projekt, tylko pierwszy z kilku. 107 turbin stanie w ramach projektu Baltica 2, kolejne 100 na farmach Bałtyk 2 i Bałtyk 3. Polska chce rozwijać morską energetykę wiatrową do około 18 GW mocy w 2040 roku. Ile to wiatraków?
-
przy turbinach 15 MW – około 1200 turbin, -
przy turbinach 18 MW – około 1000 turbin, -
przy turbinach 20 MW – około 900 turbin.
Tylko, że farma wiatrowa zlokalizowana w jednym kraju może przy określonym kierunku wiatru wpływać na zasoby dostępne dla inwestycji po drugiej stronie granicy. W przypadku Bałtyku może to być szczególnie istotne, ponieważ jest on znacznie mniejszym i bardziej zamkniętym akwenem niż Morze Północne.
Kto powinien ponosić ryzyko kradzieży wiatru i kto za to zapałaci? Powszechny system rekompensowania przychodów utraconych przez farmę znajdującą się w cieniu innej instalacji jeszcze nie istnieje, ale wkrótce będzie przedmiotem sporów między inwestorami i państwami. Wyścig o morską energetykę wiatrową dopiero się rozpoczyna.













