-
Łyski zamieszkujące Warszawę wykazują mniejszy lęk przed ludźmi i nowymi przedmiotami w porównaniu do ptaków spoza miast, natomiast te z Łodzi prezentują zachowania pośrednie.
-
Eksperymenty wykazały, że czas powrotu do gniazda i wznowienia wysiadywania jaj był najkrótszy u ptaków warszawskich, najdłuższy u pozamiejskich, a łyski z Łodzi znajdowały się pomiędzy.
-
Stwierdzono, że adaptacja do warunków miejskich u łysek nasila się wraz z długością obecności populacji w mieście.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
– Łyska jest z natury ptakiem skrytym. Poza miastem gniazduje zwykle w gęstych szuwarach, a zaniepokojona obecnością człowieka schodzi z gniazda i chowa się. Tymczasem niektóre łyski żyjące w Warszawie nie opuszczają gniazda nawet wtedy, gdy dotyka się ich ręką – powiedział w rozmowie z PAP prof. dr hab. Piotr Minias z Wydziału Biologii i Ochrony Środowiska Uniwersytetu Łódzkiego.
Naukowiec od kilkunastu lat bada, w jaki sposób dzikie ptaki kolonizują miasta i jak zmienia się ich zachowanie w nowych warunkach. Łyska (Fulica atra) jest pod tym względem szczególnie interesująca, ponieważ proces jej wkraczania do miast Europy Środkowej można obserwować niemal na bieżąco.
Łyski z Warszawy i Łodzi zbadane przez naukowców
Warszawska populacja powstała w połowie XX w. i należała do pierwszych miejskich populacji tego gatunku w Polsce. W Łodzi kolonizacja rozpoczęła się natomiast dopiero pod koniec lat 90. i trwała przez kolejne dwie dekady.
Prof. Minias wraz z zespołem wykorzystał tę różnicę, aby sprawdzić, czy długość życia populacji w mieście wiąże się ze zmianami w zachowaniu ptaków. Wyniki badania opublikowano w czasopiśmie „Behavioral Ecology and Sociobiology”.
Autorzy porównali trzy populacje łysek: warszawską, łódzką oraz ptaki żyjące poza miastami, na stawach rybnych w centralnej Polsce, położonych daleko od dużych aglomeracji.
Przeprowadzili dwa eksperymenty przy gniazdach wysiadujących jaja ptaków. W pierwszym naukowiec podchodził bezpośrednio do gniazda, przez minutę stał w odległości pół metra od niego, a następnie się oddalał. Przez kolejnych 15 minut obserwował z ukrycia czy łyski wrócą i ponownie zaczną wysiadywać jaja oraz ile czasu im to zajmie.
W drugim doświadczeniu pojawiała się dodatkowa przeszkoda: przy wejściu do gniazda mocowano zupełnie nowy dla ptaków przedmiot – pasek zielonej tkaniny. Miał on sprawdzić tzw. neofobię, czyli lęk przed czymś nieznanym.
– Chcieliśmy sprawdzić, czy ptaki przełamią strach przed nowym obiektem i wrócą do gniazda – wyjaśnił prof. Minias.
Łyski wracały do swoich gniazd po różnym czasie
Okazało się, że choć w pierwszym eksperymencie łyski ze wszystkich trzech populacji wracały do gniazd stosunkowo często, to po bardzo różnym czasie. Warszawskie potrzebowały średnio ok. 3 minut, aby ponownie się przy nim znaleźć, podczas gdy ptakom spoza miast zajmowało to ok. 7,5 minuty. Do wysiadywania jaj wracały odpowiednio po 3,3 oraz 9,3 minuty. Łyski z Łodzi znajdowały się pomiędzy: powrót do gniazda zajmował im średnio ok. 5 minut, a wznowienie wysiadywania nieco ponad 6 minut.
Jeszcze wyraźniejsze różnice pojawiły się w eksperymencie z nieznanym przedmiotem. W ciągu 15 minut do gniazda wróciło ok. 57 proc. warszawskich łysek i tylko ok. 21 proc. tych spoza miast. Wysiadywanie jaj wznowiło odpowiednio ok. 53 i 9 proc. z nich. Ponownie pośrednie wyniki uzyskano w Łodzi: do gniazda wróciło ok. 43 proc. ptaków, a ok. 30 proc. ponownie zaczęło wysiadywać jaja.

– To bardzo ciekawe wyniki, bo pokazują, że zmiany z zachowaniu ptaków nasilają się wraz z czasem przebywania populacji w mieście. Te, które żyją w nim od dawna, są najmniej ostrożne, te spoza miast najbardziej płochliwe. Natomiast ptaki z niedawno powstałych populacji miejskich reagują pośrednio – podkreślił prof. Minias.
W mieście łyski lęgną się w odsłoniętych miejscach
Jak wytłumaczył, przeprowadzka do miasta oznacza dla łysek radykalną zmianę środowiska. Poza terenami zurbanizowanymi najczęściej zakładają one gniazda w gęstych szuwarach. W miejskich parkach takiej roślinności często brakuje, dlatego lęgną się w bardziej odsłoniętych miejscach i znacznie częściej mają kontakt z ludźmi. Żeby skutecznie funkcjonować w takich warunkach, muszą ograniczyć swoją naturalną płochliwość.
Ciągłe reagowanie ucieczką na ludzi, samochody czy inne nieznane bodźce jest bowiem bardzo kosztowne. Ptaki tolerujące obecność człowieka mogą więc poświęcać mniej czasu i energii na unikanie zagrożenia. Mniejszy lęk przed nowymi przedmiotami ułatwia im z kolei korzystanie z zasobów, których w naturalnym środowisku nie spotykają: od pokarmu dostarczanego przez ludzi po sztuczne elementy wykorzystywane do budowy gniazd.
Choć w badaniu naukowcy nie analizowali mechanizmu stojącego za zmianą zachowania łysek, prof. Minias uważa, że znaczenie mogą mieć dwa procesy.
Jednym z nich jest plastyczność zachowania poszczególnych osobników. Ten sam ptak może reagować inaczej w zależności od środowiska, w którym się znajduje. Trafiając do miasta musi stopniowo przyzwyczajać się do ludzi i nowych bodźców, które najczęściej nie stanowią dla niego rzeczywistego zagrożenia.

Mniej płochliwe osobniki mają więcej dzieci
Drugi mechanizm dotyczy zmian zachodzących w całej populacji na przestrzeni kolejnych pokoleń. Mniej płochliwe osobniki radzą sobie w nowych warunkach lepiej, pozostawiają więcej potomstwa, a w efekcie populacja stopniowo się zmienia.
Zdaniem prof. Miniasa obie te hipotezy tłumaczą też, dlaczego ptaki z populacji łódzkiej zachowywały się pośrednio między łyskami warszawskimi a pozamiejskimi.
– Obserwowane zmiany nie wynikają wyłącznie z plastyczności zachowania, ale z czasem dochodzą do tego również zmiany o podłożu genetycznym – powiedział.
Jak podsumował, skala obserwowanych między populacjami różnic była naprawdę duża. – W Warszawie zdarzało się, że podczas eksperymentu nie byliśmy wręcz w stanie spłoszyć ptaka z gniazda. Nawet dotykany ręką nie uciekał. W porównaniu z naturalną skrytością i płochliwością łysek to zmiana o 180 stopni – zaznaczył.















