-
Pierwszy przypadek sklonowania wymarłego zwierzęcia — koziorożca pirenejskiego — miał miejsce w 2003 roku, jednak jego skutki były negatywne.
-
Powstały klon koziorożca przeżył tylko kilkanaście minut z powodu poważnych problemów z oddychaniem spowodowanych wadami w budowie płuc.
-
Niepowodzenie tego eksperymentu sprawiło, że wstrzymano dalsze próby wskrzeszania wymarłych gatunków za pomocą prostego klonowania.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Koziorożce iberyjskie to majestatyczne zwierzęta – jedne z tych wyspecjalizowanych do życia w górach i na skałach zwierząt, których my w Polsce nie mamy. Znacznie większe od kozic, osiągają nawet 90 kg wagi. Nie są jedynymi i największymi koziorożcami na świecie. Największe koziorożce kaukaskie i koziorożce walcorogie z Kaukazu mogą sięgać nawet 150 kg. Większy jest także koziorożec alpejski, który stał się rzadki w górach Włoch, Francji, Niemiec, Szwajcarii, Austrii czy Słowenii.
Natomiast koziorożec iberyjski wciąż jest spotykany w różnych, górzystych i skalistych miejscach Hiszpanii. Wymarł wcześniej na rozległych obszarach Portugalii, Andory czy południowej Francji, ale próbuje się go przywracać przyrodzie.
Koziorożec iberyjski zniknął z większości terytoriów
Ten duży ssak tworzy na Półwyspie Iberyjskim kilka podgatunków. Dwa z nich wciąż istnieją – to koziorożec zachodni z Sierra de Gredos w Hiszpanii oraz koziorożec hiszpański. Natomiast koziorożec portugalski i koziorożec pirenejski już wymarły.
Ten drugi zresztą – w dość dramatycznych okolicznościach. Bardzo rzadki już w XX wieku, zabijany na potęgę i wycofujący się wraz z utratą siedlisk, stanął na krawędzi. Ostatni koziorożec tego podgatunku żył do 6 stycznia 2000 r. Wtedy przygniotło go drzewo zwalone przez nawałnicę. Podgatunek został pogrzebany pod jego pniem i uznany za wymarły.
Naukowcy pobrali kawałki skóry do klonowania koziorożca
Na krótko, bo Hiszpanie już przed śmiercią ostatniego przedstawiciela podgatunku pod walącym się drzewem – pod wpływem sklonowanej owcy Dolly z 1996 r. – zaczęli przygotowywać materiał genetyczny do odtworzenia podgatunku żyjącego niegdyś w Pirenejach. Kilka agencji rządowych połączyło siły z firmą firmą genetyczną Advanced Cell Technology, aby spróbować wskrzesić koziorożca pirenejskiego. Uznano, że sprawa nie jest etycznie dwuznaczna, jako że mówimy o podgatunku istniejącego ssaka i to podgatunku, który wymarł stosunkowo niedawno, a ludzie zabezpieczyli się na tę okoliczność przez pobranie fragmentów uszu, skóry i krwi koziorożca.
W 2003 r. stworzony z nich klon był gotowy. Nie bez przeszkód, bo hiszpańscy naukowcy stworzyli prawie 500 sklonowanych zarodków tego koziorożca. Sto pięćdziesiąt cztery z nich wszczepiono samicom kóz i samicom koziorożców, a już ekstrawagancki był pomysł wszczepienia kilku zarodków krowom. Sprawa była na tamtym etapie rozwoju nauki bardzo skomplikowana i jedynie pięć z matek zastępczych zaszło w ciążę, a tylko jedna urodziła dziecko.

To był pierwszy sklonowany koziorożec. Ba, było to pierwsze sklonowane zwierzę należące do wymarłego gatunku (w tym wypadku podgatunku). Inaczej mówiąc, był to przełom w nauce godny nagłaśniania, gdyby nie poważne konsekwencje tego klonowania.
Sklonowany koziorożec nie potrafił samodzielnie oddychać
Urodzone sklonowane koźlę koziorożca wyglądało na rozwinięte prawidłowo. Otworzyło oczy, poruszało się, stanęło na nogi. Na krótko. Wszystko trwało zaledwie kilka minut, bo mały koziorożec miał bardzo duże problemy z oddychaniem, Płuca nie funkcjonowały prawidłowo, cały układ oddechowy nie działał. Zwierzę szybko zmarło mimo prób utrzymania go przy życiu, a sekcja zwłok wykazała duże nieprawidłowości w budowie płuc. Koziorożec miał np. dodatkowy lewy płat płuca.
Po niespełna kwadransie wskrzeszony wymarły koziorożec pirenejski wymarł ponownie, a genetycy informację o tym ujawnili dopiero po latach.
Ta historia nie wstrzymała jednak prób wskrzeszania wymarłych zwierząt w ten sposób, drogą prostego sklonowania osobników. Badacze uznali, że to możliwe, ale wymaga istotnych zmian. Okazało się bowiem, że zwykłe klonowanie nie wystarcza do wskrzeszania gatunków. Potrzebne jest znacznie lepsze sekwencjonowanie dawnych genomów, inżynieria genetyczna na wyższym poziomie, edycja genów i tworzenie organizmów będących genetycznymi odpowiednikami lub bliskimi zastępnikami wymarłych gatunków. Przypadek koziorożca jako kluczowy precedens dla całej dziedziny, bez której nie byłoby dzisiaj pomysłów związanych np. ze wskrzeszeniem wilkowora tasmańskiego, dronta dodo czy nawet mamuta włochatego.
Ostatnio kwestia wskrzeszania wymarłych gatunków wraca za sprawą Colossal Biosciences, która w zeszłym roku pokazała rzekome szczenięta wilka straszliwego z epoki lodowcowej. Pokaz i procedurę skrytykowano jednak za daleko idące modyfikacje genetyczne, które sprawiły, że w zasadzie w wypadku tych żyjących do dzisiaj wilków nie można mówić, że są przedstawicielami dokładnie tego gatunku, który istniał w plejstocenie.














