Czasy się zmieniają, ale sytuacja mieszkaniowa w Polsce nie. Podobnie jak teraz, tak i zaraz po II wojnie światowej w Polsce brakowało mieszkań. Nadzieję pokładano w wielkiej płycie, bo ta technologia pozwalała na szybkie, tanie i masowe wznoszenie budynków.
To prawda, że władze PRL w latach 70. uczyniły z masowego budownictwa priorytet społeczny i dały wielu rodzinom szansę na cywilizacyjny awans oraz własne, w miarę nowoczesne mieszkanie z bieżącą wodą i ogrzewaniem. Ale nietóre budynki ewidentnie nie wytrzymują upływu czasu. Były przewidziane na 50 lat.
Budowany na iłach Ursynów się wali. Błąd konstrukcyjny z lat 80.
Należący do warszawskiej spółdzielni mieszkaniowej „Imielin” blok pod koniec czerwca 2026 roku został w trybie nagłym wyłączony z użytkowania. W jednej z klatek schodowych i mieszkaniach pojawiły się ogromne szczeliny w ścianach i podłogach, przez które w niektórych miejscach można wsunąć dłoń lub zajrzeć do sąsiednich pomieszczeń. Nadzór budowlany jednak dopatrzył się katastrofy budowlanej.
Jednak, ponieważ początkowo specjaliści zapewniali, że reszta budynku jest bezpieczna, a przede wszystkim, że nie ma konieczności przesiedlenia ludzi. Na wymagane prace w marcu urzędnicy dali spółdzielni 12 miesięcy.
W lipcu 2026 roku ponad 40 rodzin w trybie pilnym musiało się wyprowadzić, bo stan budynku bezpośrednio zagraża życiu i zdrowiu.
Spółdzielnia zobowiązała się do pokrycia kosztów zakwaterowania ewakuowanych osób w hotelach do standardu 3 gwiazdek, dopóki nie zostaną im zapewnione lokale zastępcze. Pomoc lokalową z zasobów miasta zadeklarowały również władze dzielnicy Ursynów, zaznaczając jednak, że prawny obowiązek spoczywa na spółdzielni.
Według ekspertów z Instytutu Techniki Budowlanej (ITB) głównym powodem katastrofy jest błąd konstrukcyjny z lat 80. XX wieku – brak wymaganej dylatacji między pionowymi częściami budynku, przez co budynek zaczął naciskać sam na siebie i pękać. Sytuację pogorszyło trudne podłoże (iły) oraz nierównomierne osiadanie gruntu.
Sprawą rażących zaniedbań ze strony zarządu spółdzielni, który zwlekał z odpowiednimi działaniami, zajęła się prokuratura. Według mieszkańców problemy zaczęły się w 2009 roku.
Kielce nie chcą bloku z PRL. 10 pięter rozpadnie się w pył i piach
Do wyburzenia został przeznaczony okryty złą sławą blok socjalny w Kielcach. Latami słynął z licznych incydentów, przestępstw i wandalizmu. 10-piętrowy budynek od kilku lat jest nieużytkowany. Będzie to prawdopodobnie pierwszy w Polsce przypadek wyburzenia dużego bloku z czasów PRL, chyba, że Kielce wyprzedzi warszawski Ursynów.
Władze Kielc ogłosiły konkurs architektoniczny na opracowanie koncepcji nowego osiedla. Powstać ma tam zespół budynków wielorodzinnych o łącznej powierzchni ponad 5 tys. m kw., garaże podziemne z miejscami doraźnego schronienia oraz lokale usługowe. Mowa ponad 100 mieszkaniach.
Lokale mają trafić do osób oczekujących na mieszkania komunalne oraz do studentów i specjalistów potrzebnych na lokalnym rynku pracy.














