-
W Sejmie odbyła się konferencja o problemach populacji wilka, podczas której użyto wizerunku kojota, co zostało skrytykowane przez naukowca.
-
Błąd organizatorów polegał na prezentowaniu zwierzęcia z Ameryki Północnej zamiast wilka, mimo że wydarzenie dotyczyło polskiej populacji wilka.
-
Status prawny wilka w Polsce i Unii Europejskiej został omówiony, uwzględniając historyczne tępienie tego gatunku i jego bieżącą ochronę.
-
Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Na tę kompromitację organizatorów konferencji zwrócił uwagę prof. Rafał Kowalczyk z Instytutu Biologii Ssaków PAN w Białowieży. W mediach społecznościowych naukowiec pokazał zdjęcie z wydarzenia. Na zdjęciu – zamiast wilka – podczas konferencji prezentowano… kojota.
Konferencja o wilkach w Sejmie. Pokazali zdjęcie kojota
Ten drapieżnik pochodzi z Ameryki Północnej i z wilkiem ma tyle wspólnego, że należy do tego samego rodzaju, podobnie jak szakal złocisty czy pies domowy. Natomiast w Polsce nie występuje.
Od wilka różni się zasadniczo – ma inne rozmiary, inny kształt, inne ubarwienie, wreszcie inne zwyczaje. Zbliża się np. do ludzi i wchodzi nawet do miast, czego wilki nie robią.
Pomylenie wilka z kojotem jest dyskwalifikującym błędem zwłaszcza dla kogoś, kto chce debatować o problemach konkretnego ssaka i podeprzeć to jakimiś naukowymi danymi.
Konferencja jednak się odbyła, choć publiczność raczej niewielka (…) Sądząc jednak po zdjęciu (ciekawe skąd się wzięło, bo autora brak), to o kojocie raczej, niż o wilku była mowa. Taka to konferencja, tacy fachowcy, szkoda tylko, że Sejm Rzeczypospolitej Polskiej to firmował. I śmieszno, i straszno!
Konferencja miała wykazać, że populacja wilka (a może kojota?) wymaga uregulowania i że wiążą się z nią problemy. Jej celem było „uporządkowanie wiedzy i wymiana doświadczeń niezbędnych do zarządzania gatunkiem wilka, zgodnie z krajowymi i europejskimi regulacjami jak również interesem lokalnych społeczności” – czytamy na stronach sejmowych. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL).
Sejm chciał debatować o wilku. Powiesił kojota
Podczas konferencji odbyły się prelekcje, m.in. „Wilk w krajach Unii Europejskiej” Jarosława Kuczaja (FACE), „Czy zarządzamy populacją wilka w Polsce?” prof. dr hab. Henryka Okarmy czy „Żyjący z wilkami – perspektywa samorządowca” Iwony Kropiwnickiej, zastępczyni wójta gminy Sorkwity. Wydarzenie zorganizowała sejmowa Komisja Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa we współpracy z wicemarszałkiem Piotrem Zgorzelskim.
„Wariatom nie otworzy oczu, ale normalni ludzie, leśnicy, przyrodnicy powinni tego posłuchać” – stwierdził poseł Konfederacji Andrzej Zapałowski, zamieszczając zdjęcie z wizerunkiem kojota. „Obawiam się, iż decyzja o redukcji tego gatunku nastąpi dopiero po odsunięciu rządu Tuska. Czym innym jest działanie, a czym innym gadanie” – ocenił polityk.
Szybko pojawiły się komentarze zarzucające uczestnikom dyletanctwo i to, że skoro mylą wilka z kojotem, to znaczy, że nie mają pojęcia, o czym rozprawiają.
Wilki w Polsce zostały niemal wytępione
W Polsce od lat dziewięćdziesiątych wilk szary objęty jest ścisłą ochroną gatunkową. Znajduje się w załączniku nr 1 do rozporządzenia Ministra Środowiska z 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt, czyli wśród gatunków objętych ochroną ścisłą.
Oznacza to bezwzględny zakaz umyślnego zabijania, chwytania, umyślnego płoszenia i niepokojenia, niszczenia siedlisk i ostoi, pozyskiwania, posiadania czy przetrzymywania okazów.
W czasach PRL wilki były w Polsce wybijane systemowo
Była to odpowiedź na katastrofalną sytuację, jakiej wilki doświadczyły w Polsce przedwojennej i powojennej. Zabijane były masowo, a w 1955 r. wprowadzono w PRL haniebną „uchwałę w sprawie tępienia wilków”.
To nie pomyłka, rzeczywiście tak się nazywała i przypominała wcześniejsze przepisy dotyczące walki ze stonką ziemniaczaną. Wilka i inne drapieżniki też uznawano za taką stonkę, zagrażającą dobrobytowi ludzi.
Przepisy przeznaczały środki na budowę pułapek na wilki, na flary do nagonki, trutki i narzędzi do zabijania wilków. Ustanawiały też nagrody za ubicie wilków oraz wybranie szczeniąt wilczych z gniazda i ich zniszczenie. Przepisy zmierzały do ich zupełnego wytępienia, co niemal nastąpiło.
Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, krótko przed wprowadzeniem ochrony, w Polsce żyło zaledwie 200 wilków. Dzisiaj ich populacja wzrosła wielokrotnie. Wilk wrócił na wiele obszarów Polski, z których go wyparto, co wydatnie zmienia działanie ekosystemów pozbawionych dotąd szczytowego drapieżnika. Wilki powróciły też do wielu państw Europy, z których zniknęły dawno, np. do Niemiec, Holandii, Belgii, Francji czy Danii.
W 2025 r. Unia Europejska obniżyła status wilka: z załącznika II Konwencji Berneńskiej („ściśle chronione gatunki fauny”) do załącznika III („chronione gatunki fauny”). Zmiana weszła w życie 7 marca 2025 r. Następnie UE zmieniła odpowiednie przepisy Dyrektywy Siedliskowej.
Nie oznacza to jednak, że przestał być gatunkiem chronionym. Państwa członkowskie nadal muszą zapewnić ochronę i właściwy stan zachowania populacji, a regulacje w sprawie ochrony wilka zależą od konkretnego kraju.















