Tomasz Sakiewicz stworzył kolosa na glinianych nogach — Telewizję Republika. Stacja balansuje na granicy upadku, ale wciąż może szachować Jarosława Kaczyńskiego, bo wyborca PiS ogląda telewizję „Sakiewki”.
— Dziś Sakiewicz jest poobijany — mówi polityk PiS z kręgu Jarosława Kaczyńskiego. A skoro osłabł, to wrócił cieplejszy klimat między Nowogrodzką a „Sakiewką”.
Tomasz Sakiewicz to szef wszystkich szefów w Telewizji Republika — współwłaściciel, prezes i osoba nr 1, która decyduje, co się dzieje na antenie. Jest „poobijany”, bo szef upadłej Zondacrypto Przemysław Kral zaczął sypać — także o ich kontaktach. Najgłośniejszy, ujawniony przez premiera Donalda Tuska punkt z wyjaśnień Krala jest taki: pan X (przez WP i TVN24 zidentyfikowany jako Sakiewicz) miał zapewniać Krala, że załatwi u prezydenta Karola Nawrockiego ułaskawienie od zarzutów utrudniania śledztwa (chodziło o zarzuty dot. próby przekupstwa kwotą 1 mln zł dziennikarza TVN24, aby przestał się zajmować Kralem).
W PiS wiedzą, że będą zarzuty
Po ujawnieniu fragmentu protokołu ze śledztwa przez szefa rządu i wskazaniu przez media Sakiewicza jako „pana X” to Sakiewicz potrzebuje sojuszników. Na Nowogrodzkiej jest przekonanie, że Sakiewicz zapewne usłyszy zarzuty karne — powoływania się na wpływy w Kancelarii Prezydenta. Jak do tej pory prokuratura nie informowała o takich planach, jednak premier, ujawniając, co mówił Kral, zastrzegał, że dla dobra śledztwa nie wskazuje z nazwiska „pana X”. Sprawa jest więc rozwojowa.
— Zobaczymy, czy służby wpadną mu do mieszkania i do siedziby Republiki. Może być nawet wniosek o areszt — ocenia rozmówca z otoczenia prezesa PiS.
— A jeśli posiedzi trochę w areszcie, to wyjdzie jako męczennik. Przekonamy się, czy prokuratura i Tusk będą robić jakieś fajerwerki wokół ścigania Sakiewicza — dodaje.
Przez ostatnie parę lat Sakiewicz i Kaczyński trzymali do siebie dystans. Prezes PiS był na prezesa Republiki rozeźlony, bo uważał, że za rządów PiS środowisko Republiki dostało tyle pieniędzy od państwa, że telewizja ta powinna teraz jednoznacznie popierać PiS, tymczasem Republika często zaprasza polityków Konfederacji, partii Grzegorza Brauna, a po rozpadzie PiS także Rozwoju Plus. Na antenie sekowane były prośby Nowogrodzkiej o datki od wyborców, bo Republika chciała sama dostać od widzów jak najwięcej pieniędzy. Bez datków Telewizja Republika by już bowiem zbankrutowała. Telewizja Republika miała w 2025 r. 57,24 mln zł przychodów sprzedażowych i 55,56 mln zł wpłat od widzów.
„Jest zależny od nas”
Ale w ostatnich miesiącach coś się zmieniło. Nasi rozmówcy z PiS podkreślają, że Sakiewicz zaczął się łasić do PiS. Przez ostatnie miesiące to Sakiewiczowi zależało na tym, żeby ocieplić relacje z prezesem i Nowogrodzką. — Starał się, żeby chłód z prezesem minął. Ostatnio Kaczyński pojawił się na zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” — słyszymy.
Otoczenie prezesa PiS przypisuje zbliżenie z Sakiewiczem temu, że teraz to on jest w potrzebie. — Teraz to „Sakiewka” jest zależny od nas. Bardzo się starał ostatnio, aby wrócić do dobrych relacji. Sakiewicz wiedział, co narobił Kralem i stał się milszy. Chciał mieć obrońców, gdy wypłyną jego kontakty z Kralem — mówi kolejny rozmówca.
Dodaje: — O ile wcześniej docierały do nas sygnały, że będzie chciał powciskać swoich ludzi na listy PiS, to teraz już nie. Teraz jest tak poobijany, że o tym nie ma już mowy.
Zwłaszcza frakcja Suwerennej Polski w PiS stoi murem za Sakiewiczem. Szefa stacji wspierają Zbigniew Ziobro, wiceprezes PiS i korespondent Republiki z USA, dokąd stacja pomogła mu wyjechać, by nie trafił w ręce polskiej prokuratury, a także inni politycy tej frakcji. Na profilach SP w mediach społecznościowych jest on opisywany jako „odważny, niezłomny, wierny prawdzie”.
Z kolei prezesowi PiS potrzebne będą siły na uliczną batalię o Trybunał Konstytucyjny. Nowogrodzka szykuje się bowiem na starcie z obozem rządzącym.
Po wejściu Macieja Berka do TK — a to może się stać już za kilka dni — nowa większość w TK będzie chciała zrzucić ze stołka prezesa Bogdana Święczkowskiego. PiS szykuje się już na stawienie oporu i obronę „Godzili”. Stojące za Sakiewiczem Kluby „Gazety Polskiej” to — jak lata temu rzucił prezes PiS — „oddziały szturmowe PiS”. Są w stanie szybko zorganizować demonstrację i ścierać się z policją.