Dawid Ben Gurion, jeden ze współtwórców państwa Izrael, jego pierwszy premier, urodził się jako Dawid Josef Gryn w Płońsku na Mazowszu, jako syn lokalnego kupca zbożem. I miał swoje tajemnice.
W liście do swej przyjaciółki z młodości nazywał Płońsk „najbardziej postępowym miastem hebrajskim w Polsce”. Co wydarzyło się w tym położonym nieco na uboczu miasteczku, że — jak podkreślał Ben Gurion — „wysłało do Ziemi Izraela największą liczbę Żydów ze wszystkich miast w Polsce o porównywalnej wielkości”? Ruszyli z Płońska furmankami na dworzec kolejowy w pobliżu fortecy w Modlinie, aby zakończyć podróż w Palestynie i tam budować nowe państwo.
Członkowie organizacji Ezra w przededniu wyjazdu do Palestyny. Dawid Ben Gurion (w środku, zaznaczony krzyżykiem) z Rachel Nelkin; jego ojciec i macocha wyglądają przez okna, sierpień 1906 r.
Foto: Fot. Biblioteka Narodowa Izraela/Dzięki uprzejmości – Dom pamieci Plońsk
Płońsk przełomu wieków
Pod koniec XIX w. podróże poza głównymi traktami zaboru rosyjskiego nie należały do łatwych i przyjemnych. „Przejazd z Ostrołęki do Płocka równa się torturom średniowiecznym. Na całej tej przestrzeni dokonywają się naprawy jesienne, żwir pokrywa drogę, a że nie jest ugnieciony, więc za to gniotą się kości podróżnych…” — przekonywał w swojej relacji reporter dziennika „Wiek”. Wyprawa musiała go tak zmęczyć, że zatrzymał się 50 km od celu, w Płońsku, gdzie obejrzał obserwatorium astronomiczne, które było ozdobą miasta.
W dziennikach wychodzących na terenie zaboru rosyjskiego o mieście można było przeczytać dość często. A tamtejsze wydarzenia zaskakiwały obserwatorów. „Płońsk: Urządzono trotuary asfaltowe wokół rynku i na kilku główniejszych ulicach” — informowano na łamach dziennika „Antrakt” w 1877 r. „Ileż to ulic miasta Warszawy i przedmieścia Pragi zazdrości swym płońskim kuzynkom” — dodawał reporter dziennika „Wiek”.
Płońsk liczył wówczas niemal 8 tys. mieszkańców, w tym 6826 stałych i 998 niestałych. W tym gronie znajdowało się 2930 katolików, 304 prawosławnych (14 stałych, 290 niestałych), 4500 Żydów (350 niestałych) i 60 protestantów (18 niestałych). Miasto tworzyły 122 domy murowane i 241 drewnianych. Działały dwie szkoły początkowe dla chrześcijan i cztery chedery żydowskie. Najnowszą świątynią, wybudowaną w 1886, była cerkiew. Poza nią w mieście znajdowały się rzymskokatolicki kościół parafialny i synagogi.
„Na północ od synagogi stała Stara Bóżnica, gdzie zazwyczaj modlili się rzemieślnicy i najbiedniejsi mieszkańcy miasta. Na wschód od synagogi znajdowała się Bóżnica Niższa, gdzie modlili się przedstawiciele klasy średniej i niższej. Jeszcze bardziej na wschód od niej powstała w latach 80. XIX wieku Nowa Bóżnica zbudowana przez największego, pozbawionego potomstwa, bogacza Izaaka Kohna. Modlili się tam Żydzi oświeceni i przywódcy syjonistów. Również mój ojciec i ja, gdy jeszcze mieszkałem w Płońsku” — wspominał Ben Gurion.
W miasteczku działał niewielki przemysł: destylarnia, browar, fabryka octu, fabryka miodu, olejarnia, cegielnia. Handel, jak zauważyli autorzy „Słownika geograficznego”, przeważnie pozostawał w rękach Żydów (zaledwie siedem sklepów w owym czasie należało do chrześcijan). Do nich też należała większość domów.
„Życie było dość spokojne. Były trzy główne społeczności: Rosjanie, Żydzi i Polacy. Każda żyła oddzielnie. Rosjanie, jako okupanci, sprawowali twardą władzę w administracji, nie było w niej ani polskich, ani żydowskich urzędników. Prawie nigdy nie ingerowali w relacje między społecznością żydowską a polską. Nie lubili obu jednakowo i podchodzili z dystansem do codziennego życia miasta” — wspominał po latach Ben Gurion. Według niego Żydzi tworzyli „zwartą grupę, zajmującą najgłębsze dzielnice, podczas gdy Polacy byli bardziej rozproszeni, mieszkając na obrzeżach i przechodząc w stan chłopski. W rezultacie, gdy banda żydowskich chłopców spotkała się z polską, ta ostatnia niemal nieuchronnie reprezentowała jedno przedmieście, a tym samym miała mniejszy potencjał bojowy niż Żydzi. Daleko nam było do strachu, wręcz przeciwnie — oni bali się nas”.
— Płońsk był wówczas sztetlem. W takich miasteczkach rynek i jego okolice zamieszkiwała ludność żydowska, która zajmowała się handlem i pośredniczyła między ludnością chłopską, która zjeżdża się na rynek, żeby wymieniać swoje towary, a resztą mieszkańców — podkreśla dr Aleksandra Jakubczak z muzeum POLIN.
Dawid Ben Gurion z najmłodszą córką Renaną na kolanach, żona Paula stoi za nimi, córka Ge’ula siedzi na kolanach dziadka Awigdora Gryna, po prawej stoi syn Amos, Tel Awiw, 1929 r.
Foto: National Photo Collection of Israel/Wikipedia
Trudne czasy
Od lat 60.-70. XIX w. dość liczna grupa Żydów w Imperium Rosyjskim zaczęła uczęszczać do świeckich gimnazjów, gdzie zdobywała biegłość w języku rosyjskim. W połowie XIX w. pojawiła się grupa maskili, czyli zwolenników haskali — żydowskiego oświecenia — opowiada dr Aleksandra Jakubczak. — Ci ludzie nie zamykali się wewnątrz wspólnoty żydowskiej, lecz interesowali się bardziej światem zewnętrznym. Stąd ich chęć nauki polskiego, rosyjskiego czy niemieckiego. Chcieli w ten sposób pokazać, że są wykształconymi obywatelami kraju. Mieli nadzieję, że zyskają równouprawnienie w społeczeństwie.
Płońsk, choć leżał na uboczu — znalazł się w awangardzie zmian. Już w 1865 r. powstało tam Stowarzyszenie Poszukiwaczy Tory i Mądrości, którego jednym z celów była popularyzacja języka hebrajskiego i literatury hebrajskiej. Została otwarta czytelnia, w której gromadzono periodyki żydowskie w językach niemieckim i hebrajskim oraz książki związane z tematyką żydowskiego oświecenia. Stowarzyszenie organizowało również wykłady dotyczące filozofii, Biblii oraz gramatyki hebrajskiej. — Zwolennicy haskali proponowali łączenie judaizmu z nauką, a także powrót do języka hebrajskiego. Nie jest jasne, jak to wyglądało w Płońsku, bo z powyższego wynika, że maskile skupiali się na nieżydowskich sprawach w tym języku — zauważa dr Aleksandra Jakubczak.
Nauczycielem hebrajskiego związanym ze stowarzyszeniem był Hersz Lejb Gryn, dziadek Dawida Ben Guriona, a jego ojciec — Awigdor — w przeciwieństwie do wielu płońskich Żydów po mieście przechadzał się nie w chałacie, ale w modnym surducie.
„Odbywały się u nas zebrania Miłośników Syjonu” — wspominał po latach Ben Gurion. Według niego ówczesna społeczność żydowska Płońska dzieliła się na trzy grupy. Pierwszą stanowili konserwatywnie nastawieni najbogatsi kupcy, którzy w przeważającej większości byli chasydami. Do stanu średniego zaliczali się misnagdzi, Miłośnicy Syjonu, syjoniści. Do trzeciej grupy należeli biedniejsi, czyli rzemieślnicy — oni przede wszystkim sympatyzowali z maskilami.
Jerozolima, 1924
Foto: Fot. Biblioteka Narodowa Izraela/Dzięki uprzejmości – Dom pamieci Plońsk
— Szukając przyczyn powstawania ruchu syjonistycznego na terenach należących do Rosji, trzeba pamiętać, jak zmieniała się sytuacja Żydów po zamachu na cara Aleksandra II w 1881 r. To właśnie ich obwiniano nie tylko o śmierć władcy, ale także o inne niepowodzenia, które dotykały mieszkańców Rosji. To był czas trudności ekonomicznych, następowała migracja ze wsi do miast, a nowym mieszkańcom zwykle nie wiodło się najlepiej. Dochodziło do zajść przeciwko Żydom nazywanych pogromami, które w latach 80. XIX w. nie były jeszcze krwawymi wydarzeniami, najczęściej kończyły się na grabieniu i niszczeniu mienia. Dotyczyło to ziem zwłaszcza ukraińskich, ale te wydarzenia odbijały się echem także na terenie Królestwa Polskiego — mówi dr Aleksandra Jakubczak.
Płońsk w tym czasie nie doświadczył tego typu wstrząsów „Stosunki były przyjazne, choć zdystansowane — opisywał relacje Polaków i Żydów Ben Gurion. — Muszę dodać, że mój ojciec utrzymywał przyjazne stosunki z wieloma Polakami, którzy konsultowali się z nim zawodowo i którzy wielokrotnie okazywali mu zaufanie. Nie oznaczało to jednak, że ogół społeczeństwa nie był antysemicki”.
Narodziny
Rodzina Ben Guriona związana była z Płońskiem od kilku pokoleń, jak wynika z kwerendy przeprowadzonej przez Gabrielę Nowak-Dąbrowską, wiceprezes Fundacji Nobiscum, specjalistkę ds. merytorycznych w płońskim Domu Pamięci. Matka pochodziła z rodziny piekarzy, ojciec — kupieckiej. Rodzice przyszłego premiera Izraela pobrali się w 1876 r., jak zapisano w dokumentach znajdujących się w aktach stanu cywilnego okręgu bóżniczego w Płońsku: „Stawił się starozakonny Jakub Wolman, rabin płońskiego okręgu bóżniczego (…), i oświadczył nam o zawarciu małżeństwa między starozakonnym Awigdorem Gryn, kawalerem mającym lat dziewiętnaście, synem Hersza i Mechli w mieście Płońsku przy rodzicach mieszkającym, a Szajndlą Brodman, panną mającą lat dwadzieścia jeden, córką Dawida i Mariem Perli w mieście Płońsku przy rodzicach mieszkającą”.
Szajndla odziedziczyła sad owocowy oraz dwa domy. W jednym z nich zamieszkała rodzina Grynów. Wąska uliczka, przy której znajdowała się nieruchomość, nazywana była Kozim Zaułkiem.
O ile bezspornym faktem jest, że Dawid Gryn urodził się w Płońsku, o tyle rok, jaki podawał, w świetle badań wydaje się fałszywy. — Z jakichś powodów postanowił postarzyć się o cztery miesiące. I podawał jako datę 16 października 1886 r. — mówi Piotr Dąbrowski, prezes Fundacji Nobiscum, koordynator płońskiego Domu Pamięci.
O rzeczywistej dacie urodzin Ben Guriona wiadomo z odnalezionego aktu urodzenia:
„Działo się w mieście Płońsku dnia 13/25 lutego 1887 roku o godzinie 10.00 stawił się Żyd Wiktor Gryn, kupiec, lat trzydzieści mający w Płońsku zamieszkały (…), i przedstawił nam dziecię płci męskiej urodzone w mieście Płońsku z bliźniąt, dnia 6/18 lutego tego roku o godzinie 19.00, z niego i jego żony Szajndli z domu Brojtman, mającej lat 31. Dziecięciu temu przy obrzezaniu dano imiona Dawid Josef”.
— Warto sprawić, żeby prawdziwa data urodzin w końcu zaczęła funkcjonować w przestrzeni publicznej — dodaje Gabriela Nowak-Dąbrowska.
Z aktu urodzenia wynika jeszcze jedna rzecz, premier Izraela miał bliźniacze rodzeństwo. — Najczęściej powtarzano, że Ben Gurion miał brata bliźniaka, który zmarł. Rzadziej była mowa o siostrze, chociaż ją także czasami uśmiercano. Tymczasem odnalazł się nawet akt małżeństwa Ryfki — opowiada Gabriela Nowak-Dąbrowska.
Przy okazji trzeba naprawić inny błąd biografów. Regularnie pisze się, że jego matka Szajndla z domu miała na nazwisko Frydman, kiedy w rzeczywistości nazywała się Brodman. Pomyłka zapewne wzięła się z błędnego odczytania aktu małżeństwa, bo rosyjskie pisane F i B są nieco podobne.
Fragment ulicy Warszawskiej w Płońsku
Foto: Zdjęcia pochodzą ze strony Narodowej Biblioteki Izraela
Dom rodzinny
Na przełomie XIX i XX w. płoński rynek rozbrzmiewał rozmowami w jidysz, polskim, a czasem także rosyjskim. Od wielu innych podobnych miasteczek odróżniało go to, że mówiono tam także po hebrajsku.
— Dla syjonistów jidysz nie był pełnoprawnym językiem, lecz tylko żargonem. Dlatego na przykład nie wydawano w nim, do ostatnich dekad XIX w., poważnej literatury. Hebrajski do tego czasu był natomiast używany głównie w piśmie. Syjoniści uważali, że trzeba przygotować ludzi do wyjazdu, stąd próby uczynienia hebrajskiego językiem mówionym — tłumaczy dr Aleksandra Jakubczak.
„Dziadek zaczął mnie uczyć hebrajskiego, gdy miałem zaledwie trzy lata. Pamiętam, że sadzał mnie na kolana i uczył nazw części ciała oraz sprzętu domowego, a gdy opanowałem już pewien zasób słówek, lubił mnie z nich egzaminować” — wspominał po latach Ben Gurion. I dodawał, że dziadek był człowiekiem wykształconym, prawnikiem, który pomagał mieszkańcom Płońska w różnych kwestiach urzędowych i sądowych.
— Tu trzeba sprostować kolejny mit. W zachowanych dokumentach Hersz Lejb Gryn występuje jako „handlarz zboża, przekupnik oraz spekulant”. Po prostu był kupcem, a ojciec Ben Guriona odziedziczył po nim fach. Obaj jako ludzie wykształceni, znający rosyjski, byli w stanie załatwić różne sprawy zarówno w urzędach, jak i w sądzie. Stąd zapewne lokalna ludność określała ich mianem prawników — mówi Gabriela Nowak-Dąbrowska.
Młodość i emigracja
W Płońsku nie było gimnazjum, więc gdy Ben Gurion skończył naukę w szkole religijnej, musiał podjąć decyzję, co dalej. Jego biografka Anita Shapira twierdzi, że „nigdy nie pociągały go dysputy nad Talmudem”. Dalsze uczęszczanie do szkół religijnych nie miało więc sensu. Został w domu i próbował samodzielnie przygotować się do egzaminów na studia, a ojciec zdecydował się na bezprecedensowy krok. Napisał list do mieszkającego w Wiedniu Teodora Herzla, przywódcy ruchu syjonistycznego, w którym prosił o pomoc dla Dawida. Argumentował, że młodzieniec jest zdolny i chciałby, aby studiował w Wiedniu, ale jego nie stać na sfinansowanie nauki. List jednak pozostał bez odpowiedzi, a niespełna 14-letni Ben z dwoma starszymi kolegami zakłada Ezrę. Stowarzyszenie mające promować język hebrajski wśród mniej wykształconych mieszkańców Płońska.
W 1903 r. społecznością żydowską w zaborze rosyjskim wstrząsnął pogrom w Kiszyniowie. — Był on szokujący z kilku powodów. Po pierwsze, doszło ta/m do mordów. Wcześniej zabójstwa nie były głównym elementem antyżydowskich zamieszek. Po drugie, na miejsce przyjechali dziennikarze, a także Chaim Nachman Bialik, który wkrótce potem stał się wieszczem narodowym syjonizmu oraz Izraela i który napisał przejmujący wiersz o tej tragedii — tłumaczy dr Aleksandra Jakubczak.
To był czas, gdy twórcy Ezry podjęli decyzję o emigracji do Palestyny, jednak nie określali dokładnie, kiedy ma się wydarzyć. Niedługo potem Dawid zdecydował się przenieść do Warszawy. Tu chciał skończyć wymarzone studia i uzyskać dyplom inżyniera w Szkole Mechaniczno-Technicznej ufundowanej przez Hipolita Wawelberga. Ten finansista i filantrop żydowskiego pochodzenia ufundował uczelnię, aby ułatwić studiowanie żydowskiej młodzieży. Dawid nie znalazł się w gronie studentów. Dziś trudno powiedzieć, czy powodem były braki w matematyce i rosyjskim, czy po prostu zabrakło mu pieniędzy na czesne. Został jednak w stolicy i próbował zarobić na studia lekcjami hebrajskiego. W tym czasie dwaj inni współtwórcy Ezry opuścili już Płońsk i zabór rosyjski. Szlomo Fuchs wyemigrował do USA, natomiast Szlomo Zemach dotarł do Palestyny. Ben Gurion zrezygnował z marzeń o studiach i zaangażował się w działania syjonistów z marksistowskiej partii Poalej Syjon.
Trudno powiedzieć, jak potoczyłyby się jego losy, gdyby nie to, że w 1906 r. Szlomo Zemach przyjechał z Palestyny odwiedzić rodzinne miasto. Pod jego wpływem Dawid Gryn wraz z grupą przyjaciół postanowili pojechać z nim do ziemi obiecanej. Grupa furmankami ruszyła z Płońska na dworzec kolejowy w pobliżu twierdzy Modlin, następnie do Warszawy i stamtąd do Odessy, gdzie wypłynęła do Jaffy.
Miasto, którego nie ma
Na płońskim rynku kocie łby, które widać na dawnych fotografiach, zastąpiły kamienne płyty, a na wklejone w nie tabliczki z nazwiskami dawnych mieszkańców z pomnika spogląda Michał Archanioł. Handel też idzie słabiej, część sklepów splajtowała.
W 1962 r., zapewne jeszcze na fali odwilży, dawna mieszkanka Płońska Riwka Szachar przyjechała z Izraela do PRL odwiedzić miasto młodości. Swoje odczucia z wizyty opisała w liście do ówczesnego premiera Izraela — Dawida Ben Guriona. Miasto, jakie znała, znikło wraz z synagogą (rozebraną już po wojnie, ponieważ potrzeba było cegieł do budowy przedszkola), żydowskim cmentarzem, który nie przetrwał II wojny światowej (na jego miejscu stoi dziś centrum handlowe), i dawnymi mieszkańcami. Według jej relacji w Płońsku w tamtym czasie mieszkało zaledwie trzech Żydów. Zasmucony informacjami szef rządu pytał, czy ostał się jego dom rodzinny i ogród na tyłach… Po tych dwóch ostatnich miejscach również nie ma śladu.
Szukając dawnego żydowskiego Płońska, nie dajcie się zwieść miejscowym, którzy wskażą przyjezdnym drogę na Skwer im. Dawida Ben Guriona przy ul. Wspólnej, zapewniając, że tam właśnie znajdowało się miejsce narodzin twórcy Izraela. Fakt ten ma potwierdzać kamień pamiątkowy ufundowany przez Fundację Rodziny Nissenbaumów. W rzeczywistości Ben Gurion mieszkał przy tej samej ulicy, ale na jej przeciwnym krańcu. — Możemy to ustalić na podstawie fragmentu planu płońskiego getta. Dziś na miejscu oznaczonym jako dom Grynów stoją nowe budynki — opowiada Piotr Dąbrowski.
David Ben-Gurion
Foto: fot. WORLD HISTORY ARCHIVE/BE&W
Nie należy też wierzyć w to, co można przeczytać na tablicy wiszącej na ścianie kamienicy przy ulicy 15 Sierpnia. Wbrew informacjom w tym domu nigdy nie mieszkał Ben Gurion, choć pewnie bywał, bo należał on do ojca jego przyjaciela. — Wiemy to z zachowanego zdjęcia grupy płońskich Żydów wyjeżdżających z Ben Gurionem do Palestyny. Siedzą przed domem Grynów. Budynek ewidentnie jest drewniany — tłumaczy Gabriela Nowak-Dąbrowska. Tablicę powieszono, kiedy historia miasta była dopiero odkrywana. Wtedy jeszcze sądzono, że rzeczywiście to był dom Grynów. Może dlatego, że była to reprezentacyjna kamienica?
„Sens życia polega na tym, by cieszyć się z niego i czynić go piękniejszym dla każdej ludzkiej istoty” — głosi cytat z Ben Guriona w lodziarni przy rynku. Gdy uśmiecham się, mówiąc, że czegoś takiego w tym miejscu akurat się nie spodziewałem, sprzedawca tłumaczy: — Przecież tu obok działa Dom Pamięci!
To miejsce ma przypominać, że w Płońsku przez wieki żyły wspólnie dwa narody. Ze ścian na zwiedzających spoglądają dawni mieszkańcy, których zdjęcia udało się zebrać w archiwach i od rodzin odwiedzających po latach miasto.
— Ciągle wiemy o tych ludziach mało. Odtwarzanie historii poszczególnych nieruchomości, kamienic w przypadku Płońska jest w zasadzie niemożliwe, ponieważ pod koniec wojny dokumenty hipoteczne i notarialne zostały zniszczone. Odnajdywane są natomiast dokumenty metrykalne, dzięki nim mogliśmy ustalić historię rodów Grynów i Brodmanów. Poza tym w Izraelu została wydana ogromna „Księga płońskich Żydów”. Być może jej przetłumaczenie na polski pozwoli nam dokładniej poznać historię np. Ezry, na to jednak potrzeba funduszy — mówi Gabriela Nowak-Dąbrowska.
Jednym z eksponatów w Domu Pamięci jest złota moneta 5-rublowa. — Dwie takie trafiły na ręce przedstawiciela władz miasta już po śmierci Ben Guriona, jako wypełnienie jego testamentu. To miał być symboliczny zwrot długu zaciągniętego u furmana za przewóz grupy Żydów na dworzec kolejowy, skąd mieli ruszyć do Palestyny.
Korzystałem z: materiałów z wystawy „Dawid Ben Gurion i jego rodzina w świetle dokumentów metrykalnych” autorstwa Gabrieli i Piotra Dąbrowskich w płońskim Domu Pamięci, a także książek: Gabriela Nowak-Dąbrowska, „Wielka synagoga w Płońsku”, 2024; Anita Shapiro, „Ben Gurion. Twórca współczesnego Izraela”, Warszawa 2018; Dawid Ben Gurion, „Memoirs”, 1970




