W czwartek 17 września sejmowa Komisja Cyfryzacji zebrała się, by omówić reklamy wykorzystujące generatywną sztuczną inteligencję i wizerunki znanych osób. Takie materiały mogą kierować użytkowników do fałszywych inwestycji i prób wyłudzenia pieniędzy. Na posiedzenie zaproszono przedstawicieli polskiego oddziału Mety, właściciela Facebooka i Instagrama. Jak przekazał Rafał Brzoska, nikt z firmy nie zapowiedział jednak swojej obecności.
„Trudno o większy wyraz pogardy dla polskiego Sejmu, rządu i wszystkich Polaków” — powiedział szef InPostu.
Zarzucił polskim menedżerom Facebooka, że nie chcą publicznie tłumaczyć się z działań platformy.
Meta zarabia na fejkach? Fałszywa reklama z Brzoską przelała czarę goryczy
Prezes InPostu od miesięcy walczy z reklamami bezprawnie wykorzystującymi jego wizerunek. W mediach społecznościowych pojawiały się fałszywe materiały przedstawiające go między innymi w kajdankach i w otoczeniu policjantów.
Rafał Brzoska wezwał kierownictwo polskiego oddziału Mety do ujawnienia skali przychodów z reklam powiązanych z oszustwami. „Pokażcie twarze i powiedzcie, ile zarabiacie na scamie” — zaapelował. Od polityków zażądał zdecydowanej reakcji.
760 mln zł z reklam oszustów? Raport na temat mrocznych wpływów Mety
Spór zaostrzył raport Fundacji Instrat. Według wyliczeń analityków przychody Mety z emisji oszukańczych reklam w Polsce mogą sięgać 760 mln zł rocznie i stanowić ponad jedną trzecią krajowych wpływów firmy.
Instrat oszacował również, że podejrzane kampanie odpowiadają za blisko 11 proc. łącznego zasięgu treści sponsorowanych wyświetlanych w Polsce. Fundacja wykorzystała między innymi dane Mety ujawnione wcześniej przez Reutersa.
Jak gdyby nigdy nic. Meta odrzuca wyliczenia: „Raport to fikcja”
Meta stanowczo zakwestionowała ustalenia fundacji. W komentarzu dla „Rzeczpospolitej” nazwała raport „fikcją stworzoną na zamówienie” i zarzuciła autorom błędne definicje, niewłaściwe założenia oraz zbyt małą próbę. Koncern twierdzi, że autorzy niesłusznie uznali każde usunięcie reklamy za przypadek oszustwa. Podważa też wnioski oparte na danych z jednego profilu przygotowanego tak, by przyciągał określone kategorie reklam.
Meta zapewnia, że usuwa oszukańcze treści po ich wykryciu i współpracuje z organami ścigania. Brzoska odpowiada, że jeśli firma nie zgadza się z raportem, powinna przedstawić własne dane albo skierować sprawę do sądu.














