Media donoszą, że w pewnej niemieckiej firmie grupa agentów AI odciętych od internetu połączyła się z algorytmem, który miał dostęp do sieci. Algorytm stworzył hot spot, dzięki któremu w sieci zalogowały się pozostałe algorytmy. Historia jak z filmu science fiction.

W „Hot spocie”, dystopijnym thrillerze Agnieszki Smoczyńskiej, władzę nad światem przejęła Głowa, sztuczna inteligencja, której ludzie oddają wolność w zamian za bezpieczne życie. Katarzyna Warnke reżyseruje w Teatrze 6. Piętro spektakl „Antropologia”, w którym postać wykreowana ze śladów cyfrowych zaczyna żyć własnym życiem. W poważnych mediach czytam, że agenci AI wymknęli się spod kontroli, zhakowali stronę internetową niemieckiej firmy i zrobili z niej forum dla algorytmów.

Pytanie, czy media zainfekowały się językiem ze świata science fiction, bo w ten sposób łatwiej opisać zmieniający się świat, czy może ktoś celowo sieje niepokój?

„Hot spot” dzieje się w niedalekiej przyszłości i to urealnia tę opowieść. Ziemia jest spustoszona przez zmiany klimatyczne. Ludzie migrują w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca do życia. W państwie Głowy wszyscy obywatele są podłączeni do sieci. Codziennie rano łykają głowożelka, dzięki któremu nie chorują, mają dostęp do wody i w miarę bezpiecznego życia, ale jednocześnie są non stop inwigilowani. Jeśli ktoś próbuje się odłączyć, jest brutalnie eliminowany.

Główny bohater, detektyw Dżony (Andrzej Konopka), zostaje wezwany do znalezienia winnego rytualnego zabójstwa w obozie dla uchodźców. Smoczyńska świat przyszłości buduje z rupieci z lat 80., 90. To jest przyszłość z demobilu, ale wspierana przez autonomiczne samochody, komunikację bezpośrednią między ludźmi czy procesy odzyskiwania surowców z ludzkich ciał. Dżony, w białym obcisłym kombinezonie (wspaniałe kostiumy Katarzyny Lewińskiej) i z trwałą na głowie, żyje z rodziną w przyszłości, ale jego umysł nawiedzają powidoki dawnego świata. Halucynacje bohaterów i chaotyczna akcja to słabe ogniwa „Hot spotu”. Najciekawszy wydaje mi się wątek etyczny rezonujący z naszym tu i teraz.

Ludzie dobrowolnie oddają wolność za wygodne życie w świecie, w którym trzeba walczyć o przetrwanie. Plemię migrantów woli śmierć niż podłączenie do systemu. Integracja z AI oznacza utratę części pamięci, wierzeń, w końcu osobowości. Algorytmy wypłaszczają świat. Doświadczamy tego na co dzień, a jednak na potęgę karmimy chata informacjami o naszym zdrowiu, upodobaniach, tęsknotach. Informacje raz wprowadzone do sieci zostaną tam na zawsze i będą użyte wielokrotnie.

Programistka z „Antropologii”, spektaklu wyreżyserowanego przez Katarzynę Warnke, z tęsknoty za zaginioną siostrą wrzuca do chata wszystkie informacje na jej temat. Cyfrowy odpowiednik dziewczyny zaczyna działać na własną rękę, odczytuje emocje i oczekiwania bliskich, zaczyna nimi manipulować, mówić to, co chcą usłyszeć. Pomaga, ale też wpływa na życie osób z nim związanych.

Media donoszą, że w pewnej niemieckiej firmie grupa agentów AI odciętych od internetu połączyła się z algorytmem, który miał dostęp do sieci. Algorytm stworzył hot spot, dzięki któremu w sieci zalogowały się pozostałe algorytmy. Historia jak z filmu science fiction.

Profesor Piotr Durka, który pracuje nad interfejsem mózg-komputer, w telewizyjnej „Hali odlotów” gasił sensacyjność tych doniesień. Twierdzi, że agenci AI dobrze się sprzedają w mediach, a to były najpewniej pozostawione na długi czas bez kontroli algorytmy szkolone do łamania systemów zabezpieczeń. Jego zdaniem apokaliptycznie wizje o buncie maszyn należy włożyć między bajki robotów. Prawdziwym zagrożeniem są firmy wykorzystujące AI w nieetyczny sposób, np. do wyścigu zbrojeń, wzniecania niepokojów, wpływania na procesy demokratyczne. Zagrożenie jest tym większe, że ta najbardziej rewolucyjna technologia w dziejach ludzkości jest w rękach prywatnych multimiliarderów, dla których celem nadrzędnym jest zysk. Matematyk Jacob Coxon, który szkolił algorytmy, odszedł z Open AI, a ostatnio także z firmy Anthropic w proteście przeciw nieodpowiedzialnemu pędowi do stworzenia sztucznej superinteligencji, która — jego zdaniem — zagrozi ludziom.

Jednocześnie czytam, że Elon Musk, Sam Altman, właściciel Open AI, i prezes Anthropicu apelują o spowolnienie pracy nad algorytmami i wprowadzenie zewnętrznej kontroli tych procesów. Chcą poprawić własny PR, bo prace nad superinteligencją tak naprawdę nie są nikomu, poza nimi, potrzebne. Drenaż zasobów, które są potrzebne do budowania kolosalnych serwerowni i całego oprzyrządowania do obsługi AI, jest realnym zagrożeniem, podobnie jak zgromadzenie nieprawdopodobnych pieniędzy w rękach kilku miliarderów. Ludziom na ogół zagrażają inni ludzie, tym razem wyposażeni w supermoce, jakie daje sztuczna inteligencja. O tym, co może z tego wyniknąć, opowiadają artyści, a my dzięki nim możemy się przyjrzeć przyszłości.

Udział

Leave A Reply

Exit mobile version