To była absolutnie zwariowana seria finałowa. Aluron CMC Warta Zawiercie z pewnością przystępowała do gry o złoto z perspektywy drużyny, którą można było traktować w roli faworyta. Choć nie był to murowany kandydat do mistrzostwa Polski, wiedząc, kto znajduje się po drugiej stronie siatki.
Bogdanka LUK Lublin – aktualny mistrz kraju – który w trakcie kampanii 2025/26 miał mnóstwo problemów. Poczynając od tych pozasportowych, tj. strata Mikołaja Sawickiego (po błędzie w kontekście rzekomej wpadki dopingowej – siatkarz oczyszczony z zarzutów), poprzez kontuzje takich graczy jak np. atakujący Kewin Sasak. A do tej listy można by jeszcze dopisać kilka istotnych punktów, niedziałających na korzyść zdobywców Superpucharu oraz Pucharu Polski. Czyli paradoksalnie, podwójnej korony w kraju, z nadziejami na trzecie trofeum do kompletu.
PlusLiga: Aluron CMC Warta Zawiercie mistrzem Polski! Bogdanka LUK pokonana
Tak to jednak w sporcie bywa, że kiedy przychodzi do bezpośredniego starcia o najważniejsze trofeum sezonu, wszystkie problemy odchodzą na boczny tor. Bogdanki LUK nie złamała nawet wyraźna porażka (0:3) na otwarcie serii w Sosnowcu. Jurajscy Rycerze pojechali na mecz numer 2 i choć wynik układał się po ich myśli, ostatecznie dali się ograć Wilfredo Leonowi i spółce.
Scenariusz powtórzył się w kolejnych dwóch meczach. Lubelski gigant na krajowym rynku pojechał raz jeszcze do Sosnowca (tam swoje mecze w roli gospodarza rozgrywa zespół z Zawiercia) i pokazał wielką moc. Wydawało się, że mając 2:1 w serii do trzech wygranych, do tego rywala mentalnie na łopatkach, Bogdanka LUK dopełni dzieła na swoim terenie.
Nic bardziej mylnego. Bogdanka LUK mocno nacisnęła przeciwnika, ale Aluron CMC Warta – jak gdyby nigdy nic – postanowił tego dnia nie przegrywać. Odrabiając w trakcie spotkania jakąś absurdalną stratę punktów. A najlepszy zawodnik meczu, MVP Bartłomiej Bołądź, po prostu nie miał tego dnia równych. Zamiast wystrzeliwanych korków od szampanów, w Lublinie zapanowała cisza. Zamiast 3:1 w finale, zrobiło się 2:2 i stało się jasne, że – mecz o mistrzostwo – odbędzie się 10 maja w Sosnowcu.
Jaka była ta niedziela? Arena w Sosnowcu wypełniła się do ostatniego miejsca. Głośny doping i wiara, że to będzie ten historyczny dzień. I rzeczywiście, tak się stało. Choć fakt faktem, gospodarze zaczęli od sporego falstartu. W pierwszym secie zaczęli bowiem od 15:25. A kapitalne wejście w mecz zanotował Leon, który kończył wszystko to, co dostawał od kolegów. A nawet jeśli nie dostawał, zespół z Zawiercia również miał swoje problemy ze skutecznym skończeniem akcji.
Wydaje się, że kluczowy dla losów niedzielnego finału był set numer 2. Mateusz Malinowski i wspomniany Leon na zagrywce rozbijali przyjęcie rywali. Swoje dokładał też środkowy Bogdanki LUK Fynnian McCarthy.
Warto jednak docenić pracę trenera Michała Winiarskiego. Szkoleniowiec Aluron CMC Warty znalazł, wspólnie z rozgrywającym Miguelem Tavaresem, sposób na odzyskanie skuteczności. Gospodarze mogli mocno liczyć na swoich środkowych – duet Mateusz Bieniek i Jurij Gladyr. Ten drugi zakończył zresztą seta asem serwisowym. Wiele niewidocznej pracy wykonywał również Bartosz Kwolek, który – jakby przebudził się w finałowej serii, zaczynając grać to, co potrafi najlepiej. Technicznie kończąc akcje, również te trudne. Albo i bardzo trudne.
Drugi set wygrany przez Aluron CMC 25:21, dał dużo pewności dwukrotnym wicemistrzom Polski (w ostatnich dwóch sezonach). Egzekucja nastąpiła w kolejnej odsłonie, tym razem Jurajscy Rycerze rozbili mistrzów kraju 25:14. Czyli oddali dokładnie tym samym, czym poczęstowali goście rywali na otwarcie grania w meczu numer 5.
A podsumowaniem był set czwarty. Bogdanka LUK zaczęła go lepiej, ale gospodarze ponownie odpowiedzieli. Czyli zrobili to, czego nie potrafili, czy to przy przegranych finałach z ostatnich dwóch lat, czy gorszych występach w tej walce tegorocznej. Jurajscy Rycerze dopięli swego i sezon 2025/26 okazał się pierwszym, w którym w swojej historii zdobyli mistrzostwo Polski.
Co ciekawe, trener Winiarski jest pierwszym Polakiem, który sięgnął po złoto w PlusLidze od 11(!) lat. Ostatnim takim polskim szkoleniowcem był Andrzej Kowal. Warto również docenić Gladyra, który – jak poinformował Jakub Balcerzak na portalu X – stał się najbardziej utytułowanym zagranicznym graczem w dziejach rozgrywek. To jego piąty złoty medal, a jedenasty krążek w całym dorobku.
A pięciomeczowy finał przytrafił się w PlusLidze pierwszy raz od 2013 roku. Smakowite to było granie, idealnie podsumowujące naprawdę przyjemny dla oka sezon 2025/26. Jurajscy Rycerze zyskali złotą koronę. Zawiercie może świętować, tak jak wygrali fazę zasadniczą, tak potwierdzili swoje miejsce w trakcie najważniejszego play-off w dziejach klubu.
Swoją drogą, to był też symboliczne zwycięstwo dla Winiarskiego. Ograł Stephane’a Antigę, trenera Bogdanki LUK. W przeszłości… kolegę z czasów występów w barwach Skry Bełchatów. Następnie selekcjonera Polaków, kiedy Winiarski – jako kapitan – prowadził zespół do złota mistrzostw świata w 2014 roku.
Tym razem uczeń przerósł jednak mistrza. Antiga w sezonie 2024/25 zdobył złoto, ale… w żeńskiej Tauron Lidze, w Rzeszowie. Mistrzostwa w roli trenera w PlusLidze w dorobku nie ma i będzie musiał jeszcze poczekać.














