Close Menu
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Modne Teraz
Krwiodawcy dostaną dodatkowe 300 zł do emerytury? Nowy pomysł w Sejmie – Biznes Wprost

Krwiodawcy dostaną dodatkowe 300 zł do emerytury? Nowy pomysł w Sejmie – Biznes Wprost

16 marca, 2026
Dubaj. Atak w pobliżu lotniska. Wybuchł pożar zbiornika z paliwem

Dubaj. Atak w pobliżu lotniska. Wybuchł pożar zbiornika z paliwem

16 marca, 2026
Stworzyli miód o smaku czekolady. Wykorzystują ogromne ilości odpadów

Stworzyli miód o smaku czekolady. Wykorzystują ogromne ilości odpadów

16 marca, 2026
Rosja dosadnie odpowiada Francji. Jurij Uszakow użył przekleństwa

Rosja dosadnie odpowiada Francji. Jurij Uszakow użył przekleństwa

16 marca, 2026
Martwy żubr w rowie melioracyjnym. Wiceminister klimatu dostrzegł problem

Martwy żubr w rowie melioracyjnym. Wiceminister klimatu dostrzegł problem

15 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Instagram
Popularność
  • Krwiodawcy dostaną dodatkowe 300 zł do emerytury? Nowy pomysł w Sejmie – Biznes Wprost
  • Dubaj. Atak w pobliżu lotniska. Wybuchł pożar zbiornika z paliwem
  • Stworzyli miód o smaku czekolady. Wykorzystują ogromne ilości odpadów
  • Rosja dosadnie odpowiada Francji. Jurij Uszakow użył przekleństwa
  • Martwy żubr w rowie melioracyjnym. Wiceminister klimatu dostrzegł problem
  • Rosja i Chiny pomagają Iranowi? Donald Trump: Może troszeczkę
  • Banany już raz zniknęły. Cały świat opiera się na jednej odmianie
  • Francja. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen o krok od celu w wyborach
  • Polityka prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami
Historie Internetowe
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Biuletyn Zaloguj Sie
  • Aktualności
  • Polska
  • Lokalne
  • Świat
  • Biznes
  • Polityka
  • Nauka
  • Sport
  • Klimat
  • Zdrowie
  • Wybór Redaktora
  • Komunikat Prasowy
Razy DzisiajRazy Dzisiaj
Strona Główna » Antoni Dudek: Reparacyjny zająć, czyli Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński i spór o reparacje
Antoni Dudek: Reparacyjny zająć, czyli Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński i spór o reparacje
Polska

Antoni Dudek: Reparacyjny zająć, czyli Karol Nawrocki, Jarosław Kaczyński i spór o reparacje

Pokój WiadomościPrzez Pokój Wiadomości18 września, 2025

  • Kwestia reparacji wojennych od Niemiec regularnie wraca do polskiej debaty politycznej, stając się narzędziem w sporach partyjnych i wykorzystywanym w kampaniach wyborczych.

  • Brak jednoznacznego traktatu pokojowego po II wojnie światowej oraz decyzje międzynarodowych mocarstw skutecznie blokują możliwość wyegzekwowania polskich roszczeń za zniszczenia wojenne.

  • Propozycje eksperckie akcentują potrzebę zmiany podejścia: zamiast domagać się reparacji, warto inwestować we wspólne polsko-niemieckie projekty edukacyjne oraz dbać o pamięć historyczną.

  • Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii

Poprzedni sezon trwał od września 2022 r., kiedy Jarosław Kaczyński podjął decyzję o ogłoszeniu raportu o stratach wojennych Polski. Dokument był gotowy już kilka lat wcześniej, ale prezes Prawa i Sprawiedliwości trzymał go w szufladzie, czekając aż będzie można go najlepiej sprzedać na polskim rynku politycznym. Żądanie ponad sześciu bilionów złotych od Niemiec miało być bowiem jednym z atutów, z pomocą których PiS zamierzało wygrać kolejne wybory parlamentarne. Wybory jak wiadomo wygrało, ale władzę straciło, co zakończyło poprzedni sezon polowań. Rząd Tuska trafnie bowiem uznał, że w rywalizacji na żądania wobec Niemiec nie ma z ekipą Kaczyńskiego najmniejszych szans.

Oczywiście PiS straciło władzę nie dlatego, że strona niemiecka zignorowała polskie żądania reparacyjne. Zarówno Konfederacja, jak i PSL, nie skorzystały z płynących z Nowogrodzkiej ofert współrządzenia z zupełnie innych powodów. Akurat co do tego, że Niemcy są Polsce winni zadośćuczynienie za zbrodnie i zniszczenia z czasów II wojny światowej, panuje zgoda nie tylko na prawicy, ale w niemal całej naszej klasie politycznej. Różnice dotyczą jednak sposobu zdefiniowania naszych roszczeń, a zwłaszcza sposobu ich uzyskania.

Politycy PiS oraz prezydent Nawrocki są wyjątkowo przywiązani do pojęcia reparacji. Rzecz w tym, że w prawie międzynarodowym nazywa się tak świadczenia, które państwo przegrywające wojnę zobowiązuje się przekazać innemu państwu tytułem rekompensaty za poniesione straty i szkody. Zwykle ich wysokość określa się w traktacie pokojowym kończącym daną wojnę. W przypadku Niemiec tak było w traktacie wersalskim, podpisanym w 1919 r. po zakończeniu I wojny światowej. Ustalone wówczas reparacje Niemcy miały spłacać przez niemal siedemdziesiąt lat i – z przerwami – robiły to nawet dłużej, bowiem ostatnie kwoty z tego tytułu główni beneficjenci (Francja i Wielka Brytania) otrzymali w 2010 r. Jednak ich łączna suma nie zbliżyła się nawet w połowie do ustalonej w Wersalu astronomicznej kwoty ponad stu miliardów marek w złocie.

Pierwszy problem z naszymi roszczeniami reparacyjnymi polega na tym, że po II wojnie światowej nie podpisano żadnego traktatu pokojowego z pokonanymi Niemcami. Zamiast tego rywalizujące ze sobą USA i Związek Sowiecki doprowadziły do powstania dwóch państw niemieckich: Republiki Federalnej Niemiec i Niemieckiej Republiki Demokratycznej. Nie znaczy to, że sprawa reparacji wówczas się nie pojawiła. Na konferencji wielkich mocarstw w Poczdamie w 1945 r. ustalono, że Polska otrzyma 15 proc. reparacji, jakie miał ściągnąć, głównie z okupowanej przez siebie, wschodniej części Niemiec, Związek Sowiecki. W 1953 r., w cztery lata po powstaniu NRD, po wielkich protestach w Berlinie Wschodnim i innych miastach NRD, które musiała tłumić Armia Czerwona, na Kremlu zdecydowano o zrzeczeniu się dalszego pobierania reparacji od tego państwa.

W ślad za Związkiem Sowieckim podobną deklarację złożyły wówczas władze PRL. Co gorsza zrobiono to w sposób bardziej korzystny dla strony niemieckiej niż uczyniła to Moskwa, która zawarła z NRD układ o „całkowitym przerwaniu pobierania reparacji”. Warto podkreślić: o przerwaniu, a nie o zrzeczeniu się reparacji. Tymczasem rząd Bieruta wydał jednostronną deklarację, w której powiadomił o „zrzeczeniu się z dniem 1 stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań na rzecz Polski” ze strony Niemiec. Pojęcie „odszkodowania” jest szersze niż „reparacje”, podobnie jak „Niemcy” znaczyły i wówczas, i tym bardziej obecnie, więcej niż NRD.

Można wprawdzie zauważyć, że PRL nie uznawała wówczas RFN, a jedynie NRD i na tej podstawie argumentować, że zrzeczenie się odszkodowań dotyczyło jedynie tego ostatniego państwa. Niestety w deklaracji znalazło się także sformułowanie, że „powzięte decyzje w istotny sposób pomogą narodowi niemieckiemu w stworzeniu niezbędnych warunków dla odbudowy jego jedności i powstania zjednoczonego, pokojowego i demokratycznego państwa niemieckiego”.

To właśnie do tej deklaracji, mówiącej o zjednoczonych Niemcach, konsekwentnie odwołują się obecnie władze w Berlinie. Ignorują oczywiście fakt, że nie sposób reżimu Bolesława Bieruta uznać za rząd suwerennego państwa polskiego. Jednak na tym problem się nie kończy, bowiem nawet gdyby owej deklaracji w ogóle nie było, wówczas Niemcy mieliby w zanadrzu inny argument. Usłyszeli o nim Grecy, których władze nigdy nie wydały podobnej deklaracji, a w 2019 r. wystąpiły z żądaniem zapłaty blisko 300 mld euro. Strona niemiecka odpowiedziała władzom w Atenach, że problem reparacji został definitywnie zamknięty w 1990 r. podczas konferencji „2+4” (RFN i NRD oraz ZSRS, USA, Francja i Wielka Brytania) podczas której zdecydowano o zasadach zjednoczenia dwóch państw niemieckich.

Podpisany na jej zakończenie w Moskwie, we wrześniu 1990 r. „Traktat o ostatecznej regulacji w odniesieniu do Niemiec” zastąpił traktat pokojowy, co potwierdzili wszyscy jego sygnatariusze. Ponieważ zaś nie było w nim mowy o reparacjach, Berlin stoi na stanowisku, że sprawa została wówczas definitywnie zamknięta.

Dlaczego jednak w tym traktacie nie poruszono sprawy reparacji? Zadecydowała o tym wola dwóch najważniejszych wówczas decydentów, czyli prezydentów USA (Georga Busha) i ZSRR (Michaiła Gorbaczowa). Ten pierwszy, który zresztą był faktycznym inicjatorem procesu zjednoczenia Niemiec, uważał RFN i jej ówczesnego kanclerza Helmuta Kohla za głównego partnera Waszyngtonu w Europie. Dlatego już w lutym 1990 r., kiedy sprawa szybkiego zjednoczenia nie była jeszcze przesądzona, powiedział Kohlowi, że USA nie będą popierały żadnych roszczeń reparacyjnych wobec Niemiec. Domagał się od niego jedynie jednoznacznej deklaracji w sprawie granic nowego państwa, które miało objąć teren RFN, NRD i Berlina Zachodniego.

Z kolei Gorbaczowa nie interesowały reparacje dla Polski, czy innych państw zaatakowanych przez III Rzeszę, ale liczone w miliardach marek kwoty, jakie pogrążony w kryzysie ZSRS otrzymał od RFN w zamian za zgodę na zjednoczenie, pozostawienie nowych Niemiec w NATO, a zwłaszcza wyprowadzenie 300-tys. korpusu swoich wojsk z obszaru mającej ulec likwidacji NRD.

Rząd Tadeusza Mazowieckiego, skoncentrowany wówczas całkowicie na sprawie potwierdzenia przez jednoczące się Niemcy nienaruszalności granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej, w ogóle nie zdecydował się na postawienie sprawy reparacji. Jednak nawet gdyby to uczynił, to bez poparcia co najmniej jednego z ówczesnych supermocarstw, nie zdziałałby nic więcej niż kolejny polski rząd kierowany przez Jana Krzysztofa Bieleckiego.

To właśnie ten ostatni – negocjując w 1991 r. z Kohlem polsko-niemiecki traktat do dziś pozostający podstawą naszych relacji – zdecydował się poruszyć problem odszkodowań dla Polaków wywiezionych na roboty do Niemiec. „28 narodów miało robotników przymusowych [w III Rzeszy – A.D.] i jeśli RFN miałaby uwzględnić roszczenia ich wszystkich, byłaby zrujnowana” – usłyszał w odpowiedzi. Dlatego kanclerz zaproponował „rozwiązanie polityczne zamiast prawnego”, powołując się przy tym na Gorbaczowa, który w imieniu ZSRR zgodził się na taki wariant.

W praktyce oznaczało to, że Niemcy zgadzają się na wypłatę w przyszłości jakichś kwot – dla „osób najbardziej poszkodowanych” – poprzez mającą powstać Fundację Polsko-Niemieckie Pojednanie, ale zdecydowanie odrzucają jakiekolwiek traktatowe zobowiązania w tym zakresie. Skończyło się na symbolicznej kwocie 500 mln marek.

Rząd Bieleckiego teoretycznie mógł odmówić przyjęcia tej jałmużny i nie zgodzić się na zawarcie traktatu. Kohl zmiękczył jednak stanowisko Warszawy trzema marchewkami, wynikającymi z niemieckiej przewagi negocjacyjnej. Pierwsza polegała na wprowadzeniu w kwietniu 1991 r. ruchu bezwizowego z Polską, co dotyczyło też innych krajów ówczesnej strefy Schengen, czyli Francji oraz Beneluksu, które uległy w tej sprawie presji Niemiec.

Druga wiązała się z finalizowanymi wówczas negocjacjami z wierzycielami Polski skupionymi w tzw. Klubie Paryskim. Spośród 17 reprezentowanych w nim państw najwięcej byliśmy winni właśnie RFN i bez jej zgody redukcja naszego zadłużenia (ostatecznie o 50 proc.) nie byłaby możliwa.

Po trzecie wreszcie, w traktacie zostało zawarte sformułowanie o poparciu RFN dla starań Polski o członkostwo w Unii Europejskiej. W trakcie rozmów Kohl sugerował, że będzie to możliwe już w okolicach roku 2000. Obok tych trzech marchewek, w ręku kanclerza był jeszcze kij: Kohl podkreślał, że podpisany w listopadzie 1990 r. traktat graniczny, w którym zjednoczone Niemcy uznawały definitywnie naszą zachodnią granicę, zostanie ratyfikowany tylko równocześnie z drugim traktatem.

Od tych wydarzeń minęły ponad trzy dekady, w trakcie których sprawa braku należytego zadośćuczynienia ze strony Niemiec co jakiś czas powracała w polskiej debacie publicznej. Zwłaszcza wtedy, gdy w Niemczech pojawiały się takie inicjatywy jak lansowany przez Erikę Steinbach pomysł budowy w Berlinie tzw. centrum przeciw wypędzeniom, czy też organizacja Pruskie Powiernictwo (Preussiche Treuhand), postulująca wypłatę przez Polskę rekompensat za mienie pozostawione na wschód od Odry. W ich konsekwencji, we wrześniu 2004 r. Sejm RP przyjął uchwałę, obligującą rząd do podjęcia działań na rzecz uzyskania od Niemiec reparacji wojennych. „Polska nie otrzymała dotychczas stosownej kompensaty finansowej i reparacji wojennych za olbrzymie zniszczenia i straty (…) wywołane przez niemiecką agresję, okupację, ludobójstwo i utratę niepodległości przez Polskę” – napisali w swej uchwale posłowie.

Drogą wytyczoną przez tę uchwałę, postanowił po upływie kolejnych kilkunastu lat, pomaszerować prezes Kaczyński. Teraz reparacyjną pałeczkę przejmuje z jego rąk prezydent Nawrocki. Będzie nią uderzać w Tuska, twierdząc, że Berlin nie jest poddawany wystarczającej presji z uwagi na obstrukcję ze strony rządu. Gdy zaś do władzy powróci PiS, będzie można – tak jak to było w latach poprzednich rządów tej partii – smagać sceptyczną opozycję za brak patriotyzmu i twierdzić, że Niemcy ulegną dopiero wówczas, gdy reparacji zażąda cały, zjednoczony w tym żądaniu naród polski. Słowem będzie można polować na reparacyjnego zająca tak długo, jak długo będzie to politycznie użyteczne. A jeśli władze w Niemczech przejmie kiedyś AfD, w której duch Pruskiego Powiernictwa wydaje się wciąż żywy, to polowanie nabierze jeszcze wyższej temperatury.

Czy oznacza to, że polskie roszczenia wobec Niemiec nie są w ogóle uzasadnione i służą wyłącznie wewnętrznej grze politycznej? Oczywiście tak nie jest. Jeśli jednak chcemy otrzymać od strony niemieckiej jakieś finansowe zadośćuczynienie, powinniśmy przestać krzyczeć o wojennych reparacjach, ale o odpowiedzialności za zbrodnie przodków. I zamiast, jak to uczynił prezydent Nawrocki, mówić o tym, że „Niemcy mogłyby zacząć spłacać reparacje, budując siłę polskiego wojska, potencjału zbrojnego”, proponować wspólne projekty edukacyjne, naukowe i kulturalne służące podtrzymywaniu pamięci o zbrodniach II wojny światowej. Projekty, które powinny być finansowane głównie przez stronę niemiecką, ale i z naszym udziałem. Także i po to, aby zachować kontrolę nad ich zawartością. Obecny rząd ma jeszcze dwa lata na ich uruchomienie. Później, sądząc po sondażach, w ślad za prezydentem kolejny rząd zajmie się polowaniem na reparacyjnego zająca.

Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?

Udział Facebook Twitter LinkedIn Telegram WhatsApp Email

Czytaj dalej

Sondaż. Nawrocki, Sikorski, Tusk – kto najlepiej dba o Polskę za granicą?

Sondaż. Nawrocki, Sikorski, Tusk – kto najlepiej dba o Polskę za granicą?

Ile się czeka na nowy dowód? Czasami termin może się wydłużyć

Ile się czeka na nowy dowód? Czasami termin może się wydłużyć

Kleszcze wracają po zimie. Sezon zaczyna się już w marcu

Kleszcze wracają po zimie. Sezon zaczyna się już w marcu

Donald Tusk. „Powstrzymać siły chcące rozwalić Unię Europejską”

Donald Tusk. „Powstrzymać siły chcące rozwalić Unię Europejską”

Prognoza pogody. Nad Polskę nadchodzi ochłodzenie. Możliwy powrót zimy

Prognoza pogody. Nad Polskę nadchodzi ochłodzenie. Możliwy powrót zimy

Sanatorium bez kolejki. Kto może pojechać szybciej?

Sanatorium bez kolejki. Kto może pojechać szybciej?

Najczęstsze błędy w PIT wysyłanych przez internet. Jak ich uniknąć?

Najczęstsze błędy w PIT wysyłanych przez internet. Jak ich uniknąć?

Sondaż. Przemysław Czarnek poprawi wyniki PiS? Polacy nie mają wątpliwości

Sondaż. Przemysław Czarnek poprawi wyniki PiS? Polacy nie mają wątpliwości

Przemysław Czarnek do Tuska o SAFE: Zdrajcy chcą nas zadłużyć

Przemysław Czarnek do Tuska o SAFE: Zdrajcy chcą nas zadłużyć

Add A Comment

Leave A Reply Cancel Reply

Wybór Redaktora

Dubaj. Atak w pobliżu lotniska. Wybuchł pożar zbiornika z paliwem

Dubaj. Atak w pobliżu lotniska. Wybuchł pożar zbiornika z paliwem

16 marca, 2026
Stworzyli miód o smaku czekolady. Wykorzystują ogromne ilości odpadów

Stworzyli miód o smaku czekolady. Wykorzystują ogromne ilości odpadów

16 marca, 2026
Rosja dosadnie odpowiada Francji. Jurij Uszakow użył przekleństwa

Rosja dosadnie odpowiada Francji. Jurij Uszakow użył przekleństwa

16 marca, 2026
Martwy żubr w rowie melioracyjnym. Wiceminister klimatu dostrzegł problem

Martwy żubr w rowie melioracyjnym. Wiceminister klimatu dostrzegł problem

15 marca, 2026

Najnowsze Wiadomości

Rosja i Chiny pomagają Iranowi? Donald Trump: Może troszeczkę

Rosja i Chiny pomagają Iranowi? Donald Trump: Może troszeczkę

15 marca, 2026
Banany już raz zniknęły. Cały świat opiera się na jednej odmianie

Banany już raz zniknęły. Cały świat opiera się na jednej odmianie

15 marca, 2026
Francja. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen o krok od celu w wyborach

Francja. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen o krok od celu w wyborach

15 marca, 2026
Facebook X (Twitter) Pinterest TikTok Instagram
© 2026 Razy Dzisiaj. Wszelkie prawa zastrzeżone.
  • Polityka Prywatności
  • Regulamin
  • Skontaktuj się z nami

Type above and press Enter to search. Press Esc to cancel.